Kłopoty w raju Rusin i Kujaw. Rusin się na to nie pisała. Jest bardzo źle
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Miało być prosto: ucieczka od mrozów, trochę słońca, spokojny oddech i plaża, która robi resztę. Kinga Rusin i Marek Kujawa spakowali walizki jeszcze przed początkiem lutego i ruszyli na Jukatan. Tyle że nawet w tropikach można trafić na warunki, które psują cały plan.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Meksyk zamiast zimnej Polski. Rusin zmieniła plany i znów jest w drodze

Kinga Rusin od dłuższego czasu żyje inaczej niż w czasach telewizji. Zamiast studia – podróże. Zamiast rutyny – przeloty, nowe miejsca i życie w ruchu. Ostatnio musiała jednak przystopować.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

W tle była kontuzja, przez którą odpadł wyjazd na narty. Zamiast tego pojawił się kulig na Mazurach. Ale Kinga nie została na długo w jednym miejscu. Jeszcze przed początkiem lutego wyruszyła z Markiem Kujawą do Meksyku, żeby złapać ciepło na plażach Jukatanu.

Rajski kadr i „czynne” leżenie. „Mój punkt widzenia na dziś”

W pewnym momencie wszystko wyglądało dokładnie tak, jak powinno. Rusin wrzuciła relację z plażowym łożem i widokiem na błękitną wodę. I od razu zaznaczyła, że to nie jest beztroskie nicnierobienie.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

„My point of view for today [mój punkt widzenia na dziś – przyp. red.]. Co nie znaczy, że sobie tak bezczynnie leżę. Fakt, leżę ale 'czynnie’: czytam, piszę, oglądam, rozmawiam – w pięknych okolicznościach. Wystawiłam się na słońce – co świadomie zdarza mi się rzadko – ale bardzo potrzebuję ciepłą…” – zaczęła Kinga.

Ten wpis brzmiał jak początek spokojnego dnia. Chwilę później ton się zmienił.

Kłopoty w raju. „W Zatoce Meksykańskiej też powiało chłodem”

Rusin przyznała wprost, że z tym ciepłem wcale nie było tak kolorowo. I że sytuacja, choć brzmi jak żart w porównaniu z mrozami w Polsce, na miejscu robi się naprawdę nieprzyjemna.

„Pisanie o potrzebie ciepła z tropików brzmi lekko kuriozalnie wobec siarczystych mrozów w Polsce, ale w Zatoce Meksykańskiej też powiało chłodem, a nieodległa Kuba zaliczyła dziś nawet rekord wszech czasów zimna, czyli okrągłe '0′ stopni! To tu prawdziwy szok termiczny. 11 stopni w nocy w Meksyku to przy tym pikuś, ale kiedy śpi się w namiocie to przy dużej wilgotności naprawdę daje się we znaki. Dwie kołdry to mało” – wyżaliła się przemarznięta Kinga.

I tu jest sedno tej historii: nie chodzi o to, że w Meksyku zrobiło się „zimno jak w Polsce”. Chodzi o noc, wilgoć i namiot. 11 stopni w takich warunkach potrafi wejść w kości szybciej niż ktoś, kto siedzi w ogrzanym pokoju, w ogóle by przypuszczał.

Tropiki, które zaskoczyły. Ciepło było celem, a przyszła walka o komfort

W jej relacji nie ma dramatu na pokaz. Jest zwykłe, ludzkie zdziwienie. Polecieć po słońce i nagle kombinować z kołdrami – to nie jest scenariusz, na który człowiek się nastawia. Zwłaszcza kiedy w głowie jest jedna myśl: uciec od zimy.

A jednak, jak widać, tropiki potrafią zaskoczyć. I nie zawsze w ten „instagramowy” sposób.