Wyciekł pilny list policji ws. TK. Ujawniono wszystko
Screenshot
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Wydarzenia przed Trybunałem Konstytucyjnym wywołały poważne wątpliwości również w środowisku policyjnym. Do komendanta głównego policji Marka Boronia trafił list otwarty, w którym związkowcy domagają się wyjaśnienia podstaw prawnych działań funkcjonariuszy. W dokumencie pojawiły się obawy o odpowiedzialność karną mundurowych i bezpieczeństwo ich rodzin. Sprawa doczekała się już odpowiedzi kierownictwa formacji.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Policjanci zabrali głos po wydarzeniach przed TK. Wystosowali list do komendanta

Od piątku, 30 października, sytuacja wokół Trybunału Konstytucyjnego pozostaje napięta. Konflikt rozpoczął się po ogłoszeniu decyzji o przerwie w wykonywaniu czynności przez Bogdana Święczkowskiego i Bartłomieja Sochańskiego. Kierowanie pracami instytucji przejęła Anna Korwin-Piotrowska, której uprawnień nie uznaje dotychczasowe kierownictwo.

Przed gmachem Trybunału zgromadzili się demonstranci i politycy opozycji. Na miejscu pojawiły się liczne siły policji. W nocy z piątku na sobotę do budynku przybył również prezydent Karol Nawrocki. Jego wejściu towarzyszyły przepychanki i wzajemne oskarżenia dotyczące przebiegu interwencji.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Teraz okazuje się, że wydarzenia te wzbudziły wątpliwości także wśród części samych funkcjonariuszy.

Jacek Łukasik, przewodniczący Związku Zawodowego Policyjna Solidarność, skierował list otwarty do komendanta głównego policji gen. insp. Marka Boronia. Związkowcy zażądali publicznego stanowiska dotyczącego działań podejmowanych w rejonie TK.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

W piśmie zwrócono uwagę na sytuację policjantów skierowanych do zabezpieczania wydarzeń w Warszawie. Według Łukasika znaczną część tej grupy stanowili młodzi funkcjonariusze, którzy niedawno zakończyli szkolenie podstawowe i odbywają adaptację zawodową.

Przewodniczący związku wskazał, że osoby te mogą nie mieć wystarczającego doświadczenia w zabezpieczaniu tak trudnych i nieprzewidywalnych zgromadzeń.

Najważniejsza część dokumentu dotyczy jednak obaw o legalność podejmowanych działań oraz ewentualne konsekwencje dla policjantów wykonujących polecenia przełożonych.

W liście padły słowa o możliwych przestępstwach. Związkowcy wskazali konkretne przepisy

Przedstawiciele Policyjnej Solidarności poinformowali, że otrzymują sygnały od funkcjonariuszy z różnych garnizonów. Policjanci mają zgłaszać wątpliwości dotyczące podstaw prawnych zabezpieczania wydarzeń wokół Trybunału.

W liście przywołano między innymi artykuły 127, 128 i 231 Kodeksu karnego. Dotyczą one szczególnie poważnych przestępstw przeciwko państwu oraz przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego.

Związkowcy zwrócili uwagę na doniesienia o odmowie wpuszczenia parlamentarzystów do TK oraz sytuację, w której prezydent Karol Nawrocki miał trudności z wejściem do budynku.

Według autorów pisma takie wydarzenia wymagają dokładnego wyjaśnienia, szczególnie w kontekście uprawnień policji wobec konstytucyjnych organów państwa.

Samo przywołanie przepisów karnych nie oznacza jednak, że funkcjonariusze popełnili wskazane przestępstwa. Związek przedstawił wątpliwości, a nie ustalenia organów ścigania.

W dokumencie pojawił się również wątek sytuacji rodzin policjantów.

Łukasik poinformował, że do związku napływają pytania od bliskich funkcjonariuszy, którzy obawiają się o ich bezpieczeństwo i przyszłość zawodową.

„Pozostali sami z oskarżeniami o popełnianie przestępstw” – napisano w liście, opisując odczucia policjantów wykonujących polecenia dowódców.

Zdaniem przewodniczącego związku sytuacja może prowadzić do pogorszenia morale i narastania niezadowolenia w formacji.

Związkowcy oczekują również wyjaśnień dotyczących doniesień o roli zastępcy komendanta głównego, nadinsp. Tomasza Michułki, w przygotowaniach do policyjnych działań.

Łukasik ostrzegł, że pozostawienie funkcjonariuszy bez jednoznacznego wsparcia przełożonych może odbić się na funkcjonowaniu policji.

Komendant główny policji odpowiedział. Zapewnił funkcjonariuszy o legalności działań

Sprawa doczekała się reakcji jeszcze w niedzielę, 1 listopada.

Gen. insp. Marek Boroń opublikował list skierowany do funkcjonariuszy, w którym odniósł się do wydarzeń przed Trybunałem Konstytucyjnym.

Komendant stanowczo zapewnił, że działania policji prowadzone w piątek i sobotę były zgodne z obowiązującymi przepisami.

„Wszystkie ostatnie działania Policji pod Trybunałem Konstytucyjnym były w pełni zgodne z obowiązującymi przepisami prawa” – napisał Boroń.

Szef formacji podkreślił, że zadaniem policjantów nie jest rozstrzyganie sporów dotyczących funkcjonowania Trybunału. Ich obowiązkiem pozostaje natomiast ochrona życia, zdrowia i mienia oraz zapewnienie bezpieczeństwa publicznego.

Według komendanta obecność funkcjonariuszy była konieczna ze względu na sytuację zarówno wewnątrz budynku, jak i przed jego wejściem, gdzie zgromadziły się tysiące osób.

Boroń zapewnił również podwładnych, że mogą liczyć na jego pełne wsparcie. Zadeklarował, że nie dopuści do narażania policjantów wykonujących obowiązki na bezprawną odpowiedzialność.

Odniósł się także do informacji o podwyższonej gotowości oddziałów prewencji w dniach od 2 do 8 listopada. Wyjaśnił, że polecenie wydane przez nadinsp. Tomasza Michułkę nie miało związku z kryzysem w Trybunale.

Jak przekazał, przygotowania te wynikają z zagrożeń dla bezpieczeństwa państwa, w tym możliwych aktów sabotażu i dywersji.

„Nie ma mojej zgody na burzenie w naszym kraju poczucia bezpieczeństwa” – zaznaczył komendant.

W zakończeniu listu zaapelował o zachowanie jedności formacji i unikanie działań, które mogłyby pogłębiać wewnętrzne podziały.

Odpowiedź komendanta nie kończy jednak dyskusji dotyczącej roli policji w sporze o Trybunał Konstytucyjny.Związkowcy domagali się bowiem nie tylko zapewnień, ale również jasnego określenia podstaw prawnych poszczególnych działań.

Na razie przedstawiono dwa stanowiska. Policyjna Solidarność wskazuje na obawy części funkcjonariuszy, a kierownictwo policji zapewnia, że działania służb były zgodne z prawem.