W Arktyce znów robi się głośno, ale tym razem komunikat jest wyjątkowo oszczędny w szczegółach. NORAD poinformował, że samoloty tego dowództwa wkrótce pojawią się w bazie Sił Kosmicznych Pituffik na Grenlandii. W tle padają słowa o „od dawna planowanych działaniach” i współpracy z Danią oraz władzami Grenlandii. Tyle że najważniejsze pytania wciąż wiszą w powietrzu: jakie maszyny lecą na wyspę i co dokładnie mają tam robić?
NORAD ogłasza przylot samolotów do bazy Pituffik na Grenlandii
Dowództwo Obrony Północnoamerykańskiej Przestrzeni Powietrznej i Kosmicznej (NORAD) przekazało, że samoloty NORAD „wkrótce przybędą” do bazy Pituffik na Grenlandii. Informacja pojawiła się w oficjalnym komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych.
„Samoloty Dowództwa Obrony Północnoamerykańskiej Przestrzeni Powietrznej i Kosmicznej (NORAD) wkrótce przybędą do bazy Sił Kosmicznych Pituffik na Grenlandii.”
W tej samej wiadomości podkreślono, że przylot ma wspierać „różne, od dawna planowane działania” NORAD. Zwrócono też uwagę na szerszy kontekst współpracy obronnej między USA i Kanadą oraz Królestwem Danii.
„Wraz z samolotami działającymi z baz w kontynentalnych Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, będą one wspierać różne, od dawna planowane działania NORAD, bazując na trwałej współpracy obronnej między Stanami Zjednoczonymi i Kanadą, a także Królestwem Danii.”
Operacja ma być skoordynowana z Danią, a rząd Grenlandii został poinformowany
NORAD zaznaczył, że ruch został uzgodniony z władzami Danii, a rząd Grenlandii miał zostać powiadomiony o planach.
To ważny fragment, bo w takich sprawach nie chodzi tylko o logistykę. W Arktyce liczy się język, którym mówi się o obecności wojskowej. Każde zdanie bywa czytane jak sygnał – komu wolno, kto decyduje, kto ma kontrolę nad przestrzenią.
NORAD dodał też, że tego typu działania mieszczą się w ich rutynowym trybie pracy.
„NORAD rutynowo prowadzi ciągłe, rozproszone operacje na rzecz obrony Ameryki Północnej, w jednym lub wszystkich trzech regionach NORAD (Alasce, Kanadzie i kontynentalnych Stanach Zjednoczonych).”
Jakie samoloty lecą na Grenlandię i jaka jest misja? Tego nie ujawniono
W komunikacie nie padła odpowiedź na dwie rzeczy, które od razu interesują opinię publiczną: typ samolotów oraz rodzaj misji. Wprost przyznano, że nie jest jasne, jakie maszyny skierowano na wyspę i jakie zadania mają wykonywać.
Ta cisza jest sama w sobie informacją. Gdy wojsko mówi „to rutynowe” i jednocześnie nie podaje podstawowych szczegółów, natychmiast rodzi się przestrzeń dla spekulacji. Zwłaszcza w momencie, gdy Grenlandia znów wraca do międzynarodowych sporów i emocji.
Czym jest NORAD i dlaczego Grenlandia ma znaczenie
NORAD to wspólne dowództwo USA i Kanady, odpowiedzialne za obronę północnoamerykańskiej przestrzeni powietrznej oraz wczesne ostrzeganie przed zagrożeniami.
Grenlandia nie jest tu przypadkową kropką na mapie. To terytorium położone na styku kluczowych szlaków i obszarów, gdzie strategiczne znaczenie Arktyki rośnie z roku na rok. Dlatego baza Pituffik regularnie pojawia się w kontekście ćwiczeń, testów gotowości i szybkiego przerzutu sił.
NORAD ćwiczył w Pituffik jesienią 2025. Wcześniej była Operacja Noble Defender
W materiale przypomniano, że ostatnim publicznie komunikowanym działaniem NORAD na wp.pl
były amerykańsko-duńskie ćwiczenia w Pituffik w październiku 2025 roku. Miały one pokazywać zdolność „szybkiego rozmieszczenia sił” i zaangażowania na rzecz bezpieczeństwa Arktyki.
Jeszcze wcześniej, w lutym 2025 roku, odbyły się ćwiczenia w ramach Operacji Noble Defender z udziałem USA, Kanady i Danii. Ich celem było zwiększenie zdolności, gotowości i możliwości odstraszania w przestrzeni powietrznej. Wskazano też, że ta operacja jest prowadzona regularnie od 2018 roku.
Tło polityczne: „rutyna” w czasie podwyższonych napięć wokół Grenlandii
Choć NORAD mówi o planowanych działaniach, cały ruch dzieje się w momencie, gdy relacje na linii USA – Grenlandia – Dania są opisane jako napięte. W materiale podkreślono, że wiąże się to z roszczeniami Donalda Trumpa dotyczącymi pozyskania Grenlandii.
To sprawia, że nawet standardowa aktywność wojskowa zaczyna wyglądać inaczej. Dla jednych to zwykłe działania obronne w Arktyce. Dla innych – demonstracja obecności w regionie, o który toczy się polityczna gra.
