Sezon grypowy w Polsce wyraźnie przyspieszył. W statystykach widać mocny wzrost, a eksperci zwracają uwagę na wariant wirusa grypy typu A(H3N2), określany jako „wariant K”. W praktyce oznacza to jedno: wiele osób może chorować ciężej lub „z zaskoczenia”, nawet jeśli w poprzednich sezonach grypę przechodziło łagodniej.
- Czytaj też: Pilne wieści o stanie zdrowia Szymona Hołowni. Dziennikarka ujawnia druzgocące szczegóły
Grypa w natarciu – dlaczego liczba zachorowań rośnie
W ostatnich tygodniach obserwuje się szybki skok liczby zachorowań. To moment, w którym zwykle zaczyna się kulminacja sezonu – szkoły, praca, komunikacja, zamknięte pomieszczenia i wysoka liczba kontaktów robią swoje.
- Polecamy także: Miesiąc do rozwodu a tu takie wieści od Kubickiej. Wyznała w ostatniej chwili, polały się łzy
Wariant K A(H3N2) jest opisywany jako taki, który dla części układów odpornościowych może być trudniejszy do „rozpoznania”. To właśnie dlatego niektóre osoby, mimo wcześniejszego kontaktu z grypą, mogą zachorować ponownie – organizm nie zawsze reaguje tak sprawnie, jak przy wariantach, które krążyły wcześniej.
Ważne: mróz nie jest tarczą. Zima sprzyja transmisji nie dlatego, że wirus „lubi zimno”, tylko dlatego, że ludzie przebywają bliżej siebie, w słabo wietrzonych przestrzeniach. To w praktyce napędza falę.
Do tego dochodzi niski poziom wyszczepienia. Gdy szczepi się mało osób, wirus ma łatwiejszą drogę – krąży szybciej i szerzej, a fala rośnie.
Nietypowe objawy, które mogą wprowadzać w błąd
Grypa dalej często wygląda „klasycznie”:
-
nagła wysoka gorączka,
-
dreszcze,
-
bóle mięśni i stawów,
-
silne osłabienie,
-
ból głowy,
-
kaszel.
Problem w tym, że przy wariancie opisywanym jako K część osób może mieć objawy, które mylą trop:
-
dolegliwości żołądkowo-jelitowe (nudności, wymioty, biegunka),
-
mocne migrenowe bóle głowy,
-
światłowstręt,
-
bóle oczu przy poruszaniu gałkami.
I najważniejsze: u niektórych pierwszym sygnałem jest skrajne wyczerpanie – zanim pojawi się wyraźny kaszel czy katar. To sprawia, że część osób bagatelizuje stan, chodzi do pracy, „robi swoje” i zakaża innych.
Jak skutecznie chronić siebie i bliskich
Najmocniejszą formą profilaktyki pozostaje szczepienie przeciw grypie – także wtedy, gdy sezon już trwa. Szczepionka nie działa jak magiczna tarcza „na jutro”, bo odporność buduje się zwykle około 2 tygodni, ale nadal może:
-
zmniejszyć ryzyko zachorowania,
-
a przede wszystkim złagodzić przebieg i ograniczyć ryzyko powikłań.
Poza szczepieniem liczą się proste rzeczy, które realnie działają:
-
częste mycie rąk i unikanie dotykania twarzy w miejscach publicznych,
-
regularne wietrzenie pomieszczeń,
-
unikanie dużych skupisk ludzi w okresie szczytu zachorowań,
-
maseczka w zatłoczonych miejscach (szczególnie w komunikacji),
-
zostanie w domu przy objawach (to najszybszy sposób, by przerwać łańcuch zakażeń).
Jeśli objawy już się pojawią:
-
odpoczynek i nawodnienie mają znaczenie większe, niż się wydaje,
-
leki łagodzące objawy stosuj zgodnie z ulotką lub zaleceniem lekarza,
-
antybiotyków nie bierz „na wszelki wypadek” – grypa jest wirusowa.
Kiedy nie czekać i kontaktować się pilnie z lekarzem
Sygnały alarmowe to m.in.:
-
duszność, ból w klatce piersiowej,
-
bardzo wysoka gorączka, której nie da się opanować,
-
objawy odwodnienia, osłabienie tak duże, że trudno wstać,
-
nagłe pogorszenie po chwilowej poprawie,
-
ciężki stan u dziecka, seniora, kobiety w ciąży lub osoby z chorobami przewlekłymi.
