Rosja uderza w Polskę. Jest reakcja naszej armii. Wszyscy postawieni na równe nogi
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

W przestrzeni międzynarodowej pojawił się przekaz, który szybko przyciągnął uwagę. Tym razem Rosja uderza w Polskę, a oskarżenia trafiają do globalnego obiegu informacji. Co istotne, narrację Kremla podała dalej jedna z największych agencji prasowych świata. To właśnie ten element wywołał największe poruszenie.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Rosja uderza w Polskę. Oskarżenia trafiają do światowych mediów

Agencja Reuters poinformowała, że rosyjskie służby oskarżają Polskę o udział w zamachu na wysokiego rangą wojskowego rosyjskiego wywiadu GRU. Reuters powołał się na informacje przekazane przez rosyjską agencję Interfax. Według Federalnej Służby Bezpieczeństwa działania miały rzekomo odbywać się na zlecenie służb ukraińskich.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Jednocześnie rosyjskie media poszły dalej. Zasugerowały, że polskie służby miały uczestniczyć w rekrutacji zamachowca. Równolegle rosyjska Służba Wywiadu Zagranicznego opublikowała komunikat, w którym oskarżyła państwa Zachodu o próbę destabilizacji Białorusi. Wśród wymienionych krajów znalazła się także Polska.

Szef SKW: to typowa dezinformacja

Do tych doniesień odniósł się gen. bryg. Jarosław Stróżyk, szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Jak zaznaczył, rosyjskie służby od lat stosują te same schematy. Ich celem pozostaje budowanie fałszywego obrazu zagrożenia ze strony Zachodu.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Gen. bryg. Jarosław Stróżyk, szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, stwierdził:
„Takie komunikaty to typowy przykład działań dezinformacyjnych prowadzonych przez rosyjskie władze. Publikują je przy każdej okazji, by wzmacniać narrację o presji Zachodu na Rosję i Białoruś”.

Generał podkreślił, że tego typu przekaz trafia głównie do rosyjskiej i białoruskiej opinii publicznej. Ma on wzmacniać wewnętrzną mobilizację społeczną.

„Zastanawiające”, że narracja Kremla trafia do Reutersa

Największe wątpliwości budzi jednak nie sam przekaz Moskwy. Problemem pozostaje jego obecność w zachodnich mediach. Zdaniem szefa SKW to właśnie ten element powinien niepokoić.

Gen. bryg. Jarosław Stróżyk zauważył:
„W stosowaniu tej narracji przez rosyjskie władze nie widzę nic dziwnego. Zastanawiające jest jednak, gdy taka retoryka przebija się przez znane i szanowane agencje prasowe, takie jak Reuters. To co najmniej niepokojące”.

Jednocześnie generał zaznaczył, że działania polskich służb odbywają się w granicach prawa. Podlegają także cywilnej i politycznej kontroli.

Dezinformacja jako narzędzie Kremla

Szef SKW zwrócił uwagę, że rosyjska propaganda opiera się na powtarzalnych motywach. Z jednej strony demonizuje NATO i Unię Europejską. Z drugiej przedstawia Zachód jako agresywną siłę ingerującą w sprawy innych państw. Właśnie dlatego te narracje regularnie wracają w przestrzeni medialnej.

Gen. bryg. Jarosław Stróżyk podkreślił:
„Nie istnieje jedna skuteczna metoda walki z dezinformacją. Znacznie lepsze efekty przynosi jej rozbijanie niż ignorowanie”.

Ile Rosja wydaje na dezinformację

Na końcu generał zwrócił uwagę na skalę finansową tego zjawiska. Według dostępnych danych Rosja przeznacza od 2 do 4 mld dolarów rocznie na działania dezinformacyjne. Duża część tych środków trafia na operacje w mediach społecznościowych, które są relatywnie tanie, a jednocześnie bardzo skuteczne.

To właśnie dlatego rosyjskie narracje coraz częściej przenikają do międzynarodowego obiegu informacji. Czasem dzieje się to nawet za pośrednictwem renomowanych mediów. I to ten mechanizm, a nie same oskarżenia, budzi dziś największy niepokój polskich służb.