Spór o nowelizację Kodeksu postępowania karnego przeniósł się już nie tylko do Sejmu, ale też na stadiony. Donald Tusk zapowiedział, że rząd będzie próbował odrzucić prezydenckie weto. Przy okazji wbił szpilę Karolowi Nawrockiemu, nawiązując do krytycznych transparentów rozwieszanych przez kibiców.
Tusk zapowiada głosowanie nad wetem
Premier podczas czwartkowej konferencji mówił, że rząd będzie starał się „obejść” weto prezydenta, czyli doprowadzić do jego odrzucenia w Sejmie. Jak zaznaczył, ma do tego dojść szybko, po decyzji marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego o skierowaniu sprawy do głosowania. Sam Czarzasty zapowiadał już, że Sejm podejmie próbę przełamania weta Karola Nawrockiego.
Tusk ujął sprawę w swoim stylu.
„Jeśli nie będziemy w stanie w Sejmie odrzucić weta prezydenckiego, no to nie będzie tych zmian i prezydent będzie dalej czytał jakieś dziwne transparenty na meczach”
Premier mówił też o „lex kibic” i ocenił, że cała sprawa przerodziła się w „upiorny pojedynek” między prezydentem a kibicami. Te słowa padły po serii stadionowych protestów wymierzonych w decyzję głowy państwa.
Weto wywołało polityczną i stadionową burzę
Karol Nawrocki zawetował nowelizację 13 marca. Kancelaria Prezydenta argumentowała, że choć ustawa zawierała pojedyncze korzystne rozwiązania, to całość mogłaby utrudnić prowadzenie postępowań karnych i osłabić bezpieczeństwo obywateli. Taki przekaz znalazł się zarówno w komunikacie Pałacu, jak i w późniejszych wypowiedziach współpracowników prezydenta.
Sama nowelizacja miała ograniczyć stosowanie tymczasowego aresztu w drobniejszych sprawach, wzmacniać prawo do obrony i blokować wykorzystywanie w procesie dowodów zdobytych z naruszeniem prawa. Właśnie te zmiany stały się osią sporu politycznego. Rząd uważa je za element naprawy systemu po latach rządów Zbigniewa Ziobry, a prezydent przekonuje, że mogą osłabić skuteczność ścigania przestępstw.
W tle są też emocje na stadionach. Po wecie Nawrockiego na meczach pojawiły się transparenty krytykujące jego decyzję. To właśnie do nich nawiązał Tusk, sugerując, że jeśli Sejm nie zbierze większości potrzebnej do odrzucenia weta, temat będzie wracał nie tylko w polityce, ale i na trybunach.
