Maryla Rodowicz była jedną z największych gwiazd jubileuszowego Roztańczonego PGE Narodowego. 10 października artystka pojawiła się na scenie w czarno-białej kreacji z gorsetem, kabaretkami i ogromnym nakryciem głowy. Stylizacja była dokładnie taka, jakiej można spodziewać się po wokalistce – teatralna, odważna i zaprojektowana tak, by było ją widać z najdalszych sektorów stadionu. Chwilę później obok Rodowicz pojawiła się Roxie Węgiel, która wybrała zupełnie inną, ale równie wyrazistą kreację.
Dziesiąta edycja Roztańczonego PGE Narodowego połączyła wykonawców reprezentujących kilka pokoleń i niemal zupełnie różne muzyczne światy. Na jednej scenie spotkali się artyści związani z popem, rapem, muzyką taneczną i disco polo. Wśród najbardziej rozpoznawalnych nazwisk znalazły się Maryla Rodowicz, Roxie Węgiel, Andrzej Piaseczny, Cleo, Young Leosia, Kizo, Sentino, Skolim, Zenek Martyniuk czy zespół Boys.
Jubileuszowa odsłona wydarzenia została pomyślana jako duże widowisko, w którym znaczenie miała nie tylko muzyka. Sceniczna oprawa, światła i stroje artystów od początku były jednym z elementów budujących atmosferę koncertu. W przypadku Maryli Rodowicz było właściwie oczywiste, że również tym razem jej kostium nie będzie przypadkowy.
Maryla Rodowicz w gorsecie, kabaretkach i ogromnym kapeluszu
Artystka postawiła na wyraziste zestawienie czerni i bieli. Górę stylizacji tworzył dopasowany gorset, który zestawiono z krótkim dołem oraz rozbudowaną, wielowarstwową spódnicą. Materiał układał się w efektowne fałdy, a pojawiające się na nim pasy i szachownice nadawały całości niemal teatralny charakter.
Rodowicz uzupełniła strój czarnymi kabaretkami i wysokimi butami. Na szyi pojawiła się transparentna czarna tkanina, natomiast najbardziej charakterystycznym elementem całej stylizacji było ogromne okrągłe nakrycie głowy złożone z czarno-białych pierścieni.
Przy długich blond włosach wokalistki tworzyło ono bardzo mocny efekt wizualny. Całości dopełniał charakterystyczny makijaż z silnie podkreślonymi oczami.
Nie była to jednak stylizacja przypadkowo złożona z efektownych elementów. Powtarzające się czarno-białe wzory łączyły gorset, spódnicę i nakrycie głowy, a cały kostium został wyraźnie pomyślany jako strój na ogromną scenę, a nie klasyczna wieczorowa kreacja.
Odważne stroje od lat są znakiem rozpoznawczym Rodowicz
Maryla Rodowicz od dziesięcioleci traktuje sceniczny kostium jako część występu. W jej przypadku ubranie rzadko jest jedynie dodatkiem do koncertu. Ma być widoczne, zapamiętywane i współtworzyć widowisko.
Jednym z najbardziej rozpoznawalnych przykładów pozostaje jej słynna stylizacja związana z wykonaniem „Małgośki” podczas festiwalu w Sopocie w 1973 roku. Charakterystyczna biało-niebieska spódnica z czasem stała się jednym z najbardziej pamiętnych elementów jej scenicznego wizerunku.
W kolejnych dekadach pojawiały się pióra, cekiny, ogromne dodatki, mocne kolory i nietypowe konstrukcje. Poszczególne kreacje wywoływały różne reakcje, ale jedno pozostawało niezmienne – Rodowicz nigdy nie próbowała zniknąć na scenie.
Jej najnowszy strój doskonale wpisuje się właśnie w tę tradycję. Na wielkim stadionie delikatna stylizacja mogłaby zginąć w światłach i odległości dzielącej scenę od części publiczności. Rozbudowana czarno-biała forma działa zupełnie inaczej – jest widoczna nawet z daleka i natychmiast skupia uwagę na artystce.
Roxie Węgiel pojawiła się obok Maryli Rodowicz
Kontrast stał się jeszcze bardziej widoczny, kiedy na scenę wyszła Roxie Węgiel. Młoda wokalistka postawiła na znacznie prostszą formę. Wybrała białą, dopasowaną sukienkę bez ramiączek, z asymetrycznym dołem i koronkowymi elementami.
Obie artystki prezentowały zupełnie inne podejście do scenicznej mody. U Rodowicz dominowała teatralność, objętość i gra wzorami. W przypadku Roxie Węgiel najważniejsze były dopasowany fason, odsłonięte nogi i jednolita kolorystyka.
Różnica wieku pomiędzy wokalistkami tylko podkreślała ideę jubileuszowego koncertu, którego jednym z założeń było spotkanie artystów reprezentujących różne pokolenia.
Razem wykonały wielki przebój
Maryla Rodowicz i Roxie Węgiel nie pojawiły się obok siebie wyłącznie ze względu na efekt wizualny. Wspólnie wykonały „Damą być”, jeden z najbardziej znanych przebojów starszej z wokalistek.
Takie zestawienia były jednym z elementów jubileuszowej odsłony Roztańczonego PGE Narodowego. Organizatorzy zaplanowali specjalne duety i wspólne wykonania, których na co dzień nie można zobaczyć podczas regularnych koncertów artystów.
Sama Maryla Rodowicz ponownie udowodniła natomiast, że nawet po kilkudziesięciu latach obecności na największych polskich scenach wciąż potrafi sprawić, że jej pojawienie się staje się wydarzeniem. Czarno-biały gorset, kabaretki, wielowarstwowa spódnica i ogromne nakrycie głowy mogły podzielić widzów w kwestii gustu, ale trudno było przejść obok tej stylizacji obojętnie.
