Czy prezydent może odmówić ślubowania sędziów TK? Ekspert: to może być delikt konstytucyjny
Karol Nawrocki
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Spór wokół Trybunału Konstytucyjnego wszedł w nową fazę. Odmowa przyjęcia ślubowania od wybranych sędziów przez prezydenta wywołała pytania nie tylko polityczne, ale przede wszystkim prawne. W centrum dyskusji znalazło się jedno pojęcie – delikt konstytucyjny – i możliwa odpowiedzialność głowy państwa.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Prezydent bez prawa oceny sędziów TK

Karol Nawrocki odmawia odebrania ślubowania od sędziów wybranych przez Sejm. Zdaniem konstytucjonalistów, to działanie wykracza poza jego kompetencje.

Jak podkreśla dr Kamil Stępniak, rola prezydenta w tej procedurze ma charakter formalny, a nie decyzyjny:

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

„Prezydent w tym zakresie nie ma kompetencji. Nie jest HR managerem, który ocenia, kto się nadaje na sędziego TK”

W praktyce oznacza to, że głowa państwa nie ma prawa blokować procesu poprzez własną ocenę kandydatów. Zgodnie z konstytucją, wybór sędziów należy do parlamentu, a ślubowanie jest jedynie końcowym etapem procedury.

Delikt konstytucyjny. Najpoważniejsze ryzyko

Eksperci wskazują, że celowe wstrzymywanie ślubowania może zostać uznane za naruszenie konstytucji. To właśnie w tym kontekście pojawia się pojęcie deliktu konstytucyjnego.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

„Prezydent uniemożliwiając złożenie ślubowania popełnia delikt konstytucyjny”

Tego typu naruszenie nie jest zwykłym przestępstwem. To szczególna kategoria odpowiedzialności, związana bezpośrednio z pełnioną funkcją państwową. Właśnie dlatego sprawa może mieć poważniejsze konsekwencje niż typowy spór polityczny.

Trybunał Stanu – co grozi prezydentowi?

Trybunał Stanu to organ, który rozpatruje odpowiedzialność najwyższych urzędników państwowych za naruszenie konstytucji lub ustaw.

Aby uruchomić procedurę wobec prezydenta, potrzebna jest uchwała Zgromadzenia Narodowego, poparta większością dwóch trzecich głosów. To bardzo wysoki próg polityczny.

Jeśli jednak doszłoby do postawienia prezydenta przed Trybunałem Stanu, możliwe konsekwencje są poważne:

  • usunięcie z urzędu,
  • utrata praw wyborczych,
  • zakaz pełnienia funkcji publicznych w przyszłości.

To najcięższe sankcje przewidziane w polskim systemie prawnym wobec urzędującej głowy państwa.

Artykuł 131 nie rozwiązuje problemu

W debacie pojawiły się także pomysły obejścia sytuacji poprzez zastosowanie art. 131 Konstytucji, który dotyczy przejęcia obowiązków prezydenta.

Eksperci są jednak zgodni – ten przepis nie ma tu zastosowania.

„Musimy rozróżnić sytuację, kiedy prezydent nie może, od tej, kiedy nie chce działać”

Odmowa wykonania obowiązku nie jest równoznaczna z niezdolnością do sprawowania urzędu. Dlatego nie otwiera drogi do automatycznego przejęcia kompetencji przez inne organy.

Kryzys konstytucyjny czy polityczny?

Spór wokół Trybunału Konstytucyjnego pokazuje, jak cienka jest granica między konfliktem politycznym a kryzysem ustrojowym.

Z jednej strony mamy twarde stanowiska instytucji państwowych. Z drugiej – interpretacje prawa, które mogą mieć realne konsekwencje dla funkcjonowania państwa.

Jedno jest pewne: jeśli sytuacja się nie zmieni, temat odpowiedzialności konstytucyjnej prezydenta będzie wracał coraz częściej – nie tylko w debacie politycznej, ale i prawniczej.