Niespodziewany zwrot przed RBN i pilnym posiedzeniem rządu. Przełomowa decyzja Tuska. Nawrocki się tego nie spodziewał, jest nagłe potwierdzenie
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Donald Tusk wykonał ruch, który może zakończyć wielomiesięczny spór między rządem a Pałacem Prezydenckim. We wtorek, 3 listopada, premier poinformował o podpisaniu dokumentów dotyczących obsady zarządu Narodowego Banku Polskiego. Decyzja zapadła na kilka godzin przed spotkaniem z Karolem Nawrockim podczas Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Szef rządu wyjaśnił, dlaczego zdecydował się zaakceptować propozycję prezydenta. W tle pojawiły się obawy o prawidłowe funkcjonowanie jednej z najważniejszych instytucji finansowych w Polsce.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Narodowy Bank Polski stanął przed poważnym problemem. Zbliżał się ważny termin

W ostatnich tygodniach uwaga opinii publicznej koncentrowała się przede wszystkim na konflikcie wokół Trybunału Konstytucyjnego. Równolegle trwał jednak inny spór między rządem a prezydentem. Dotyczył obsady stanowisk w Narodowym Banku Polskim.

Sytuacja stawała się coraz trudniejsza ze względu na kończące się kadencje członków zarządu banku centralnego. Szczególnie istotna była data 4 listopada, kiedy upływa kadencja wiceprezesa NBP Adama Lipińskiego.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Zgodnie z ustawą zarząd banku powinien liczyć od sześciu do ośmiu członków, nie wliczając prezesa. Tymczasem po odejściu Lipińskiego liczba pozostałych osób spadłaby do pięciu.

Oznaczałoby to, że od 5 listopada zarząd NBP funkcjonowałby w składzie mniejszym niż ustawowe minimum.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Problem był znany od wielu miesięcy. Prezydent Karol Nawrocki już w lutym przedstawił propozycje dotyczące obsadzenia czterech stanowisk. Premier Donald Tusk nie zdecydował się jednak wówczas na udzielenie wymaganej kontrasygnaty.

W maju dokumenty wróciły do Kancelarii Prezydenta bez podpisu szefa rządu.

Do sprawy powrócono w październiku. Paweł Szefernaker, szef Gabinetu Prezydenta, poinformował wtedy o ponownym skierowaniu tych samych kandydatur do premiera.

Przedstawiciele Pałacu Prezydenckiego ostrzegali, że dalsze przeciąganie procedury może zagrozić stabilności funkcjonowania banku centralnego.

Rząd nie ogłaszał jednak decyzji. Jeszcze pod koniec października rzecznik gabinetu Donalda Tuska informował, że premier nie podpisał dokumentów.

Sytuacja zmieniła się dopiero na początku listopada.

Donald Tusk podpisał dokumenty Nawrockiego. Wymienił cztery nazwiska

W poniedziałek, 2 listopada, doszło do spotkania ministra finansów Andrzeja Domańskiego z prezesem Narodowego Banku Polskiego Adamem Glapińskim.

Jak ustaliło Radio Eska, podczas rozmowy minister miał przekazać informację o zmianie stanowiska premiera. Według dziennikarzy rząd zdecydował się na zakończenie sporu, aby nie doprowadzić do kolejnego kryzysu instytucjonalnego.

Następnego dnia pojawiło się oficjalne potwierdzenie.

We wtorek, 3 listopada, Donald Tusk poinformował przed posiedzeniem Rady Ministrów, że złożył kontrasygnaty pod prezydenckimi propozycjami powołania nowych członków zarządu NBP.

„Zgodnie z rekomendacją pana ministra Domańskiego złożyłem podpis, kontrasygnatę, pod propozycjami nowych członków zarządu Narodowego Banku Polskiego” – przekazał premier.

Chodzi o cztery osoby:

  • Martę Kightley, która wcześniej pełniła funkcję pierwszej wiceprezes NBP.
  • Ludwika Koteckiego, członka Rady Polityki Pieniężnej.
  • Przemysława Litwiniuka, również zasiadającego w RPP.
  • Marcina Zarzeckiego, członka Rady Polityki Pieniężnej.

Zgodnie z przedstawionym wcześniej harmonogramem Kightley i Kotecki mogliby objąć stanowiska po zakończeniu procedury powołania. Litwiniuk miałby rozpocząć pracę w zarządzie 5 listopada, natomiast Zarzecki 2 stycznia 2027 roku.

Tusk wyjaśnił, że dokumenty zostały już odesłane do Kancelarii Prezydenta.

„Odesłaliśmy już te dokumenty do prezydenta, bo tam jeszcze trzeba jego podpisu” – zaznaczył.

Oznacza to, że decyzja premiera otwiera drogę do nominacji, ale sama kontrasygnata nie kończy jeszcze całej procedury.

Szef rządu przedstawił również powody swojego postępowania. Podkreślił, że niezależnie od różnic politycznych Narodowy Bank Polski musi zachować zdolność do wykonywania swoich obowiązków.

Premier mówił o konieczności ochrony stabilności finansowej państwa i polskiej waluty.

Przyznał, że przeciągający się spór mógł doprowadzić do sytuacji, w której funkcjonowanie zarządu banku zostałoby poważnie utrudnione.

Dlatego, jak wyjaśnił, zdecydował się zaakceptować przedstawione propozycje.

Koniec sporu o NBP? W tle ważna ocena polskiej gospodarki

Decyzja Donalda Tuska zapadła w szczególnym momencie.

Od kilku dni trwa bowiem konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego. W piątek, 30 października, Anna Korwin-Piotrowska ogłosiła przerwę w wykonywaniu czynności przez Bogdana Święczkowskiego i Bartłomieja Sochańskiego.

Dotychczasowe kierownictwo TK zakwestionowało legalność tych działań. Wydarzenia doprowadziły do protestów, interwencji policji oraz nocnego przyjazdu Karola Nawrockiego do Warszawy.

W takich okolicznościach otwarcie kolejnego sporu o instytucję państwową mogłoby dodatkowo zaostrzyć relacje między rządem a Pałacem Prezydenckim.

Według ustaleń Radia Eska był to jeden z argumentów przemawiających za zmianą stanowiska premiera.

Znaczenie mogła mieć również zaplanowana na 6 listopada ocena wiarygodności kredytowej Polski przez agencję S&P.

Przedłużające się problemy z obsadą zarządu banku centralnego mogłyby stać się dodatkowym źródłem niepewności dotyczącej funkcjonowania polskich instytucji finansowych.

Nie oznacza to jednak, że samo podpisanie kontrasygnat automatycznie wpłynie na rating Polski czy kurs złotego. Takie zależności wymagają szerszej oceny sytuacji gospodarczej.

Decyzję premiera można natomiast uznać za istotny krok proceduralny, który daje możliwość uzupełnienia składu zarządu NBP.

Wcześniej przedstawiciele prezydenta wielokrotnie apelowali o zaakceptowanie tych samych kandydatur. Podkreślali, że osoby wskazane do zarządu reprezentują różne środowiska i zostały wybrane w ramach porozumienia.

Teraz pozostaje podpis Karola Nawrockiego, który może zakończyć wielomiesięczny impas związany z nominacjami.

Tego samego dnia w Pałacu Prezydenckim zaplanowano posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego z udziałem Donalda Tuska.

Choć spór dotyczący Trybunału Konstytucyjnego nadal pozostaje nierozstrzygnięty, w sprawie Narodowego Banku Polskiego doszło do konkretnej zmiany. Rząd i prezydent znaleźli się o krok od zakończenia procedury, która przez wiele miesięcy nie mogła zostać sfinalizowana.