Najpierw było wideo, potem lawina komentarzy i pytanie, czy polityk zrobi to, czego zwykle oczekuje się od zwykłego kierowcy. Sprawa z udziałem ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka przez kilka dni żyła własnym życiem, bo wszystko wydarzyło się publicznie – i zostało nagrane. Teraz pojawiła się informacja, która zamyka temat w najbardziej formalny sposób.
- Czytaj też: Była 14:30, na liczniku widać 64 km/h gdy nagle wyskoczył na drogę. Stało się to. Jest pilne ostrzeżenie
Incydent w Krakowie. Waldemar Żurek złamał przepisy
Cała sytuacja rozegrała się podczas nagrywania internetowego wywiadu w samochodzie, w programie „Duży w maluchu”. Minister prowadził Fiata 126p i odpowiadał na pytania prowadzącego.
- Zobacz również: Kaczorowska i Rogacewicz nawet roku razem nie byli, a tu takie wieści. Wszyscy podejrzewali, że tak to się skończy
To właśnie z tego materiału pochodzi fragment, który rozpętał burzę. Na nagraniu widać, jak podczas jazdy przez przejście dla pieszych w Krakowie, w momencie kiedy piesza zaczęła wchodzić na pasy, kierowca nie zatrzymał się i nie ustąpił pierwszeństwa.
Nagranie zostało opublikowane 26 stycznia, a już następnego dnia krakowska policja wszczęła postępowanie i przeanalizowała wideo, aby potwierdzić, czy doszło do wykroczenia.
Mandat, punkty karne i zrzeczenie się immunitetu
Po analizie materiału sprawa weszła w oficjalny tryb. Według informacji przekazanych przez rzeczniczkę Ministerstwa Sprawiedliwości Dominikę Ziętarę, Waldemar Żurek przyjął karę i ją opłacił.
„Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek przyjął i opłacił w sobotę mandat w wysokości 1500 zł za wykroczenie drogowe, którego dopuścił się, nie ustępując pieszej pierwszeństwa na przejściu” – przekazała rzeczniczka.
W tym samym przekazie pojawiła się jeszcze jedna istotna informacja: minister zgodził się zrzec immunitetu prokuratora generalnego. Ten krok miał umożliwić sprawne zakończenie procedury bez przenoszenia sprawy na drogę sądową.
Żurek o odpowiedzialności i równości wobec prawa
Po ujawnieniu incydentu Waldemar Żurek zabrał głos w mediach społecznościowych. Podkreślał, że przepisy obowiązują wszystkich i że nie będzie uciekał od konsekwencji, jeśli doszło do wykroczenia.
„Wszyscy jesteśmy równi wobec prawa. Jeżeli miało miejsce wykroczenie, nie uchylam się od odpowiedzialności” – napisał.
Przyjęcie mandatu i zakończenie formalności pokazują, że deklaracja nie została tylko słowami. Sprawa, która zaczęła się od kilkusekundowego ujęcia z przejścia dla pieszych, zakończyła się decyzją administracyjną i konkretną karą.
