Sejmowa Komisja Etyki Poselskiej ukarała Jarosława Kaczyńskiego naganą za wypowiedź dotyczącą policjantów zabezpieczających lipcową miesięcznicę smoleńską. Prezes PiS nazwał wówczas funkcjonariuszy „bojówkami rządzącej partii”. Nagana jest najsurowszą sankcją, jaką może zastosować komisja. Kaczyński ma możliwość odwołania się od decyzji w ciągu 14 dni od jej doręczenia.
Komisja Etyki ukarała Kaczyńskiego. Dostał naganę
Decyzję podjęto we wtorek, 20 października. O wyniku postępowania poinformowały członkinie Komisji Etyki Poselskiej, w tym Ewa Schädler z Polski 2050 oraz wiceprzewodnicząca Katarzyna Ueberhan z Lewicy.
Komisja zdecydowała się na naganę, czyli najwyższą karę przewidzianą w jej kompetencjach. Pozostałe możliwe sankcje to zwrócenie uwagi oraz upomnienie. Komisja Etyki nie może natomiast nałożyć na posła grzywny, odebrać mu wynagrodzenia ani zawiesić go w wykonywaniu mandatu.
Jak przekazała Katarzyna Ueberhan, podstawą decyzji było stwierdzenie naruszenia art. 6 i 7 Zasad Etyki Poselskiej. Chodzi między innymi o zasadę dbałości o dobre imię Sejmu oraz zasadę odpowiedzialności. Komisja negatywnie oceniła również sposób, w jaki Kaczyński wypowiadał się o funkcjonariuszach policji.
Od uchwały Komisji Etyki przysługuje odwołanie. Poseł może je złożyć w ciągu 14 dni od momentu doręczenia decyzji. Na razie nie ma potwierdzenia, czy Jarosław Kaczyński zamierza skorzystać z tej możliwości.
„Bojówki rządzącej partii”. Te słowa wywołały burzę
Sprawa sięga 10 lipca 2026 roku i kolejnej miesięcznicy katastrofy smoleńskiej na placu Piłsudskiego w Warszawie.
Jarosław Kaczyński, politycy Prawa i Sprawiedliwości oraz szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki pojawili się tam, aby złożyć wieńce przed pomnikami Lecha Kaczyńskiego oraz Ofiar Tragedii Smoleńskiej. Na placu znajdowali się także przeciwnicy miesięcznicy, a bezpieczeństwa pilnowali policjanci.
Politycy PiS nie zostali wówczas dopuszczeni bezpośrednio pod pomnik Lecha Kaczyńskiego i złożyli wieniec w pewnej odległości. Kaczyński zarzucił policji, że nie reaguje odpowiednio na zachowanie osób protestujących przeciwko miesięcznicom.
„Oni są osłaniani, a tutaj miesiąc w miesiąc jesteśmy obrażani, atakowani, łącznie z pogróżkami zabójstwa” – mówił wtedy prezes PiS.
Następnie padło zdanie, które później trafiło pod ocenę Komisji Etyki.
„Mamy do czynienia w istocie w tej chwili z bojówkami rządzącej partii, a nie z policją” – powiedział Kaczyński.
Prezes PiS mówił wtedy również o konieczności przebudowy służb i powołania w przyszłości czegoś, co określił jako „gwardię obywatelską”.
Policja odpowiadała Kaczyńskiemu. „Działamy bezstronnie”
Słowa lidera PiS spotkały się z natychmiastową reakcją Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz samej policji.
Komenda Stołeczna Policji podkreślała po wydarzeniach z 10 lipca, że wszystkie działania funkcjonariuszy są podejmowane na podstawie prawa i w jego granicach, a ich celem jest zapewnienie bezpieczeństwa zarówno uczestnikom zgromadzeń, jak i osobom postronnym.
Policja przypomniała również, że formacja pozostaje apolityczna, a podejmowane przez funkcjonariuszy decyzje nie powinny zależeć od poglądów, funkcji czy przynależności organizacyjnej osób uczestniczących w wydarzeniach.
Na wypowiedź Kaczyńskiego ostro zareagował także minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, który określił ją jako atak na funkcjonariuszy oraz policyjny mundur. Następnie pojawił się wniosek o zajęcie się sprawą przez Komisję Etyki Poselskiej.
Trzy miesiące później komisja zdecydowała o zastosowaniu wobec prezesa PiS najsurowszej dostępnej sankcji.
Nie jest to pierwsza decyzja Komisji Etyki dotycząca Jarosława Kaczyńskiego. Oficjalny wykaz Sejmu wskazuje na wcześniejsze prawomocne uchwały związane z naruszeniem zasad dbałości o dobre imię Sejmu oraz odpowiedzialności.
Najnowsza sprawa dotyczy jednak konkretnie lipcowych słów o policjantach. Komisja uznała, że określenie funkcjonariuszy mianem „bojówek rządzącej partii” przekroczyło granice dopuszczalne z punktu widzenia zasad etyki poselskiej.
