Donald Tusk rozważa rozwiązanie, które może zmienić przebieg konfliktu o Trybunał Konstytucyjny. Według ustaleń „Rzeczpospolitej” premier zamierza zaproponować debatę nad zmianą konstytucji, a wśród możliwych scenariuszy pojawia się nawet referendum. Pomysł ma być odpowiedzią na wcześniejsze deklaracje Karola Nawrockiego. Rząd nie zamierza jednak rezygnować ze swoich dotychczasowych żądań.
- Zobacz także: Berek nie wytrzymał i tak potraktował doradcę Nawrockiego. Takich scen jeszcze nie było
- Przeczytaj również: Potężna awantura na antenie Polsat News ws. decyzji Nawrockiego. Widziała to cała Polska
Donald Tusk ma nowy plan. W grę wchodzi zmiana konstytucji
Konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego od kilku dni przybiera na sile. Po decyzjach dotyczących odsunięcia od czynności służbowych Bogdana Święczkowskiego i Bartłomieja Sochańskiego doszło do protestów, interwencji policji oraz nocnej wizyty prezydenta Karola Nawrockiego w siedzibie instytucji.
W sobotę, 31 października, Donald Tusk wygłosił specjalne orędzie. Premier zapowiedział dalsze działania na rzecz przywrócenia prawidłowego funkcjonowania Trybunału. Jednocześnie odrzucił możliwość kompromisu, który w jego ocenie oznaczałby zaakceptowanie łamania prawa.
Tymczasem najnowsze doniesienia wskazują, że szef rządu rozważa również rozwiązanie wymagające porozumienia ponad politycznymi podziałami.
Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, Donald Tusk zamierza rozpocząć poważną debatę dotyczącą zmian w Konstytucji RP. Wśród rozważanych możliwości pojawia się nawet referendum.
Informator gazety związany z rządem zapowiedział:
„Zainaugurujemy poważną ustrojową debatę na temat zmiany Konstytucji RP”.
Według dziennika premier chce w ten sposób odpowiedzieć na wcześniejsze deklaracje Karola Nawrockiego, który sam zapowiadał konieczność zmian w ustawie zasadniczej.
Pomysł nie oznacza jednak wycofania się koalicji rządzącej z dotychczasowego stanowiska. Tusk nadal oczekuje, że sędziowie wybrani przez Sejm będą mogli wykonywać swoje obowiązki w Trybunale Konstytucyjnym.
Przedstawiciele rządu zapowiadają również przedstawienie planu naprawczego dla TK. Na razie nie ujawnili jednak szczegółów proponowanych rozwiązań.
Nawrocki sam chciał nowej konstytucji. Teraz propozycja ma wyjść od Tuska
Pomysł zmiany ustawy zasadniczej nie pojawił się w polskiej polityce po raz pierwszy. Karol Nawrocki jeszcze wcześniej zapowiadał rozpoczęcie prac nad nową konstytucją.
3 maja 2026 roku prezydent powołał Radę Nowej Konstytucji. W jej skład weszli przedstawiciele różnych środowisk prawniczych i politycznych. Wśród powołanych znaleźli się między innymi Julia Przyłębska, Ryszard Piotrowski, Marek Jurek oraz Józef Zych.
Celem prac Rady jest przygotowanie propozycji ustawy zasadniczej, która mogłaby zastąpić konstytucję z 1997 roku. Prezydent mówił wówczas o projekcie nowej konstytucji na 2030 rok.
Teraz, według ustaleń „Rzeczpospolitej”, obóz rządzący chce sprawdzić, czy Nawrocki jest gotowy rozmawiać o zmianach ustrojowych również wtedy, gdy inicjatywa wychodzi od premiera.
Propozycja Tuska miałaby odpowiadać także na postulaty Konfederacji i partii Razem. Oba ugrupowania przedstawiały własne pomysły dotyczące głębszych zmian w funkcjonowaniu Trybunału.
Problem polega na tym, że zmiana konstytucji wymaga szerokiego poparcia parlamentarnego. Zgodnie z art. 235 ustawy zasadniczej potrzebna jest większość co najmniej dwóch trzecich głosów w Sejmie oraz bezwzględna większość w Senacie.
Samo referendum nie zastępuje tej procedury.
Bez porozumienia między największymi ugrupowaniami parlamentarnymi przeprowadzenie takich zmian byłoby więc niemożliwe.
Na razie nie wiadomo, jakie konkretnie przepisy chciałby zmienić rząd ani czy propozycja obejmowałaby sposób powoływania sędziów Trybunału.
Rząd przypomina słowa Andrzeja Dudy. Spór o ślubowanie trwa
W tle rozmów o przyszłości Trybunału pozostaje kwestia przyjęcia ślubowania od sędziów wybranych przez Sejm.
Jak informuje „Rzeczpospolita”, koalicja zamierza powoływać się na wcześniejsze decyzje i wypowiedzi osób związanych z obozem prawicy.
Jednym z przywoływanych przykładów jest postawa prezydenta Lecha Kaczyńskiego wobec Lidii Bagińskiej. Pomimo wątpliwości dotyczących jej wyboru ostatecznie odebrał od niej ślubowanie. Nastąpiło to po około dwóch miesiącach.
Rządzący przywołują również wypowiedź Andrzeja Dudy z kwietnia 2026 roku.
„Prezydent jest związany uchwałą Sejmu” – stwierdził były prezydent w rozmowie z Krzysztofem Szczuckim.
Duda tłumaczył, że głowa państwa nie może dowolnie wybierać, od których sędziów wybranych przez Sejm odbierze ślubowanie.
Podobną opinię wyraził w czerwcu pierwszy prezes Sądu Najwyższego Zbigniew Kapiński. Zwrócił jednak uwagę, że przepisy nie określają terminu, w którym prezydent musi odebrać ślubowanie.
Kancelaria Prezydenta utrzymuje, że Karol Nawrocki nigdy nie zadeklarował, iż nie przyjmie ślubowania od sędziów wybranych przez Sejm. Obóz rządzący zarzuca mu natomiast przedłużanie procedury i blokowanie obsadzania stanowisk w Trybunale.
Sytuacja wywołała również reakcję ambasadora Stanów Zjednoczonych w Polsce Toma Rose’a. Dyplomata zaapelował do uczestników konfliktu o powściągliwość i unikanie działań, które mogłyby doprowadzić do eskalacji. Podkreślił jednocześnie, że USA nie zamierzają ingerować w wewnętrzne sprawy Polski.
Według doniesień „Rzeczpospolitej” rząd może wkrótce przedstawić własną propozycję zakończenia kryzysu. Nie ma jednak oficjalnego projektu zmiany konstytucji ani potwierdzonego terminu rozpoczęcia rozmów.
Najważniejsze pozostaje zatem pytanie, czy prezydent i premier będą gotowi podjąć wspólną dyskusję o zmianach, które wcześniej obaj przedstawiali jako potrzebne, choć z różnych powodów.
