Tuż przed posiedzeniem rządu gruchnęły pilne wieści. Tusk podjął decyzję w związku z tym co ujawniono w aktach Epsteina. Afera na cały kraj
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Jeszcze przed wtorkowym posiedzeniem rządu w Warszawie zrobiło się nerwowo. Sprawa, która od miesięcy żyje własnym życiem w USA, nagle wybrzmiała także w polskiej polityce. I to nie w formie komentarza na marginesie, tylko jako decyzja ogłoszona z samej góry.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Echa sprawy Epsteina w Polsce. Temat wraca z nową siłą

Nazwisko Jeffreya Epsteina od lat budzi skrajne emocje, bo łączy w sobie pieniądze, wpływy i zarzuty dotyczące wykorzystywania nieletnich. Finansista przez długi czas funkcjonował w świecie elit, a jego kontakty – polityczne i biznesowe – do dziś są przedmiotem spekulacji, analiz i śledztw.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

W tle pozostaje też ta część historii, która dla wielu jest najbardziej niepokojąca: w 2019 roku Epstein trafił do aresztu federalnego, a niedługo później zmarł w celi. Oficjalnie uznano, że popełnił samobójstwo. To nie zakończyło sprawy – wręcz przeciwnie, uruchomiło kolejną falę pytań.

Akta Epsteina ujawnione w USA. Miliony stron i lawina pytań

Na przełomie stycznia i lutego 2026 roku w USA opublikowano ogromny pakiet materiałów związanych ze sprawą Epsteina. W dokumentach mają pojawiać się m.in. zapisy zeznań, korespondencja, notatki śledczych i wątki dotyczące relacji Epsteina z wpływowymi osobami.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Ważny szczegół, który regularnie wraca w komentarzach: samo pojawienie się nazwiska w aktach nie przesądza o winie ani o udziale w przestępstwach. Część wpisów może dotyczyć kontaktów zawodowych czy towarzyskich, które – przynajmniej formalnie – nie muszą mieć związku z naruszeniem prawa.

Mimo to ujawnione materiały wywołały globalne poruszenie. I właśnie na tym tle pojawiła się reakcja polskiego rządu.

Donald Tusk powołuje zespół ds. akt Epsteina. Jest decyzja

Premier Donald Tusk ogłosił powołanie specjalnego zespołu analitycznego, który ma zająć się przeglądem ujawnionych dokumentów. Cel jest jasny: sprawdzić, czy wśród milionów stron znajdują się wątki istotne z punktu widzenia Polski.

Premier przekazał, że decyzja została uzgodniona wspólnie z ministrem sprawiedliwości – prokuratorem generalnym oraz ministrem koordynatorem do spraw służb specjalnych. Padła też zapowiedź, że jeśli analizy potwierdzą obawy, możliwe będzie uruchomienie kolejnych kroków.

„Chciałem poinformować, że zdecydowaliśmy wspólnie z ministrem sprawiedliwości prokuratorem generalnym i ministrem koordynatorem do spraw służb specjalnych o powołaniu zespołu analitycznego i być może także rozpoczęciu śledztwa – jeśli analizy potwierdzą nasze obawy – w związku ze skandalem związanym z pedofilią w Stanach Zjednoczonych”.

W wypowiedzi Tuska pojawił się też mocny akcent dotyczący odpowiedzialności państwa – zarówno wobec ewentualnych sprawców, jak i potencjalnych pokrzywdzonych.

„Oczywiście zrobimy wszystko, żeby ci którzy są za to odpowiedzialni i ewentualni pokrzywdzeni, żeby nie tylko widzieli aktywność państwa polskiego, ale żeby też zadośćuczynić jeśli będzie taka potrzeba i przede wszystkim, żeby skutecznie ścigać tych, którzy dopuszczają się tak zbrodni”.

Tusk mówi o „honey trap”. Pada sugestia o operacji KGB

Największe echo wywołała jednak ta część wystąpienia, w której premier zasugerował wywiadowczy kontekst całej historii. Wprost padło określenie znane z języka służb – „honey trap”, czyli „słodka pułapka”. To mechanizm polegający na uwikłaniu wpływowych osób w relacje intymne po to, by zdobyć kompromitujące materiały i budować presję.

Tusk stwierdził, że wśród komentatorów i ekspertów narasta przekonanie, iż taki scenariusz jest prawdopodobny – i że mógł mieć rosyjskie tło.

„Coraz więcej komentatorów i ekspertów zakłada, że jest bardzo prawdopodobne, że była to operacja rosyjskiego KGB – tzw. “honey trap”, słodka pułapka, zastawiona na elity świata zachodniego, głównie USA”.

To mocna teza, ale jednocześnie tłumaczy, dlaczego w sprawę mają być włączone służby i prokuratorzy. W praktyce oznacza to próbę oddzielenia faktów od narracji, spekulacji i politycznych interpretacji.

Co oznacza decyzja Tuska i po co ten zespół

W najbliższych dniach kluczowe będzie jedno: czy zespół znajdzie w aktach elementy, które realnie dotyczą Polski – osób, instytucji, działań lub potencjalnych zagrożeń. Sam fakt powołania zespołu pokazuje jednak, że rząd nie chce zostać widzem wydarzeń, które mogą mieć znaczenie dla bezpieczeństwa państwa i interesów Polski.

A sprawa – niezależnie od emocji – wymaga chłodnej analizy. Takiej, która nie opiera się na sensacji, tylko na dokumentach.