Klamka zapadła. Tusk i Nawrocki muszą to zrobić. Historyczny moment
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

W polityce zagranicznej wyborcy rzadko mówią jednym głosem. Tym razem jest inaczej. Z najnowszego sondażu wynika, że zdecydowana większość Polaków – 87,1 proc. – uważa, że prezydent Karol Nawrocki i premier Donald Tusk powinni współpracować w sprawach międzynarodowych. To mocny sygnał, bo konflikt na linii Pałac Prezydencki – rząd ciągnie się od zaprzysiężenia głowy państwa i regularnie wraca przy każdej kolejnej decyzji dotyczącej dyplomacji.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Sondaż: 87,1 proc. za współpracą, tylko 6,7 proc. przeciw

Badanie IBRiS przeprowadzone na zlecenie „Rzeczpospolitej” pokazuje bardzo wyraźnie: w sprawach międzynarodowych społeczeństwo oczekuje porozumienia, a nie przepychanek.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Według sondażu 87,1 proc. ankietowanych opowiada się za tym, by prezydent i premier zaczęli współpracować w polityce międzynarodowej. Przeciw jest 6,7 proc., a 6,2 proc. nie ma zdania.

Zaskakująco szeroka zgoda, także w elektoratach po dwóch stronach barykady

Najciekawsze w tym badaniu jest to, że chęć zakończenia sporu nie jest „głosem jednej strony”. W materiale podano, że współpracy oczekują zarówno wyborcy obozu rządzącego, jak i opozycji.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Wśród wyborców partii rządzących poparcie dla współpracy ma sięgać 97 proc., a wśród wyborców opozycji 89 proc.. To rzadki moment, gdy polityczny podział nie przecina społeczeństwa tak mocno, jak zwykle.

Kto nie chce porozumienia? W badaniu wskazano jedną grupę

W tekście zwrócono uwagę na jeszcze jedną rzecz: osoby, które nie chcą współpracy prezydenta i premiera w polityce zagranicznej, to – według opisu badania – w dużej mierze ci, którzy w ogóle nie głosują.

To ważny szczegół, bo pokazuje, że spór na szczytach bardziej mobilizuje emocje w komentarzach niż w twardych preferencjach wyborczych. A wśród głosujących dominuje proste oczekiwanie: państwo ma mówić jednym głosem na zewnątrz.

W czym jest konflikt? Ambasadorowie, informacje i reprezentowanie Polski

W samym materiale jasno wskazano, o co toczy się gra między Pałacem Prezydenckim a rządem. Spór ma dotyczyć przede wszystkim trzech obszarów: przekazywania informacji, nominacji ambasadorskich i tego, kto ma reprezentować Polskę na ważnych wydarzeniach międzynarodowych.

W tle jest też zarzutowe ping-pongowanie: politycy koalicji rządzącej mają oskarżać Kancelarię Prezydenta o ograniczone przekazywanie informacji dotyczących aktywności prezydenta, a ludzie prezydenta mają odpowiadać, że rząd nie informuje o działaniach premiera – m.in. po rozmowach dotyczących pokoju w Ukrainie.

Nominacje ambasadorskie jako zapalnik. Padają konkretne placówki

Najbardziej praktyczny, a zarazem najbardziej konfliktogenny wątek dotyczy ambasadorów. W tekście opisano, że Kancelaria Prezydenta blokuje nominacje ambasadorskie, a MSZ – bez akceptacji głowy państwa – powołał kierowników placówek dyplomatycznych.

W materiale padły też przykłady placówek, które są w centrum sporu: Waszyngton (w kontekście Bogdana Klicha) oraz Rzym (w kontekście Ryszarda Schnepfa). Do tego dochodzi jeszcze spór o to, kto i kiedy ma reprezentować Polskę na konferencjach międzynarodowych.

Społeczny sygnał jest prosty: na zewnątrz Polska ma działać wspólnie

Ten sondaż nie rozstrzyga, kto ma rację w sporze. Ale pokazuje coś innego – społeczną granicę cierpliwości. Polacy mogą się różnić w wielu sprawach, ale w polityce międzynarodowej oczekują przewidywalności, spójności i współpracy na samej górze.

Bo niezależnie od tego, czy chodzi o nominacje, rozmowy telefoniczne, czy obecność na konferencjach – na zewnątrz liczy się to, czy państwo potrafi mówić jednym głosem.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});