Od 3 marca 2026 roku kierowcy muszą liczyć się z natychmiastową i dotkliwą sankcją. Przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h poza terenem zabudowanym – na zwykłej, dwukierunkowej drodze – oznacza obowiązkową utratę prawa jazdy na trzy miesiące. Bez wyjątków.
- Przeczytaj też: Fala drożyzny. Gaz w górę o 30 – 40 proc? Minister energii zabrał głos
- Zobacz także: Polacy wskazali najgorszą Pierwszą Damę. Wynik tego badania jest zaskakujący
To wyraźny sygnał: państwo kończy z pobłażaniem wobec skrajnej brawury. A ponieważ wciąż dochodzi do dramatycznych wypadków poza miastami, ustawodawca rozszerza dotychczasowe zasady.
Jedna decyzja, trzy miesiące bez dokumentu
Dotąd obowiązkowe zatrzymanie prawa jazdy dotyczyło przekroczenia o ponad 50 km/h w obszarze zabudowanym. Teraz sankcja obejmie również jednojezdniowe drogi poza miastem, gdzie ruch odbywa się w obu kierunkach po tej samej jezdni.
Jednak przepis nie obejmie autostrad ani dróg ekspresowych z rozdzielonymi jezdniami. Mimo to tysiące kierowców może znaleźć się w grupie ryzyka. Wystarczy chwila brawury. I kontrola drogowa.
Ekspert: „Zbyt długo przymykano oko”
Sylwester Pawłowski z projektów edukacyjnych safetylogic.pl i swiadomykierowca.pl nie ma wątpliwości, że zmiana była potrzebna.
„Potrzebujemy zatrzymywania prawa jazdy za jazdę o ponad 50 km/h szybciej niż pozwala ograniczenie również poza obszarem zabudowanym, bo to przełoży się na bezpieczeństwo. Do tej pory było bardzo wyraźne puszczanie oka do piratów drogowych. Zbyt dużo było pobłażania” – mówi Sylwester Pawłowski.
Ekspert zwraca uwagę na realne zagrożenie.
„Wyobraża sobie pan jazdę 140 km/h po zwykłej jednojezdniowej drodze między miejscowościami? Takie drogi nie są do tego przystosowane” – podkreśla.
Statystyki nie pozostawiają złudzeń
Choć 2025 rok był najbezpieczniejszy w historii pod względem liczby ofiar, zagrożenie wciąż jest realne. Co roku ponad 20 tys. kierowców traci prawo jazdy na trzy miesiące. W rekordowym okresie liczba ta sięgnęła niemal 60 tys.
Jednocześnie dane policyjne pokazują, że potrącenie pieszego poza obszarem zabudowanym sześciokrotnie częściej kończy się śmiercią niż w mieście. W przypadku rowerzystów ryzyko rośnie nawet dziewięciokrotnie.
Dlatego ustawodawca zdecydował się zaostrzyć kurs. A ponieważ prędkość pozostaje jedną z głównych przyczyn tragicznych zdarzeń, nowe przepisy mają działać odstraszająco.
To może być przełom – albo kolejny test dla kierowców
Nowe regulacje wchodzą w życie natychmiast. Oznacza to, że każdy przypadek przekroczenia limitu o ponad 50 km/h na wskazanych drogach będzie kończył się odebraniem dokumentu.
Czy to ograniczy liczbę wypadków? Eksperci wierzą, że tak. Jednak wszystko zależy od kierowców. Bo od 3 marca jedna zła decyzja może kosztować nie tylko mandat, lecz także trzy miesiące bez prawa jazdy.
