Jeszcze w kampanii padały twarde deklaracje, dziś zza kulis płynie inny sygnał. Według ustaleń agencji Bloomberg w obozie władzy ma rosnąć przekonanie, że dalsze forsowanie tematu może przynieść więcej kosztów niż zysków – zwłaszcza na rynkach finansowych.
- Czytaj też: Pilne wieści obiegły Polskę. Żurek uruchamia „opcję atomową”. Takiego ciosu Ziobro się nie spodziewał
Bloomberg: rząd ma wycofywać się „po cichu”
Agencja Bloomberg, powołując się na źródła bliskie sprawie, informuje, że Adam Glapiński może ostatecznie nie stanąć przed Trybunałem Stanu, mimo że zapowiedzi w tej sprawie były elementem kampanii wyborczej 2023 roku.
Według Bloomberga partia rządząca miała dojść do wniosku, że kontynuowanie sprawy przyniesie niewielkie korzyści polityczne, a w praktyce może wywołać skutki uboczne. W tle ma być obawa o to, jak konflikt na linii rząd – bank centralny zostanie odebrany przez zagranicznych inwestorów.
W tle pieniądze i wiarygodność Polski na rynkach
Bloomberg opisuje, że napięcie między rządem a NBP mogłoby podważyć zaufanie do polskich obligacji. A to moment, w którym państwo i tak musi finansować rosnący deficyt – również przez pożyczki na rynkach zagranicznych.
Agencja przypomina też, że Polska zmaga się z drugim co do wielkości deficytem budżetowym w Unii Europejskiej, a Komisja Europejska objęła kraj procedurą nadmiernego deficytu. W takim otoczeniu każdy sygnał niepewności instytucjonalnej może być dla rynków wrażliwy.
Komisja w Sejmie działa, ale finał wcale nie jest przesądzony
Formalnie sprawa wciąż ma się toczyć. W tekście wskazano, że 9 lutego zajmowała się nią sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej.
Wniosek o postawienie prezesa NBP przed Trybunałem Stanu złożyło 191 posłów koalicji rządzącej. Wśród zarzutów wymieniano m.in.:
-
pośrednie finansowanie deficytu budżetowego w ramach skupu aktywów w latach 2020-2021,
-
prowadzenie skupu bez „należytego upoważnienia” od Rady Polityki Pieniężnej,
-
naruszenie zasady apolityczności prezesa NBP.
NBP – według przytoczonych informacji – uznaje te zarzuty za bezpodstawne.
Stopy procentowe, obligacje i słowa Glapińskiego o kosztach długu
W tekście pojawia się też wątek decyzji o stopach procentowych. Adam Glapiński na comiesięcznych briefingach miał kilkukrotnie wskazywać, że obniżki stóp procentowych pomagają rządowi w kosztach obsługi zadłużenia. Według przytoczonych wyliczeń obniżki stóp o łącznie 175 punktów bazowych w 2025 roku miały zmniejszyć koszty obsługi długu o ok. 25 mld zł w ciągu pierwszych dwóch lat.
To właśnie ta zależność – stopy, dług, rynek obligacji – ma tłumaczyć, dlaczego politycy zaczęli ważyć ryzyko otwartego konfliktu z bankiem centralnym.
Minister finansów: za napięcie płacą podatnicy
O sprawę pytany był też w TVN24 minister finansów Andrzej Domański. Podkreślał, że jest ostrożny w wypowiedziach o NBP i RPP, bo rynki są wyczulone na retorykę ministra finansów.
Padło też zdanie, które stawia temat wprost w kategoriach kosztów.
„Za napięcie na linii rząd – bank centralny płacą wszyscy podatnicy w postaci wyższego oprocentowania polskich obligacji.”
To jedna z tych wypowiedzi, które pokazują, że w tle nie ma wyłącznie polityki. Jest także rynek, wiarygodność i cena długu.
