Nie tak to miało wyglądać. Julia Szeremeta przerwała milczenie po Gali Mistrzów Sportu. Nie gryzła się w język
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

takim sezonie wielu kibiców było przekonanych, że Julia Szeremeta spokojnie zamelduje się w czołowej dziesiątce plebiscytu na Sportowca Roku. Tymczasem gala przyniosła zaskoczenie – jej nazwiska w TOP 10 zabrakło. Reakcja pięściarki była krótka, ale szczera. A chwilę później internet odpalił na dobre.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Wszyscy patrzyli na jedno: czy Szeremeta będzie w TOP 10

Gala Mistrzów Sportu ma swój stały rytm: czerwony dywan, emocje i ranking, który co roku potrafi podzielić ludzi bardziej niż niejeden mecz. W przypadku Szeremety oczekiwania były ogromne, bo po igrzyskach w Paryżu stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w polskim sporcie.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

I właśnie dlatego moment ogłoszenia finałowej dziesiątki wywołał konsternację – nazwiska Julii Szeremety w niej nie było. W sieci posypały się komentarze, a część osób od razu zaczęła mówić o „niesprawiedliwości” i „pominięciu”.

„Jestem trochę zszokowana”. Szeremeta nie udawała, że nic się nie stało

Szeremeta nie próbowała przykryć sprawy uśmiechem na pokaz. Powiedziała wprost, że wynik ją zaskoczył.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

No jestem trochę zszokowana. Nic na to jednak nie poradzę, tak bywa

Ten jeden cytat wystarczył, żeby dyskusja nabrała tempa. Bo dla wielu fanów to nie było zwykłe „trudno, następnym razem”. Raczej sygnał: nawet po wielkim sukcesie można dostać sportowo-towarzyski zimny prysznic.

Skąd te „mocne oskarżenia” po gali? W tle prosty mechanizm plebiscytu

W komentarzach zaczęły pojawiać się zarzuty, że takie rankingi bardziej premiują popularność i mobilizację fanów niż sportową wagę wyniku. Niektórzy dorzucali, że boks olimpijski wciąż przegrywa z dyscyplinami, które częściej są na świeczniku.

Jednocześnie sama Szeremeta zwróciła uwagę na coś, co brzmi jak najbardziej logiczne wytłumaczenie całej sytuacji: głosy mogły się po prostu rozproszyć.

„To też jest coś”. Zawodniczka wskazała, co mogło ją „kosztować” miejsce w dziesiątce

Według Julii wśród nominowanych było aż trzy przedstawicielki boksu. I to mogło zrobić różnicę, bo kibice tej samej dyscypliny nie poszli jednym strumieniem.

Mieliśmy jednak aż trzy przedstawicielki boksu wśród nominowanych, to też jest coś. Czy te głosy się rozdzieliły i dlatego żadnej nie było w TOP 10? Bardzo możliwe, ale nie będę w to wnikać – powiedziała z uśmiechem.

To mocny moment, bo w jednym zdaniu zamyka większość teorii. Zamiast szukać winnych, Szeremeta podchodzi do sprawy spokojnie: plebiscyt ma swoje zasady, a ona i tak zrobiła swoje w ringu.

Dlaczego ta historia rezonuje mocniej niż sam wynik plebiscytu

W tym wszystkim najbardziej działa kontrast: olimpijskie srebro, wielka popularność, a potem nagle wieczór, który zamiast pełnego triumfu zostawia niedosyt. Takie sytuacje zawsze rozpalają emocje, bo ludzie chcą, żeby „logika sportu” zgadzała się z „logiką plebiscytu”. A to nie zawsze idzie w parze.

I chyba dlatego po gali mówi się o Szeremecie tak głośno – nawet jeśli formalnie nie znalazła się w pierwszej dziesiątce.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});