Środowe obrady Sejmu zamieniły się w polityczną burzę. Powodem były wydarzenia, do których doszło kilka dni wcześniej w Berlinie podczas akcji organizowanej przez Ruch Obrony Granic. Sprawa zatrzymania uczestników zgromadzenia, w tym Roberta Bąkiewicza, wywołała gwałtowną wymianę zdań między politykami Prawa i Sprawiedliwości oraz PSL-Trzeciej Drogi.
Emocje na sali rosły z minuty na minutę. Padły oskarżenia o ksenofobię, instrumentalne wykorzystywanie patriotyzmu, a nawet pytania o kontakty z rosyjską ambasadą.
Czarnek zażądał reakcji Sejmu
Debatę rozpoczął poseł Przemysław Czarnek, który domagał się rozszerzenia porządku obrad o punkt dotyczący działań niemieckiej policji wobec Polaków w Berlinie.
Z sejmowej mównicy przedstawił wydarzenia w bardzo ostrych słowach.
„Wczoraj popołudniu zdarzyła się rzecz z precedensem, ale precedensem sprzed kilkudziesięciu lat. Oto niemieckie bojówki w mundurach brutalnie spacyfikowały i pobiły polskich patriotów, którzy z krzyżem chcieli uczcić pamięć zamordowanych bestialsko milionów Polaków”.
Poseł PiS zapowiedział projekt uchwały, w której Sejm miałby potępić działania niemieckich służb i wezwać rząd do natychmiastowych kroków dyplomatycznych.
Według Czarnka pierwszym krokiem powinno być wezwanie ambasadora Niemiec i domaganie się wyjaśnień dotyczących interwencji.
Już podczas jego wystąpienia na sali rozległy się okrzyki i komentarze z ław poselskich.
Paszyk odpowiedział. „Pomieszało się państwu”
Na słowa polityka PiS szybko zareagował poseł Krzysztof Paszyk.
Nie krył oburzenia tonem wypowiedzi swojego poprzednika i zarzucił mu wykorzystywanie historii oraz patriotyzmu do bieżącej walki politycznej.
„Najwyraźniej panu posłowi i członkom posłom pomieszało się to, co jest patriotyzmem i kim są patrioci”.
Paszyk przekonywał, że politycy PiS sami przez lata budowali relacje z Niemcami i wspierali proces polsko-niemieckiego pojednania.
Jego zdaniem obecna narracja opozycji stoi w sprzeczności z wcześniejszymi działaniami tego środowiska.
Padły pytania o rosyjską ambasadę
Najbardziej emocjonujący moment debaty nastąpił jednak chwilę później.
Poseł PSL-Trzeciej Drogi zwrócił się bezpośrednio do Czarnka i zażądał wyjaśnień dotyczących obecności przedstawicieli środowiska PiS w ambasadzie Rosji.
„Niech pan przyjdzie i wytłumaczy się, co robił dyrektor waszego klubu parlamentarnego w ambasadzie rosyjskiej w zeszłym tygodniu na świętowaniu Dnia Rosji”.
Chwilę później przypomniał również politykę prowadzoną niegdyś przez Jarosława Kaczyńskiego.
„A panie pośle Czarnek, pan chce porozmawiać z prezesem Kaczyńskim, który był autorem budowania pojednania polsko-niemieckiego, którego podwaliny dały możliwość stworzenia dobrych relacji sąsiedzkich? Wielu dzisiaj polskich patriotów, tych prawdziwych, w grobie się przewraca, jak pana słucha”.
Wystąpienie wywołało gwałtowne reakcje po stronie opozycji.
„Niech pan się wstydzi!”
Słowa Krzysztofa Paszyka nie pozostały bez odpowiedzi.
Przemysław Czarnek wstał z ławy poselskiej i krzyknął w kierunku mównicy:
„Niech pan się wstydzi!”
Przez kilka chwil obrady przypominały bardziej polityczną awanturę niż parlamentarną debatę. Marszałek musiał uspokajać salę, a posłowie wzajemnie przekrzykiwali się z miejsc.
O co chodzi w sprawie Berlina?
Źródłem całego sporu były wydarzenia z 16 czerwca w Berlinie.
Członkowie Ruch Obrony Granic chcieli ustawić drewniany krzyż przy tymczasowym Głazie Pamięci upamiętniającym polskie ofiary II wojny światowej.
Berlińska policja nie zgodziła się jednak na przemarsz grupy pod pomnik. Funkcjonariusze zaproponowali organizatorom zgromadzenie w pobliskim parku lub indywidualne podejście do miejsca pamięci.
Gdy uczestnicy ruszyli wspólnie z krzyżem i transparentami, doszło do interwencji służb.
Według niemieckiej policji uczestnicy złamali warunki zgromadzenia. Z kolei przedstawiciele Ruchu Obrony Granic twierdzą, że była to pokojowa manifestacja patriotyczna, która została brutalnie spacyfikowana.
W trakcie działań zatrzymano sześć osób, wśród nich miał znajdować się także Robert Bąkiewicz.
Sprawą zajmuje się obecnie polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, a okoliczności zdarzenia wyjaśnia polski konsulat w Niemczech.
