Lech Wałęsa kategorycznie żąda. Tablica albo „milion złotych z odsetkami”
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Lech Wałęsa ponownie wywołał poruszenie swoim wpisem w mediach społecznościowych. Były prezydent przypomniał o pieniądzach, które przed laty przekazał jednej z instytucji działających w budynku gdańskiej „Solidarności”. Jak twierdzi, z obiektu zniknęła tablica upamiętniająca jego darowiznę. Teraz domaga się jej przywrócenia albo zwrotu pieniędzy wraz z odsetkami.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Wałęsa przypomniał o swojej darowiźnie

Były lider „Solidarności” opublikował emocjonalny wpis, w którym wrócił do sprawy przekazanych przed laty środków finansowych. Jak przekonuje, wsparł powstanie „specjalistycznej instytucji ochrony zdrowia” działającej w budynku związanym z gdańską „Solidarnością”.

Według Wałęsy przekazane przez niego „tysiące dolarów” były dziś warte około miliona złotych.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

W ramach podziękowania miała zostać zamontowana specjalna tablica upamiętniająca jego wkład finansowy. Problem w tym, że – jak twierdzi były prezydent – tablica została usunięta.

„Żądam przywrócenia tablicy albo zwrotu pieniędzy”

Lech Wałęsa nie ukrywa oburzenia i zapowiedział, że będzie domagał się reakcji osób odpowiedzialnych za sprawę.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

„W związku z tym żądam przywrócenia na miejsce Tablicy, albo zwrotu ofiarowanych TYSIĘCY DOLARÓW Z ODSETKAMI DODANYMI OD DATY USUNIĘCIA TABLICY” – napisał były prezydent.

Jak podkreślił, nigdy nie zależało mu na samym upamiętnieniu, jednak skoro tablica została zawieszona, jej usunięcie uznaje za niedopuszczalne.

„Nie do wiary dałem im około 1 000 000 zł, a mogłem mieć w swojej kieszeni i jeszcze mi ubliżają… Ja nie chciałem tablicy, ale jeśli już zawiesili to…” – dodał.

Wałęsa wrócił także do sprawy Czesława Kiszczaka

Na tym były prezydent nie zakończył swojego wpisu. W dalszej części odniósł się do wieloletniego sporu dotyczącego dokumentów związanych z jego rzekomą współpracą z SB.

Wałęsa przekonuje, że po śmierci gen. Czesława Kiszczaka próbowano namówić go do przedstawienia wspólnej narracji o „uzgodnionym obaleniu komunizmu”.

„Chciano mnie namówić bym zgodził się ogłosić że razem z Kiszczakiem w uzgodnieniu obaliliśmy komunizm” – napisał.

Według Wałęsy po jego odmowie wdowa po generale miała ujawnić dokumenty dotyczące rzekomej współpracy z SB.

„Nie zgodziłem się i dlatego P. Kiszczakowa wyciągnęła podrobione i wycofane przez Kiszczaka te papiery niby donosy” – stwierdził były prezydent.

Sprawa wywołała dyskusję w sieci

Wpis Lecha Wałęsy szybko wywołał liczne komentarze w mediach społecznościowych. Internauci dyskutują zarówno o samej darowiźnie i zniknięciu tablicy, jak i o ponownym powrocie byłego prezydenta do sprawy dokumentów SB.

To kolejny raz, gdy były prezydent publicznie wraca do tematów związanych z historią „Solidarności” i własną działalnością w czasach PRL.