Podczas kontroli drogowej coraz częściej dochodzi do sytuacji, która jeszcze kilka lat temu była rzadkością. Kierowcy nie przyjmują mandatu i wolą, aby o sprawie zdecydował sąd. Dla wielu osób może to wyglądać jak próba uniknięcia odpowiedzialności, jednak w praktyce powody są bardziej złożone. Kluczową rolę odgrywa tu sposób funkcjonowania systemu punktów karnych oraz moment, w którym trafiają one do ewidencji kierowców.
- Przeczytaj także: Klamka zapadła. Nawrocki właśnie złożył podpis pod trzema ustawami
- Zobacz również: W centrum Warszawy padły strzały. Celem okazała się szkoła
Odmowa mandatu to przewidziana procedura
Polskie przepisy dopuszczają możliwość odmowy przyjęcia mandatu. Kierowca ma prawo nie zgodzić się z decyzją policjanta i poprosić o rozstrzygnięcie sprawy przez sąd.
W takiej sytuacji funkcjonariusz nie może zakończyć interwencji mandatem. Sporządza natomiast dokumentację i kieruje wniosek o ukaranie do sądu. Dopiero tam zapada decyzja, czy doszło do wykroczenia i jaka kara powinna zostać nałożona.
To oznacza, że sprawa przenosi się z postępowania mandatowego do normalnej procedury sądowej.
Kluczowy moment naliczania punktów karnych
Jednym z najważniejszych elementów całego mechanizmu jest moment, w którym pojawiają się punkty karne.
Jeżeli kierowca przyjmie mandat na miejscu, sprawa zostaje zakończona natychmiast. Wtedy również punkty karne trafiają do ewidencji od razu.
Inaczej wygląda sytuacja, gdy sprawa trafia do sądu. W takim przypadku punkty pojawiają się dopiero po prawomocnym wyroku. Do tego czasu w systemie formalnie ich nie ma.
W praktyce oznacza to, że postępowanie sądowe może przesunąć moment dopisania punktów nawet o wiele miesięcy.
System punktów karnych stał się bardziej surowy
W ostatnich latach przepisy dotyczące punktów karnych zostały znacząco zaostrzone. Za wiele wykroczeń kierowcy mogą otrzymać wysoką liczbę punktów.
Jeżeli ktoś zbierze ich zbyt dużo, grozi mu utrata prawa jazdy. Dlatego kierowcy coraz częściej analizują konsekwencje każdej decyzji podczas kontroli drogowej.
Właśnie dlatego część osób wybiera drogę sądową. Jeżeli postępowanie trwa długo, wcześniejsze punkty mogą w międzyczasie zostać usunięte z ewidencji.
Nie zawsze chodzi o strategię
Odmowa przyjęcia mandatu nie zawsze jest elementem kalkulacji dotyczącej punktów karnych. Często kierowcy po prostu nie zgadzają się z oceną sytuacji przez policjanta.
Spory mogą dotyczyć między innymi:
-
zdjęć z fotoradarów,
-
interpretacji oznakowania drogowego,
-
zmian organizacji ruchu,
-
błędów w dokumentacji.
Zdarzają się również sytuacje, w których kierowcy podważają sam przebieg zdarzenia.
Sąd może orzec wyższą karę
Warto pamiętać, że skierowanie sprawy do sądu nie zawsze jest korzystne dla kierowcy. Sąd nie jest związany wysokością mandatu proponowanego przez policję.
Mandat na miejscu może wynosić maksymalnie 5 tys. złotych. Natomiast w postępowaniu sądowym grzywna może sięgnąć nawet 30 tys. złotych.
Dodatkowo kierowca może zostać obciążony kosztami postępowania.
Dlatego prawnicy podkreślają, że odmowa przyjęcia mandatu ma sens przede wszystkim wtedy, gdy istnieją realne wątpliwości co do wykroczenia.
Kiedy punkty karne znikają z ewidencji
Istotne znaczenie ma także moment rozpoczęcia biegu terminu usunięcia punktów karnych. Wbrew popularnej opinii nie jest to dzień popełnienia wykroczenia.
W przypadku mandatu okres ten liczy się od dnia zapłacenia grzywny. Od tej daty zaczyna biec 12 miesięcy, po których punkty zostają usunięte z ewidencji.
Jeżeli sprawa trafia do sądu, termin ten zaczyna się dopiero od momentu uprawomocnienia się wyroku.
To właśnie ten element systemu sprawia, że coraz więcej kierowców podczas kontroli drogowej decyduje się nie przyjmować mandatu i pozostawić ostateczną decyzję sądowi.
Źródło: RMF
