Ledwo minęło kilka dni od afery z Czarzastym, a tu takie coś. Tego nie przewidział
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Napięcie między Warszawą a Waszyngtonem przestało być tylko tematem kuluarów. W niedzielnym wydaniu „Śniadania Rymanowskiego” politycy przerzucali się ocenami, kto dolał oliwy do ognia, a kto próbuje gasić pożar. W tle wracały nazwiska Włodzimierza Czarzastego, Donalda Tuska i amerykańskiego ambasadora w Polsce Thomasa Rose’a. Na koniec rozmowa zeszła też na Zbigniewa Ziobrę.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Spór USA–Polska po słowach Czarzastego i reakcji ambasadora

W programie na Polsat News punktem wyjścia była decyzja ambasadora USA, który miał ogłosić zerwanie kontaktów z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym. Cała historia – jak relacjonowano – zaczęła się od odmowy wsparcia inicjatywy dotyczącej kandydatury Donalda Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla oraz ostrych komentarzy po stronie polskich polityków.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Bartosz Arłukowicz mówił w studiu, że w jego ocenie politycy powinni zacząć głośno mówić o tym, jak postrzegają Trumpa i jego otoczenie. Z jego słów wynikało, że krytyka wobec prezydenta USA jest uzasadniona i nie powinna być zamiatana pod dywan, nawet jeśli wywołuje dyplomatyczne turbulencje.

Tusk wciągnięty w konflikt. Bosak mówi o nerwowości po obu stronach

Duża część rozmowy skupiła się na tym, czy Donald Tusk powinien w ogóle wchodzić w ten spór i czy jego komentarze mogły podbić temperaturę.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Krzysztof Bosak oceniał, że sytuacja „wymknęła się spod kontroli” i podkreślał, że emocje były widoczne po wielu stronach.

„Moim zdaniem przesadna nerwowość była i po stronie pana ambasadora, i po stronie marszałka Sejmu i po stronie premiera” – mówił Bosak.

W innym momencie zaznaczył też, że według niego to nie pierwszy raz, kiedy premier wchodzi w spór z amerykańską dyplomacją oraz z Trumpem.

Piotr Zgorzelski dorzucił w studiu swoją ocenę samego Czarzastego, określając go jako „herolda krucjaty antytrumpowskiej”. W tej części dyskusji dominował wniosek, że publiczne przepychanki – niezależnie od tego, kto je zaczął – nie służą relacjom z USA.

Pałac Prezydencki o „egoizmie” Czarzastego. Przydacz nie gryzł się w język

W programie przywołano także wypowiedź Marcina Przydacza z Kancelarii Prezydenta. W jego słowach wybrzmiała twarda teza: że Polska nie zyskała na tej awanturze nic, a napięcie zostało wywołane zupełnie niepotrzebnie.

„Poza egoizmem marszałka Czarzastego, co Polska z tej całej jego tyrady uzyskała? W moim przekonaniu kompletnie nic. Niepotrzebna afera, niepotrzebna wielka dyskusja i niepotrzebne napięcie, nic kompletnie Polsce niedające” – mówił Przydacz.

To był jeden z tych momentów programu, w którym spór przestał dotyczyć tylko dyplomacji, a zaczął brzmieć jak polityczna rozgrywka wewnętrzna. Jedni bronili prawa do ostrych ocen Trumpa, drudzy mówili wprost o kosztach i ryzyku.

Ziobro wchodzi do rozmowy. Arłukowicz: „największy tchórz w polskiej polityce”

W ostatniej części programu dyskusja zeszła na Zbigniewa Ziobrę i sprawę listu gończego. W studiu padły bardzo ostre słowa.

„Ziobro okazał się największym tchórzem w polskiej polityce” – komentował Bartosz Arłukowicz.

Europoseł KO podkreślał też, że obowiązkiem służb jest doprowadzenie do zatrzymania Ziobry, a obecna sytuacja – z jego pobytem na Węgrzech i udzieloną ochroną – utrudnia procedury prawne.

W efekcie „Śniadanie Rymanowskiego” zamieniło się w debatę o dwóch kryzysach naraz: jednym, który rozgrywa się na linii Warszawa-Waszyngton, i drugim, który dotyczy krajowej polityki oraz odpowiedzialności byłych ludzi władzy.