
Tragedia w Radomiu wciąż budzi ogromne emocje. Major Maciej „Slab” Krakowian, jeden z najbardziej doświadczonych polskich pilotów, zginął w katastrofie F-16 podczas treningu przed Międzynarodowymi Pokazami Lotniczymi. Teraz głos zabrali wojskowi dowódcy i eksperci, ujawniając pierwsze ustalenia i bolesne fakty dotyczące śledztwa.
Nie żyje major Maciej Krakowian
Do dramatu doszło o godzinie 19:45 na lotnisku w Radomiu. F-16 runął na ziemię w trakcie manewru treningowego. Pilot nie miał szans na przeżycie.
Śmierć Krakowiana poruszyła Polskę. Był nie tylko wybitnym pilotem, ale także mężem Magdaleny – lekarza radiologa – i ojcem czteroletnich bliźniaków, Aleksandra i Mikołaja.
Na miejscu tragedii pojawił się minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz, który zapowiedział wsparcie dla rodziny. Organizatorzy Air Show Radom wraz z fundacją Siepomaga uruchomili zbiórkę dla najbliższych zmarłego.
Pokazy lotnicze odwołane
Po katastrofie zapadła decyzja o odwołaniu Air Show 2025. Tysiące osób, które planowały przyjazd do Radomia, muszą liczyć się ze zwrotem biletów. Organizatorzy zapewnili, że wszystkie środki zostaną oddane w ciągu 14 dni.
– „Na takich pokazach latają najlepsi. To, co wydarzyło się w Radomiu, bardzo przypomina katastrofę sprzed roku w Gdyni” – mówił pilot Robert Zawada, przyjaciel Krakowiana.
Generał o śledztwie: badania potrwają wiele miesięcy
Dochodzenie prowadzi wojskowa prokuratura, a na miejscu pracuje czternastu prokuratorów. Teren objęty czynnościami ma powierzchnię około 20 hektarów. Zabezpieczono czarną skrzynkę, która – jak ujawniono – może zostać przeanalizowana poza granicami Polski.
– „Z reguły takie badania trwają co najmniej kilka miesięcy, ale bardzo często powyżej roku” – powiedział w TVN24 generał Ireneusz Nowak.
Sabotaż wykluczony
Pułkownik Marek Pawlak w rozmowie z TOK FM jasno podkreślił, że nie ma przesłanek wskazujących na sabotaż. Prokuratura również nie potwierdza udziału osób trzecich.
Równolegle badane są inne incydenty lotnicze z Radomia – uszkodzenie samolotu typu „Bryza” oraz awaryjne lądowanie „Orlika” bez wysuniętego podwozia. Śledczy jednak nie łączą ich z katastrofą F-16.
Eksperci: pilot walczył do końca
Redaktor naczelny miesięcznika „Wojsko i Technika”, Andrzej Kiński, zwrócił uwagę, że dostępne nagrania pokazują Krakowiana zachowującego kontrolę nad samolotem aż do ostatnich sekund.
– „Silnik pracował na dopalaniu, a pilot do końca walczył o maszynę” – zaznaczył Kiński.
Jak przypomniał, to pierwszy wypadek śmiertelny z udziałem polskiego F-16 od czasu ich wprowadzenia do służby blisko 20 lat temu.
Po katastrofie lotnisko w Radomiu zamknięto, a ruch lotniczy został przekierowany na warszawskie Lotnisko Chopina.