Ogromna tragedia. Zginęli maturzyści.10 nastolatków w aucie i prędkość 138 km/h. Kierowcy grozi 30 lat pozbawienia wolności
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Tragiczny wypadek młodych ludzi w Chełmie, który wydarzył się rok temu, wraca na salę sądową wraz z kolejnymi ustaleniami śledczych. W środę 11 marca w Sądzie Okręgowym w Lublinie biegły z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych przedstawił szczegóły zdarzenia. Według jego opinii kluczową rolę odegrały trzy czynniki: ogromna prędkość, przeciążenie samochodu oraz niesprawne ogumienie.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

W wypadku zginęło dwóch nastolatków – Mateusz i Filip. Za kierownicą siedział ich znajomy, 20-letni Szymon Cz., który – jak ustalono – miał około 2,4 promila alkoholu we krwi.

Co wydarzyło się przed wypadkiem w Chełmie

Według ustaleń sądu i śledczych wszystko zaczęło się podczas urodzinowego spotkania jednego z młodych mieszkańców Chełma. W domu zebrała się grupa nastolatków i młodych dorosłych. W trakcie imprezy pojawił się alkohol. Po pewnym czasie część uczestników zdecydowała się wyjechać samochodem na nocną przejażdżkę po mieście.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Początkowo pojazd prowadził trzeźwy kierowca. Sytuacja szybko jednak wymknęła się spod kontroli. Do auta zaczęli dosiadać się kolejni pasażerowie. W pewnym momencie w samochodzie znajdowało się aż dziesięć osób. Auto było zarejestrowane jako pięcioosobowy pojazd. Niektórzy siedzieli na kolanach innych, a część zajęła miejsce w bagażniku kombi.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Pierwotny kierowca zrezygnował z prowadzenia pojazdu, obawiając się kontroli drogowej i konsekwencji związanych z przeładowanym samochodem. Wtedy za kierownicę wsiadł Szymon Cz. Monitoring ze stacji paliw zarejestrował wcześniej moment, gdy młody mężczyzna pił alkohol bezpośrednio z butelki.

Brawurowa jazda zakończona tragedią

Z nagrań wykonanych przez uczestników przejażdżki wynika, że atmosfera w samochodzie była bardzo luźna. Pasażerowie mieli zachęcać kierowcę do szybszej jazdy.

Chwilę później doszło do tragedii. Samochód stracił panowanie nad torem jazdy, dachował i uderzył w latarnię oraz ogrodzenie. Dwóch nastolatków podróżujących w bagażniku zostało wyrzuconych z pojazdu. Mateusz i Filip zginęli na miejscu.

Źródło: Lubelska Policja
Źródło: Lubelska Policja

Biegły wskazał trzy główne przyczyny

Podczas ostatniej rozprawy głos zabrał specjalista analizujący przebieg wypadków drogowych. Na podstawie zgromadzonych materiałów, nagrań i śladów na miejscu zdarzenia wskazał trzy najważniejsze czynniki, które doprowadziły do katastrofy.

Najważniejszym z nich była skrajnie wysoka prędkość. Z rekonstrukcji wynika, że tuż przed utratą kontroli nad autem pojazd poruszał się z prędkością około 138 km/h, choć na tej ulicy obowiązywało ograniczenie do 50 km/h.

Źródło: Lubelska Policja
Źródło: Lubelska Policja
Źródło: Lubelska Policja
Źródło: Lubelska Policja

Drugim elementem było przeciążenie samochodu. Dziesięciu pasażerów znacząco zwiększyło masę pojazdu i pogorszyło jego stabilność.

Trzecią przyczyną była zużyta opona, która w krytycznym momencie uległa uszkodzeniu. W połączeniu z nadmierną prędkością i przeciążeniem doprowadziło to do utraty kontroli nad pojazdem.

Proces zbliża się do końca

Sprawa wciąż budzi ogromne emocje wśród mieszkańców regionu. Na rozprawach często pojawiają się młodzi ludzie – znajomi zarówno ofiar, jak i oskarżonego.

Prawnicy podkreślają, że obecność młodzieży w sądzie ma również wymiar edukacyjny. Proces pokazuje, do jakich konsekwencji może prowadzić połączenie alkoholu, brawury i łamania przepisów drogowych.

Według zapowiedzi sądu kolejna rozprawa zaplanowana jest na drugą połowę kwietnia. Niewykluczone, że będzie to już finał postępowania.

Szymonowi Cz. grozi nawet do 30 lat pozbawienia wolności.