Potężna awantura na antenie Polsat News ws. decyzji Nawrockiego. Widziała to cała Polska
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

W niedzielnym wydaniu „Śniadania Rymanowskiego” doszło do ostrej wymiany zdań między przedstawicielem Kancelarii Prezydenta a posłem Koalicji Obywatelskiej. Dyskusja o wydarzeniach w Trybunale Konstytucyjnym szybko przerodziła się w osobisty konflikt. Politycy zaczęli kierować pod swoim adresem obraźliwe uwagi, a prowadzący program Bogdan Rymanowski musiał interweniować. W pewnym momencie padły również słowa o bandytach i odpowiedzialności przed prokuratorem.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Gorąco w studiu Polsat News. Poszło o decyzje Karola Nawrockiego

Niedzielny poranek 1 listopada upłynął pod znakiem kolejnych komentarzy dotyczących kryzysu w Trybunale Konstytucyjnym. Od piątku trwa spór o kierowanie instytucją, po tym jak sędzia Anna Korwin-Piotrowska ogłosiła odsunięcie od czynności Bogdana Święczkowskiego i Bartłomieja Sochańskiego.

W nocy z piątku na sobotę do gmachu TK przybył prezydent Karol Nawrocki. Następnego dnia zorganizował konsultacje z przedstawicielami ugrupowań parlamentarnych. Nie wszystkie środowiska polityczne uczestniczyły jednak w spotkaniach na tych samych zasadach.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Właśnie o tę kwestię Bogdan Rymanowski zapytał Marcina Przydacza, szefa Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta, podczas niedzielnego programu.

Dziennikarz chciał wiedzieć, dlaczego przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej nie wzięli udziału w rozmowach z prezydentem. Przydacz zakwestionował sens takich konsultacji, sugerując, że politycy KO nie mają wystarczającego wpływu na podejmowane decyzje.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Na jego słowa natychmiast zareagował obecny w studiu Robert Kropiwnicki. Poseł Koalicji Obywatelskiej zaczął ironizować na temat politycznego otoczenia prezydenta. Nawiązał między innymi do Grzegorza Brauna oraz wydarzeń związanych z nocnym wejściem Nawrockiego do Trybunału.

Kropiwnicki porównał zachowanie przedstawicieli obozu prezydenckiego do sytuacji, w której ktoś wchodzi w środku nocy do dyskoteki i wyrzuca z niej kobiety. Zarzucił swoim przeciwnikom niewłaściwe rozumienie zasad funkcjonowania państwa.

Przydacz obraził Kropiwnickiego. Rymanowski musiał interweniować

Po słowach posła KO dyskusja przybrała znacznie ostrzejszy charakter. Marcin Przydacz nie próbował już odpowiadać wyłącznie na polityczne argumenty swojego rozmówcy.

Przedstawiciel Kancelarii Prezydenta zwrócił się bezpośrednio do Bogdana Rymanowskiego z żądaniem uciszenia Kropiwnickiego.

„Czy tego prymitywa może pan uciszyć?” – zapytał Przydacz.

W studiu zapanowało poruszenie. Prowadzący nie pozostawił tej wypowiedzi bez reakcji. Zwrócił uwagę gościom, że dyskusja powinna dotyczyć faktów i argumentów, a nie wzajemnego obrażania.

„Ja mam prośbę, żeby nie używać argumentów ad personam” – zaapelował Rymanowski.

Interwencja dziennikarza nie zakończyła jednak sporu. Przydacz powrócił do kwestii sobotnich konsultacji i tłumaczył, dlaczego otoczenie prezydenta nie widzi sensu w rozmowach z częścią polityków koalicji rządzącej.

Jako przykład podał wcześniejsze negocjacje dotyczące ambasadorów. Przypomniał rozmowy między Karolem Nawrockim a Radosławem Sikorskim, sugerując, że nawet uzgodnienia z szefem MSZ nie przyniosły oczekiwanego rezultatu.

Zdaniem Przydacza jedynym politykiem po stronie rządowej, z którym warto prowadzić rozmowy dotyczące rozwiązania kryzysu, jest Donald Tusk. Przedstawiciel prezydenta przekonywał, że to premier podejmuje najważniejsze decyzje.

Padły słowa o bandytach i prokuraturze. Przydacz nie zamierzał ustąpić

W dalszej części programu polityk Kancelarii Prezydenta ponownie użył ostrych określeń pod adresem przedstawicieli obozu rządzącego.

Przydacz zasugerował, że być może konieczne okażą się rozmowy nawet z osobami, które sam nazwał bandytami z Koalicji Obywatelskiej. Zarzucił również rządzącym wykorzystywanie aparatu państwa przeciwko przeciwnikom politycznym.

Szczególnie stanowcze słowa skierował bezpośrednio do Roberta Kropiwnickiego.

Przydacz stwierdził, że poseł KO korzysta obecnie z politycznej ochrony, ale sytuacja może się zmienić. Zapowiedział, że w przyszłości jego rozmówca będzie musiał tłumaczyć się przed prokuratorem.

Była to polityczna zapowiedź przedstawiciela Kancelarii Prezydenta, a nie informacja o postawieniu Kropiwnickiemu zarzutów.

Podczas programu pojawił się także temat rosyjskich reakcji na wydarzenia w Polsce. Wiceminister nauki Paweł Szeptycki mówił o komentarzach w rosyjskim internecie dotyczących rzekomego zamachu stanu i wspomniał o Aleksandrze Duginie.

Gdy inni uczestnicy zakwestionowali prawdziwość tej informacji, wiceminister zadeklarował, że wycofuje swoje ostatnie stwierdzenie, jeśli opierało się na fałszywym przekazie. Podtrzymał natomiast opinię, że Rosja może wykorzystywać polityczne napięcia do destabilizowania sytuacji w Polsce.

Niedzielna debata nie przyniosła porozumienia w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Przedstawiciele obozu prezydenckiego i koalicji rządzącej pozostali przy odmiennych ocenach wydarzeń. Zamiast odpowiedzi na pytanie o możliwość politycznego kompromisu widzowie usłyszeli kolejne wzajemne oskarżenia.