Właściciel „Biedronki” rezygnuje. Likwidacja do końca kwietnia
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Nie jest tajemnicą, że Jeronimo Martins to gigant, który w Polsce kojarzy się niemal wyłącznie z Biedronką. Dlatego informacja o „likwidacji biznesu” w tej grupie od razu uruchamia wyobraźnię. Uspokajam jednak na starcie: to nie jest scenariusz o zamykaniu sklepów Biedronka w Polsce. Chodzi o Portugalię i markę, która działa tam w dużo węższym segmencie. Decyzja jest już podjęta, a harmonogram zamknięcia wskazuje jeden, konkretny moment: koniec kwietnia 2026 roku.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

To nie Biedronka. Jeronimo Martins wygasza portugalską markę Hussel

Grupa Jeronimo Martins ma wygasić działalność sieci Hussel, czyli sklepów wyspecjalizowanych w sprzedaży czekolady. Według informacji, które krążą w mediach branżowych, do końca kwietnia 2026 roku zamknięte mają zostać wszystkie działające jeszcze w Portugalii placówki – łącznie 18 sklepów. To ważny szczegół, bo w komunikatach łatwo o nieporozumienie: nazwa Jeronimo Martins automatycznie przykleja się w Polsce do Biedronki, a tu mówimy o zupełnie innym formacie i innym rynku.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Ta decyzja wygląda na ostateczne odcięcie się od handlu specjalistycznego w tym konkretnym wydaniu. Hussel to nie dyskont, nie supermarket i nie sieć „codziennych zakupów”. To typ biznesu, który działa dobrze, gdy klient ma przestrzeń na zakupy bardziej „dla przyjemności” i gdy koszty prowadzenia sklepów nie zjadają marży.

Dlaczego koncern rezygnuje? W tle nierentowność i koszty, które przestały się spinać

W uzasadnieniach przewija się jeden wątek: biznes ma być oceniony jako nierentowny, a sytuacja – jako trudna do utrzymania bez realnej perspektywy odwrócenia trendu. To brzmi jak decyzja podjęta po czasie, nie z dnia na dzień. Zwykle takie ruchy nie biorą się z jednego słabszego sezonu, tylko z dłuższego pasma problemów: kosztów, spadającej sprzedaży albo rynku, który nie rośnie tak, jak planowano.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

W przypadku Hussel sygnały o kłopotach miały pojawiać się wcześniej. W raportach i podsumowaniach spółki miały przewijać się takie elementy jak presja kosztowa i trudne warunki prowadzenia niszowego biznesu. Próby „postawienia na nogi” działalności nie dały oczekiwanego efektu, więc finalnie zapadła decyzja o domknięciu całego projektu w Portugalii.

Co z pracownikami? Grupa ma zaoferować transfer do innych spółek

Tu pojawia się informacja, która dla wielu osób będzie kluczowa: likwidacja sklepów ma oznaczać koniec pracy w samych placówkach Hussel, ale jednocześnie Jeronimo Martins ma deklarować możliwość zatrudnienia tych osób w innych częściach grupy. Innymi słowy, zamykane są sklepy i format, a niekoniecznie ludzie mają „wypaść” z firmy. W praktyce oczywiście wiele zależy od lokalizacji, dostępnych wakatów i warunków przeniesienia, ale sama deklaracja brzmi jak próba wygaszenia tematu bez głośnych zwolnień w całym koncernie.

Dla pracowników to może być ważny sygnał stabilności – nawet jeśli zmiana będzie wymagała przejścia do innego miejsca albo innej roli. Dla firmy to z kolei sposób na zachowanie kadr i ograniczenie kosztów społecznych, które zwykle wywołują największe emocje wokół takich decyzji.

Skąd wcześniej było głośno o Hussel? W tle zamknięcia w Niemczech

Marka Hussel przewijała się w mediach już wcześniej, zwłaszcza przy okazji doniesień o zamykaniu sklepów na rynku niemieckim na początku 2024 roku. Ten kontekst często wraca teraz jako punkt odniesienia: skoro w jednym kraju sieć miała problemy, a teraz znika z kolejnego rynku, to wiele osób będzie zadawać pytanie, czy to efekt zmian w całym segmencie, czy po prostu ten model biznesu przestał działać w realiach rosnących kosztów i ostrożniejszych zakupów.

W samym przekazie o zamknięciu portugalskiej sieci najważniejsze jest jednak to, że mowa o decyzji dotyczącej konkretnego formatu. To nie jest ruch, który uderza w podstawowy filar grupy, tylko w mniejszy, specjalistyczny biznes, który najwyraźniej nie dowoził wyników.

Co to oznacza dla Polski? Biedronka działa bez zmian

W polskim odbiorze ta wiadomość łatwo może brzmieć groźnie, bo Jeronimo Martins to dla wielu osób synonim Biedronki. Na ten moment nic nie wskazuje jednak, by sprawa dotyczyła sieci w Polsce. Opisywana decyzja dotyczy portugalskiej marki Hussel i planowanego zamknięcia jej sklepów do końca kwietnia 2026 roku. Warto o tym pamiętać, zanim w social mediach ruszy lawina nagłówków sugerujących „wielkie zamknięcia” nad Wisłą.

To raczej klasyczny przykład porządkowania portfolio: firma sprawdza, co ma sens, a co ciągnie koszty i nie daje szans na poprawę. A gdy bilans jest bezlitosny, zapada decyzja o wyjściu – nawet jeśli brzmi to spektakularnie.