Spadek liczby ludności o 157 tys. osób w 2025 roku oraz dramatycznie niski wskaźnik dzietności sprawiają, że debata o skuteczności 800 plus wraca z nową siłą. Analitycy z Klub Jagielloński przedstawili propozycję, która całkowicie zmienia logikę wsparcia rodzin. Chcą zlikwidować 800 plus i wprowadzić jednorazową wypłatę 208 800 zł po narodzinach dziecka. Źródłem finansowania miałaby być rezygnacja z 13. i 14. emerytury.
- Przeczytaj też: Popularny Ksiądz pomylił programy! „Myślałem, że jadę na wycieczkę do Francji”. Trafił do programu o… zdradach
Coraz mniej urodzeń mimo miliardowych transferów
Państwo przeznacza na 800 plus 62,8 mld zł rocznie. Dodatkowe świadczenie w postaci „babciowego” kosztuje ponad 6 mld zł. Łączne wydatki na bezpośrednie transfery dla rodzin przekraczają 69 mld zł rocznie.
Jednak liczba urodzeń systematycznie maleje. W ciągu ostatnich pięciu lat spadła o 125 tys., a populacja kraju zmniejszyła się do 37,332 mln mieszkańców. W części województw dzietność spadła poniżej jednego dziecka na kobietę, co oznacza trwałe kurczenie się przyszłych roczników pracujących.
Zdaniem autorów koncepcji obecny model świadczeń nie wpływa realnie na decyzje o powiększeniu rodziny.
Jeden duży przelew zamiast 18 lat wsparcia
Nowa propozycja zakłada, że rodzice otrzymywaliby 208 800 zł w ciągu miesiąca od narodzin dziecka. To suma odpowiadająca pełnej wartości 800 plus przez 18 lat (172 800 zł) oraz dodatku „babciowego” (36 000 zł).
Eksperci przekonują, że kapitał przekazany od razu może silniej wpłynąć na decyzję o dziecku niż stały, lecz relatywnie niewielki comiesięczny przelew. Według nich młode rodziny potrzebują przede wszystkim środków na start – na mieszkanie, stabilizację i bezpieczeństwo finansowe.
Reforma miałaby objąć wyłącznie dzieci urodzone po wejściu zmian w życie, najwcześniej od 2027 roku. Obecni beneficjenci zachowaliby dotychczasowe świadczenia.
Wkład własny, spłata kredytu, zmiana warunków życia
Autorzy projektu wskazują, że 200 tys. zł pozwoliłoby pokryć wkład własny do kredytu hipotecznego, zmniejszyć zadłużenie lub poprawić warunki mieszkaniowe. To właśnie problemy z dostępnością mieszkań i rosnące koszty życia są często wymieniane jako główna bariera dla młodych rodzin.
Jednocześnie pojawia się ryzyko uboczne. Masowy napływ gotówki mógłby zwiększyć ceny nieruchomości, dlatego – jak zaznaczają analitycy – ewentualnej reformie musiałyby towarzyszyć działania regulacyjne na rynku mieszkaniowym.
Emerytury jako źródło finansowania
Największe emocje budzi propozycja finansowania programu. Środki miałyby pochodzić z likwidacji 13. i 14. emerytury, których łączny koszt wynosi obecnie około 33 mld zł rocznie.
Szacowany koszt systemu jednorazowych wypłat to około 49,5 mld zł rocznie, czyli mniej niż obecne wydatki na 800 plus i „babciowe”. Autorzy argumentują, że państwo powinno przesunąć ciężar wydatków z bieżącej konsumpcji na inwestycję w przyszłe pokolenia i stabilność systemu emerytalnego.
Demografia uderza w gospodarkę
Problem nie dotyczy wyłącznie liczby urodzeń. Spadek liczby osób w wieku produkcyjnym oznacza niższe wpływy do ZUS i wolniejsze tempo wzrostu PKB. W długiej perspektywie może to ograniczyć dochód na mieszkańca nawet o jedną czwartą.
Propozycja 200 000 Plus jest na razie koncepcją ekspercką. Jednak wobec przyspieszającego spadku liczby ludności debata o przyszłości 800 plus i całego modelu polityki prorodzinnej najpewniej dopiero się rozpoczyna.
Miliardy wydane, efektów brak
W ubiegłym roku program 800 plus kosztował budżet 62,8 mld zł. Dodatkowe świadczenie określane jako „babciowe” pochłonęło ponad 6 mld zł. Łączne wydatki na bezpośrednie wsparcie rodzin przekroczyły 69 mld zł rocznie.
Jednocześnie w ciągu pięciu lat liczba urodzeń zmniejszyła się o 125 tys.. Na koniec 2025 roku populacja kraju wyniosła 37,332 mln osób. Autorzy raportu wskazują, że obecny model transferów nie zmienia decyzji prokreacyjnych w oczekiwanym stopniu.
200 000 Plus. Jeden przelew zamiast 18 lat świadczeń
Propozycja zakłada wypłatę 208 800 zł w ciągu miesiąca od narodzin dziecka. Kwota ta odpowiada łącznej wartości 800 plus wypłacanego przez 18 lat (172 800 zł) oraz dodatku „babciowego” (36 000 zł).
Zdaniem ekspertów duży, natychmiastowy zastrzyk gotówki może silniej wpłynąć na decyzję o powiększeniu rodziny niż rozłożone w czasie, comiesięczne przelewy. W ich ocenie młode rodziny potrzebują kapitału na start, który pozwoli ustabilizować sytuację mieszkaniową i finansową.
Nowe zasady miałyby obowiązywać od 2027 roku i dotyczyć wyłącznie dzieci urodzonych po wejściu reformy w życie. Rodzice dzieci już urodzonych zachowaliby obecne świadczenia.
Wkład własny czy presja na ceny mieszkań?
Zwolennicy rozwiązania podkreślają, że 200 tys. zł mogłoby pokryć wkład własny do kredytu hipotecznego, pomóc w spłacie zobowiązań lub umożliwić poprawę warunków mieszkaniowych. Brak stabilności finansowej oraz problemy z dostępem do mieszkań są często wskazywane jako główne bariery w decyzji o dziecku.
Jednocześnie autorzy raportu ostrzegają, że masowy napływ gotówki może podbić ceny nieruchomości. Dlatego ewentualnej reformie musiałyby towarzyszyć regulacje rynku mieszkaniowego.
Finansowanie: 13. i 14. emerytura do likwidacji?
Najbardziej kontrowersyjny element dotyczy źródła finansowania. Środki na nowy model wsparcia miałyby pochodzić z rezygnacji z 13. i 14. emerytury, których koszt wynosi obecnie około 33 mld zł rocznie.
Szacowany koszt programu jednorazowych wypłat to około 49,5 mld zł rocznie, czyli mniej niż obecne wydatki na 800 plus i „babciowe”. Autorzy raportu argumentują, że państwo powinno przesunąć ciężar wydatków z bieżącej konsumpcji na inwestycję w przyszłe pokolenia.
Demograficzne wyzwanie dla gospodarki
Spadek liczby urodzeń oznacza nie tylko mniejszą populację, lecz także niższe wpływy do systemu emerytalnego i wolniejsze tempo wzrostu gospodarczego. W dłuższej perspektywie negatywne trendy demograficzne mogą istotnie obniżyć dochód na mieszkańca.
Na razie 200 000 Plus pozostaje propozycją ekspercką, jednak wobec pogłębiającego się kryzysu demograficznego dyskusja o przyszłości 800 plus najpewniej będzie narastać.
