Tragiczny wypadek młodych ludzi w Chełmie, który wydarzył się rok temu, wraca na salę sądową wraz z kolejnymi ustaleniami śledczych. W środę 11 marca w Sądzie Okręgowym w Lublinie biegły z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych przedstawił szczegóły zdarzenia. Według jego opinii kluczową rolę odegrały trzy czynniki: ogromna prędkość, przeciążenie samochodu oraz niesprawne ogumienie.
- Sprawdź także: Nieznany napastnik zaatakował słynnego polskiego muzyka. Uszkodził BMW i groził pozbawieniem życia
- Przeczytaj również: Ustalili co stało się w dniu wypadku. Krok po kroku, tak doszło do tragedii. Nie jest tak jak wszyscy myśleli
W wypadku zginęło dwóch nastolatków – Mateusz i Filip. Za kierownicą siedział ich znajomy, 20-letni Szymon Cz., który – jak ustalono – miał około 2,4 promila alkoholu we krwi.
Co wydarzyło się przed wypadkiem w Chełmie
Według ustaleń sądu i śledczych wszystko zaczęło się podczas urodzinowego spotkania jednego z młodych mieszkańców Chełma. W domu zebrała się grupa nastolatków i młodych dorosłych. W trakcie imprezy pojawił się alkohol. Po pewnym czasie część uczestników zdecydowała się wyjechać samochodem na nocną przejażdżkę po mieście.
Początkowo pojazd prowadził trzeźwy kierowca. Sytuacja szybko jednak wymknęła się spod kontroli. Do auta zaczęli dosiadać się kolejni pasażerowie. W pewnym momencie w samochodzie znajdowało się aż dziesięć osób. Auto było zarejestrowane jako pięcioosobowy pojazd. Niektórzy siedzieli na kolanach innych, a część zajęła miejsce w bagażniku kombi.
Pierwotny kierowca zrezygnował z prowadzenia pojazdu, obawiając się kontroli drogowej i konsekwencji związanych z przeładowanym samochodem. Wtedy za kierownicę wsiadł Szymon Cz. Monitoring ze stacji paliw zarejestrował wcześniej moment, gdy młody mężczyzna pił alkohol bezpośrednio z butelki.
Brawurowa jazda zakończona tragedią
Z nagrań wykonanych przez uczestników przejażdżki wynika, że atmosfera w samochodzie była bardzo luźna. Pasażerowie mieli zachęcać kierowcę do szybszej jazdy.
Chwilę później doszło do tragedii. Samochód stracił panowanie nad torem jazdy, dachował i uderzył w latarnię oraz ogrodzenie. Dwóch nastolatków podróżujących w bagażniku zostało wyrzuconych z pojazdu. Mateusz i Filip zginęli na miejscu.

Biegły wskazał trzy główne przyczyny
Podczas ostatniej rozprawy głos zabrał specjalista analizujący przebieg wypadków drogowych. Na podstawie zgromadzonych materiałów, nagrań i śladów na miejscu zdarzenia wskazał trzy najważniejsze czynniki, które doprowadziły do katastrofy.
Najważniejszym z nich była skrajnie wysoka prędkość. Z rekonstrukcji wynika, że tuż przed utratą kontroli nad autem pojazd poruszał się z prędkością około 138 km/h, choć na tej ulicy obowiązywało ograniczenie do 50 km/h.


Drugim elementem było przeciążenie samochodu. Dziesięciu pasażerów znacząco zwiększyło masę pojazdu i pogorszyło jego stabilność.
Trzecią przyczyną była zużyta opona, która w krytycznym momencie uległa uszkodzeniu. W połączeniu z nadmierną prędkością i przeciążeniem doprowadziło to do utraty kontroli nad pojazdem.
Proces zbliża się do końca
Sprawa wciąż budzi ogromne emocje wśród mieszkańców regionu. Na rozprawach często pojawiają się młodzi ludzie – znajomi zarówno ofiar, jak i oskarżonego.
Prawnicy podkreślają, że obecność młodzieży w sądzie ma również wymiar edukacyjny. Proces pokazuje, do jakich konsekwencji może prowadzić połączenie alkoholu, brawury i łamania przepisów drogowych.
Według zapowiedzi sądu kolejna rozprawa zaplanowana jest na drugą połowę kwietnia. Niewykluczone, że będzie to już finał postępowania.
Szymonowi Cz. grozi nawet do 30 lat pozbawienia wolności.
