Jeden wpis wystarczył, by w środku politycznego sporu wywołać lawinę komentarzy. Radosław Sikorski poinformował w mediach społecznościowych, że do MSZ dotarł pakiet 42 podpisanych nominacji ambasadorskich. Szybko okazało się jednak, że była to tylko primaaprilisowa prowokacja. Niektóre redakcje podały tę wiadomość jako fakt, a później sprawę musiał prostować sam resort.
Jeden wpis, wiele reakcji
Szef MSZ napisał, że prezydent Karol Nawrocki podpisał 42 nominacje ambasadorskie i podziękował mu zwłaszcza za mianowanie apolitycznych dyplomatów pełniących służbę w takich miejscach jak Kijów, Teheran i Abu Zabi. Wpis został opublikowany 1 kwietnia i – jak potwierdził później rzecznik resortu Maciej Wewiór – nie był prawdziwą informacją, lecz żartem.
Wewiór w komentarzu dla mediów stwierdził, że był to żart „tak smutny jak brak podpisów”. Tym samym MSZ jednoznacznie potwierdziło, że żadnego pakietu podpisanych nominacji nie było.
Pałac Prezydencki odpowiada. „Kiepskie żarty”
Do sprawy szybko odniósł się także Marcin Przydacz z Pałacu Prezydenckiego. Ocenił, że temat ambasadorów i paraliżu służby zagranicznej jest zbyt poważny na podobne żarty. Dodał, że część ambasadorów i kierowników placówek uwierzyła we wpis i zaczęła otrzymywać gratulacje od kolegów z korpusu dyplomatycznego, przez co – jak zaznaczył – znaleźli się w niezręcznej sytuacji.
To sprawiło, że primaaprilisowy wpis przestał być tylko internetową zaczepką, a stał się elementem dużo poważniejszego sporu między MSZ a Pałacem Prezydenckim.
Spór o ambasadorów trwa od miesięcy
Całe zamieszanie nie wzięło się znikąd. Konflikt o nominacje ambasadorskie ciągnie się od wiosny 2024 roku, gdy MSZ zdecydowało o zakończeniu misji ponad 50 ambasadorów i rozpoczęło procedurę obsadzania placówek nowymi nazwiskami. Problem polega na tym, że bez podpisu prezydenta nominacje nie mogą zostać formalnie sfinalizowane, dlatego część nowych szefów placówek wyjeżdża jedynie jako chargé d’affaires.
Jeszcze w styczniu po spotkaniu Karola Nawrockiego z Radosławem Sikorskim z obu stron płynęły sygnały, że możliwe jest porozumienie. Najnowsza sytuacja pokazuje jednak, że temat wciąż pozostaje nierozwiązany, a napięcie między obiema stronami nie zniknęło.
