„O d*** rozbić te przekazy”.  Ujawniono kulisy „przekazów dnia” PiS
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Gdy w siedzibie przy Nowogrodzkiej zapada decyzja, nie chodzi o jedno zdanie rzucone mimochodem. W ruch idzie cała maszyneria komunikacyjna. Kilkustronicowy dokument krąży między biurem prasowym, rzecznikiem i najbliższym otoczeniem prezesa. Padają pytania o akcenty, o ton, o to, czy użyć słowa „wątpliwości”, czy raczej „zagrożenie”. Dopiero gdy wszystko zostanie doprecyzowane, gotowy tekst trafia do skrzynek mailowych parlamentarzystów. Tak powstają „przekazy dnia” PiS — dokumenty, które mają uporządkować chaos informacyjny i ustawić jednolitą linię partii. Całą sprawę ujawnił serwis Onet.pl.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

W teorii to narzędzie koordynacji. W praktyce — szczegółowa mapa odpowiedzi na pytania, które dopiero mają paść. Jeden z posłów mówi bez ogródek:

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

— O d*** rozbić te przekazy.

Inny przyznaje ciszej:

— Niektórzy je wręcz recytują. Więc się przydają, nawet jeśli trudno się do tego przyznać.

A jeszcze inny zwraca uwagę na aspekt praktyczny:

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

— Powinni wysyłać więcej. Idzie się do Republiki albo wPolsce i tam pojawiają się tematy, których nie ma w TVN. Trzeba być przygotowanym, bo pytania potrafią zaskoczyć.

Jak powstają „przekazy dnia” PiS i kto je zatwierdza

Dokumenty z Nowogrodzkiej wychodzą średnio raz w tygodniu, choć w okresach napięcia politycznego częściej. Trafiają do około 300 osób — posłów, senatorów i europosłów. Pisze je biuro prasowe partii pod nadzorem rzecznika Rafała Bochenka. W sprawach szczególnie delikatnych tekst przechodzi jeszcze przez biurko Jarosława Kaczyńskiego. To on ma zdecydować, czy dana fraza jest wystarczająco mocna, czy jednak wymaga złagodzenia.

Treść bywa różna. Czasem to gotowe cytaty do wykorzystania w mediach. Czasem zestaw argumentów wraz z tłem faktograficznym. Czasem instrukcja, które tematy należy „grzać”, a które przemilczeć. W dokumentach pojawiają się także propozycje aktywności w mediach społecznościowych — udostępnienie wpisu lidera, powielenie hasła dnia, włączenie się do dyskusji pod konkretnym postem.

Kiedyś przekazy dnia PiS trafiały na grupę w komunikatorze.

— Część posłów je olewała — przyznaje rozmówca z partii.

Dziś wysyłane są mailowo. W specjalnej aplikacji parlamentarzyści dostają także monitoring mediów: przegląd artykułów, nagłówków i komentarzy z sieci. Kilka miesięcy temu podczas spotkania klubu padły zarzuty, że przekazy są spóźnione i zbyt ogólne. Wtedy miały paść słowa:

— Widzimy, kto z was je otwiera.

Na sali wybuchł śmiech, ale komunikat był czytelny.

— Później wszyscy zaczęli je otwierać, żeby nie podpaść — mówi polityk.

Spóźniona reakcja. Sprawa hospitalizacji Jarosława Kaczyńskiego

Najczęstszy zarzut wobec systemu dotyczy tempa reakcji.

— Zawsze te treści są o trzy dni za późno — mówi poseł PiS.

Gdy pod koniec stycznia pojawiła się informacja o hospitalizacji Jarosława Kaczyńskiego, w Sejmie zapanowało zamieszanie. Dziennikarze zaczęli pytać polityków PiS o stan zdrowia prezesa. Problem polegał na tym, że część z nich nie wiedziała nawet, że lider przebywa w szpitalu.

Brak jednego, ustalonego komunikatu sprawił, że odpowiedzi były niespójne.

— W sprawie zdrowia prezesa powinien być jeden przekaz. Albo że wszystko w porządku, albo że potrzebna modlitwa — komentuje parlamentarzysta.

Sytuację zaogniła wypowiedź Zbigniewa Kuźmiuka, który zasugerował możliwość zapalenia płuc. W efekcie temat zaczął żyć własnym życiem, a spekulacje się nasiliły. Dopiero oficjalny komunikat rzecznika partii uspokoił nastroje. To wydarzenie pokazało, jak bardzo partia uzależniła się od centralnej synchronizacji przekazu.

„Grzać Czarzastego”. Instrukcja w sprawie Włodzimierza Czarzastego

Sprawa Włodzimierza Czarzastego stała się jednym z kluczowych tematów ostatnich przekazów dnia PiS. W dokumencie wskazano, że marszałek powinien wyjaśnić swoje relacje biznesowe i towarzyskie, a także brak dostępu do informacji „ściśle tajnych” w czasie prac komisji ds. służb specjalnych.

W przekazie znalazło się zdanie o „poważnych wątpliwościach dotyczących relacji z osobami mającymi związki z reżimem Putina”. Po publikacjach medialnych Czarzasty wystąpił o weryfikację, a koordynator służb Tomasz Siemoniak potwierdził brak zastrzeżeń. Mimo to partia zdecydowała się kontynuować ofensywę.

W instrukcji sugerowano, że sprawa może podważać wiarygodność Polski w NATO i w relacjach z USA. Wpisy niektórych polityków pojawiły się w mediach społecznościowych jeszcze tego samego dnia i niemal dosłownie powielały fragmenty dokumentu.

Zbigniew Ziobro i narracja o „państwie bezprawia”

Kolejny przekaz dnia dotyczył Zbigniewa Ziobry. W dokumencie pojawiło się sformułowanie o „państwie bezprawia w pełnej krasie”. Wewnętrzna linia partii zakładała podkreślanie tezy, że były minister nie ma szans na uczciwy proces.

Wcześniej w instrukcjach znalazło się nawiązanie do wypowiedzi ministra Waldemara Żurka o możliwości „przywiezienia w bagażniku”. Sformułowanie to stało się elementem narracji o rzekomym nadużywaniu uprawnień przez wymiar sprawiedliwości. Dla części polityków był to sygnał, że przekaz ma być emocjonalny i jednoznaczny.

Wojna z Braunem. Najostrzejszy przekaz z Nowogrodzkiej

Najbardziej stanowczy ton przyjęto wobec Grzegorza Brauna. W dokumencie nakazano rozpoczynać wypowiedzi od jednoznacznego odcięcia się od współpracy. Dalej wskazywano na jego wypowiedzi dotyczące NATO oraz ocenę Rosji.

W partii panuje przekonanie, że Braun odbiera PiS część elektoratu. Dlatego przekazy dnia PiS w tej sprawie mają być szczególnie konsekwentne i powtarzalne. W instrukcji zapisano, że należy przypominać o jego wypowiedziach w kontekście bezpieczeństwa państwa.

Dyscyplina, wycieki i polityczna synchronizacja

W PiS narasta frustracja, że dokumenty wyciekają do mediów. Jednocześnie część polityków uważa, że bez centralnej koordynacji partia traciłaby kontrolę nad narracją.

— Przydałaby się taka dyscyplina jak w KO. Tam Tusk trzyma wszystkich za mordę — mówi jeden z rozmówców.

System „przekazów dnia” ma zapewnić jedno: spójność. W świecie, w którym informacja rozchodzi się w kilka minut, partia próbuje zsynchronizować kilkuset polityków jednym dokumentem. Czasem to działa. Czasem zawodzi. Ale mechanizm pozostaje kluczowym elementem strategii komunikacyjnej PiS.

Źródło: Onet.pl