Ziobro przerwał milczenie i udzielił wywiadu w Budapeszcie. Niebywałe co wyznał – padły szokujące słowa
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Jeszcze niedawno w przestrzeni publicznej krążyły głównie domysły, a polityczne komentarze wyprzedzały fakty. Teraz Zbigniew Ziobro sam postanowił zabrać głos – i zrobił to z miejsca, które już samo w sobie podgrzało temperaturę sporu. W rozmowie z Pawłem Łukasikiem na antenie TVN24 były minister sprawiedliwości potwierdził, że ubiega się na Węgrzech o azyl polityczny. W tym samym wywiadzie przedstawił własną narrację o śledztwach dotyczących Funduszu Sprawiedliwości i oskarżył obecną władzę o polityczną nagonkę.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Zbigniew Ziobro i wywiad z Budapesztu

Ziobro oficjalnie przyznał, że zwrócił się do węgierskich władz o ochronę. W rozmowie podkreślał, że nie dementował wcześniej tych informacji, a jego zdaniem media w Polsce nie były w stanie jednoznacznie wykazać, że wniosku nie złożył.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

W pewnym momencie padło zdanie, które od razu zaczęło żyć własnym życiem w komentarzach polityków i w mediach społecznościowych:

„Od momentu, kiedy złożyłem wniosek, nikt w polskich mediach nie dowiedział się, że takiego wniosku nie złożyłem. Nie zaprzeczałem temu, więc nie ma szans mnie tutaj złapać na jakichkolwiek nieszczerościach”.

Jednocześnie polityk nie podał konkretnej daty złożenia dokumentów. W tej sprawie odsyłał dziennikarzy do urzędów w Budapeszcie. Ten brak szczegółu – przynajmniej na tym etapie – stał się jednym z elementów, który jeszcze mocniej napędził emocje po stronie jego krytyków.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Fundusz Sprawiedliwości w tle: Ziobro mówi o „nagonce”

Wątek, który wraca w tej historii nieprzerwanie, dotyczy śledztw związanych z Funduszem Sprawiedliwości. To właśnie wokół tego obszaru – według przedstawionych informacji – koncentruje się zainteresowanie prokuratury i zarzuty dotyczące nieprawidłowości.

Ziobro stanowczo odcina się od oskarżeń, podkreślając, że w jego ocenie sprawa ma charakter polityczny i odwetowy. W wywiadzie użył bardzo mocnych słów, mówiąc wprost o „polowaniu” i „nagonce” ze strony rządu Donalda Tuska:

„Jestem ofiarą polowania i nagonki ze strony rządu Donalda Tuska, który mści się na mnie za to, że jako Prokurator Generalny prowadziłem liczne śledztwa dotyczące bardzo wielkiej, prawdziwej – nie wymyślonej w moim przypadku – korupcji”.

To fragment, który pokazuje, jak Ziobro ustawia ten spór: nie jako kłopot prawny byłego ministra, ale jako ciąg dalszy politycznej wojny o wpływy i rozliczenia. W tej wersji wydarzeń śledztwa mają nie tyle wyjaśniać, co eliminować.

Ostry kontratak i oskarżenia wobec obecnej koalicji

W rozmowie pojawił się też element ofensywy: Ziobro przeszedł do otwartego ataku na polityków obecnej koalicji. Twierdził, że prokuratura ma zamiatać pod dywan sprawy dotyczące środowiska rządzących, a dowody – według jego relacji – miały być wyjątkowo mocne.

Wypowiedź, która odbiła się szczególnie szerokim echem, dotyczyła dowodów określonych przez Ziobrę jako „genetyczne”:

„Teraz prokuratura te sprawy zamiata pod dywan, gdzie dowody były nawet genetyczne na gumkach od pieniędzy, milionów tych pieniędzy, które pochodziły z łapówek”.

To bardzo ciężki zarzut – i jednocześnie kolejny dowód na to, że Ziobro nie zamierza prowadzić tej sprawy wyłącznie w języku procedur. On gra politycznie, twardo i bez cienia miękkich sformułowań. W tej narracji stawką jest wiarygodność państwa, ale rozumiana skrajnie inaczej przez obie strony konfliktu.

Azyl a polityka: co to oznacza dla sporu w Polsce

Sam fakt, że były minister wystąpił o azyl w kraju należącym do Unii Europejskiej, natychmiast wywołał poruszenie – bo przenosi spór z poziomu polskiej polityki na poziom relacji między państwami. Dodatkowo Ziobro, udzielając wywiadu z Budapesztu, pokazuje, że nie zamierza znikać z debaty publicznej. Wręcz przeciwnie: chce wpływać na nastroje i przekaz, nawet będąc poza krajem.

Na ten moment, na podstawie podanych informacji, jedno jest pewne: temat nie „przykryje się” sam. Po tym wywiadzie napięcie raczej wzrośnie, bo obie strony dostały paliwo – jedni argument o ucieczce, drudzy argument o „politycznej zemście”.

A im dłużej ta historia będzie się toczyć bez jasnych, twardych rozstrzygnięć proceduralnych, tym bardziej stanie się częścią codziennej wojny politycznej. Takiej, w której każde zdanie z wywiadu jest amunicją.