Rezygnacje dwóch polskich ambasadorów stały się kolejnym punktem sporu między rządem a prezydentem. Radosław Sikorski przedstawił nową wersję informacji dotyczących ich odejścia. Jednak jeden z dyplomatów stanowczo zaprzeczył sugestiom o naciskach. W odpowiedzi powołał się na własne sumienie.
- Czytaj też: Szokujące ustalenia ws. zatrzymania męża Holeckiej przed cmentarzem. Nagły ruch policji, pilny komunikat
Jakub Kumoch, ambasador Polski w Chinach, oraz Paweł Soloch, reprezentujący nasz kraj w Rumunii, złożyli rezygnacje. Obaj wiążą swoje decyzje z kryzysem wokół Trybunału Konstytucyjnego. Tymczasem szef MSZ twierdzi, że za ich odejściem stoi również aktywność Pałacu Prezydenckiego.
Spór dotyczy więc nie tylko powodów rezygnacji. Ponownie ujawnił także rozbieżności między ministrem a prezydentem w sprawie obsady placówek dyplomatycznych.
Sikorski zmienił wcześniejszą wersję. Wskazał bezpośrednio na prezydenta
Jeszcze w sobotę na antenie TVN24 Radosław Sikorski mówił o działaniach współpracowników Karola Nawrockiego. Według ministra mieli oni namawiać ambasadorów do odejścia. Wspominał również o naciskach na kandydatów do objęcia kolejnych placówek.
Jednak w poniedziałek w Sejmie szef dyplomacji poszedł dalej. Stwierdził, że w rozmowy z ambasadorami osobiście angażował się prezydent.
„Myślałem, że to personel pana prezydenta nakłaniał ambasadorów do rezygnacji ze stanowisk, do porzucenia swojej misji. Okazało się, że robił to osobiście prezydent” – powiedział Sikorski.
Dziennikarze zapytali ministra, skąd pochodzą te informacje. Odpowiedział krótko: „Mamy tę wiedzę w MSZ”.
Sikorski ocenił przy tym, że takie działania wykraczają poza rolę głowy państwa. To stanowisko ministra, które stało się kolejnym elementem politycznego sporu.
„To nie jest rola prezydenta, zmuszanie polskich ambasadorów do rezygnacji” – podkreślił.
Jakub Kumoch odpowiada. „Podejmuję sam”
Na zarzuty zareagował Jakub Kumoch. Ambasador w Chinach zaprzeczył, aby jego decyzja wynikała z nacisków Pałacu Prezydenckiego. Zamiast tego wskazał na osobiste przekonania i sprzeciw wobec działań rządu.
„Wszelkie ważne decyzje osobiste, zwłaszcza te dotyczące spraw sumienia, podejmuję sam. Wie o tym każdy, kto choćby krótko ze mną pracował” – napisał dyplomata.
Kumoch tłumaczył również, że nie potrafi przedstawiać za granicą obecnej sytuacji w kraju „bez utraty twarzy”. Jednocześnie zaznaczył, że nie chce mówić źle o Polsce.
Paweł Soloch także powiązał swoją rezygnację ze sporem o Trybunał Konstytucyjny. Obaj ambasadorowie uznali, że w obecnych okolicznościach nie mogą kontynuować misji.
Sikorski przypomniał natomiast, że wcześniej zgodził się pozostawić na stanowiskach część współpracowników Andrzeja Dudy. Jak relacjonował, poprzedni prezydent osobiście go o to prosił.
„Czasami tak jest, że dobre uczynki są ukarane” – skomentował minister.
Szef MSZ zabrał głos także w sprawie „resetu” wokół TK
Podczas wypowiedzi Sikorski odniósł się również do propozycji politycznego porozumienia dotyczącego Trybunału Konstytucyjnego. Nie poparł pomysłu określanego jako „reset”.
Zwrócił uwagę, że wcześniej politycy prawicy używali tego słowa w negatywnym znaczeniu. Tymczasem teraz pojawia się ono jako propozycja wyjścia z kryzysu.
„Nie potrzeba żadnego resetu” – stwierdził szef MSZ.
Według Sikorskiego wystarczyłoby, aby prezydent wykonywał swoje obowiązki. Minister przekonywał też, że wskutek upływu kadencji w Trybunale powstała nowa większość, uprawniona do podejmowania decyzji.
W sprawie rezygnacji ambasadorów pozostają natomiast sprzeczne stanowiska. Sikorski mówi o działaniach prezydenta, a Kumoch podkreśla samodzielność swojej decyzji. Przytoczone wypowiedzi nie rozstrzygają, czy i jakie rozmowy poprzedziły odejście dyplomatów.
