Jeszcze zanim weekend na dobre się rozkręcił, meteorolodzy dali jasny sygnał: ta zima nie odpuszcza. Na północy kraju wchodzą w życie kolejne ostrzeżenia przed intensywnymi opadami śniegu, zawiejami i zamieciami. Do tego dochodzi silny wiatr i mróz, który potrafi „złapać” mocniej, niż wielu się spodziewa po kilku spokojniejszych dniach.
W praktyce oznacza to jedno: jeśli mieszkasz na Pomorzu albo planujesz tam wyjazd, lepiej przygotować się na trudniejsze warunki na drogach i chodnikach. A jeśli jesteś w reszcie kraju, też nie ma co lekceważyć sytuacji – zimowe ryzyko przenosi się dalej, zwłaszcza nocami.
Ostrzeżenia IMGW: gdzie sytuacja ma być najtrudniejsza
Najpoważniejsze alerty dotyczą całego województwa pomorskiego oraz wschodniej części województwa zachodniopomorskiego. To tam prognozy mówią o największym uderzeniu śniegu i największym chaosie komunikacyjnym. Ostrzeżenia obejmują czas od soboty po południu do poniedziałkowego popołudnia, więc problem nie skończy się po jednym wieczorze.
Są też osobne ostrzeżenia związane z zawiejami i zamieciami w pasie wybrzeża. To szczególnie niebezpieczne, bo śnieg przestaje być „zwykłym opadem” i zaczyna działać jak ściana: pogarsza widoczność, nawiewa zaspy, utrudnia jazdę nawet na krótkich odcinkach.
Ile śniegu może dosypać i dlaczego mówi się o „pół metra”
W rejonach objętych ostrzeżeniami drugiego stopnia spodziewany jest przyrost pokrywy śnieżnej rzędu 20-30 cm, a lokalnie nawet do około 50 cm. To dużo, zwłaszcza jeśli spadnie w krótkim czasie i dołoży się do tego wiatr, który będzie nawiewał śnieg na jezdnie i chodniki.
W części Pomorza Zachodniego i w północnej połowie Kujaw sytuacja ma być trochę lżejsza, ale nadal trudna – tam także przewiduje się istotne dosypywanie śniegu, tylko w ostrzeżeniach niższego stopnia. Taki „niższy stopień” nie oznacza spokoju, tylko mniejszą skalę problemu.
Wiatr i zamiecie: ten duet potrafi zrobić największy bałagan
W pasie nadmorskim szczególnie nieprzyjemnie robi się wtedy, gdy śnieg łączy się z silnym wiatrem. Porywy mogą być na tyle mocne, że zamiast normalnej jazdy zaczyna się walka o utrzymanie toru, a widoczność spada momentami do minimum. W takich warunkach łatwo o stłuczkę, wypadnięcie z drogi czy utknięcie w zaspie, nawet jeśli „to tylko kilka kilometrów do domu”.
To również czas, kiedy częściej zdarzają się problemy z przejezdnością bocznych ulic, opóźnienia komunikacji i kłopot z dojazdem służb – bo pług nie jest w stanie być wszędzie naraz.
Mróz nie odpuszcza. Nocami może być naprawdę ostro
Do kompletu dochodzi silny mróz. W wielu regionach kraju nocami temperatury mogą spadać bardzo nisko, lokalnie nawet poniżej -20 stopni. To ważne nie tylko dla kierowców, ale też dla pieszych: przy takiej temperaturze szybciej wychładza się organizm, a śliskie nawierzchnie robią się jeszcze bardziej zdradliwe.
Warto pamiętać o prostych rzeczach: naładowany telefon, coś ciepłego w samochodzie, pełny bak lub sensowny zapas energii w elektryku, a w domu – podstawowe zabezpieczenie instalacji i wody, jeśli ktoś mieszka w miejscu, gdzie mróz potrafi „przycisnąć” wyjątkowo.
Co możesz zrobić, żeby nie dać się zaskoczyć
Jeśli jesteś na północy albo masz tam rodzinę, najrozsądniejsze jest ograniczenie jazdy do minimum w godzinach, kiedy śnieg i wiatr mają być najmocniejsze. Jeżeli musisz ruszyć w trasę, lepiej założyć dodatkowy czas, a nie jechać „na styk”, bo jedna zaspa i robi się nerwowo.
Dla pieszych najgorsze bywa to, czego nie widać: ubity śnieg, cienka warstwa lodu, zaspany krawężnik. W takich dniach naprawdę wygrywa ostrożność i spokojne tempo, nawet jeśli ktoś się spieszy.
