Wtargnęła do studia Polsatu podczas programu na żywo. Krzyczała, że Jan Kulczyk żyje
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

To był jeden z najbardziej zaskakujących momentów w historii polskiej telewizji na żywo. W trakcie emisji programu „Państwo w państwie” w Polsacie do studia nagle wbiegła kobieta z dzieckiem na rękach. Jej słowa natychmiast wywołały chaos na antenie.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Nieplanowane wtargnięcie do studia podczas programu na żywo

Do incydentu doszło w 2016 roku podczas emisji programu „Państwo w państwie”. Audycja była nadawana na żywo i dotyczyła spraw społecznych oraz interwencji zgłaszanych przez obywateli.

W pewnym momencie do studia niespodziewanie weszła kobieta trzymająca niemowlę. Zaczęła krzyczeć, że Jan Kulczyk żyje, a jego śmierć została upozorowana. Twierdziła również, że została przez biznesmena oszukana.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Kobieta miała przy sobie dokumenty, które – według niej – miały potwierdzać jej wersję wydarzeń. Cała sytuacja była bardzo dynamiczna i przez chwilę widzowie mogli obserwować zamieszanie na żywo.

Ostatecznie realizatorzy zdecydowali się przerwać program, a kobietę wyprowadzono ze studia.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Kim była kobieta, która wtargnęła do programu?

Media podawały później, że była to Edyta Sieczkowska. Kobieta próbowała przekonać redakcję, że posiada informacje dotyczące rzekomego upozorowania śmierci Jana Kulczyka.

Prowadzący początkowo zapowiedział nawet, że być może będzie mogła przedstawić swoje materiały w dalszej części programu. Ostatecznie jednak do tego nie doszło.

Decyzja wywołała spore emocje wśród części widzów, a nagrania z całego zajścia szybko zaczęły krążyć w internecie.

Jan Kulczyk zmarł w 2015 roku

Jan Kulczyk zmarł 29 lipca 2015 roku w Wiedniu. Oficjalnie podano, że przyczyną śmierci były powikłania po zabiegu kardiologicznym.

Biznesmen był jednym z najbogatszych Polaków i od lat pozostawał jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego świata biznesu. Wokół jego śmierci niemal od razu zaczęły pojawiać się liczne teorie spiskowe.

W internecie pojawiały się sugestie, że Kulczyk miał upozorować własną śmierć i wycofać się z życia publicznego. Nigdy nie przedstawiono jednak żadnych dowodów potwierdzających takie tezy.

Polsat wydał oświadczenie po incydencie

Po głośnym wtargnięciu redakcja programu „Państwo w państwie” odniosła się do sprawy. Podkreślono, że każda historia prezentowana w programie przechodzi szczegółową weryfikację.

Ówczesna szefowa programu tłumaczyła, że redakcja regularnie otrzymuje zgłoszenia od osób znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej, jednak obowiązują określone procedury.

„Musimy otrzymać dokumentację, aby ją zweryfikować. To jest długa i żmudna praca” – wyjaśniła.

Dodała również, że media nie mogą prezentować niezweryfikowanych informacji, szczególnie podczas programu emitowanego na żywo.

Jedna z najbardziej pamiętnych scen w historii programu

Całe zdarzenie na długo zapisało się w pamięci widzów i do dziś jest przypominane jako jeden z najbardziej niecodziennych momentów polskiej telewizji.

Incydent pokazał również, jak ogromny wpływ mogą mieć internetowe teorie spiskowe i jak łatwo przenikają one do przestrzeni publicznej. W przypadku śmierci Jana Kulczyka spekulacje pojawiały się przez wiele miesięcy, mimo oficjalnych komunikatów i braku jakichkolwiek dowodów podważających informacje o jego śmierci.

Dla samej redakcji Polsatu była to także sytuacja pokazująca, jak trudne bywa prowadzenie programu na żywo, gdy nieprzewidziane wydarzenia dzieją się wprost przed kamerami.