Porażające wieści ws. Prońko. Niestety Rodowicz potwierdziła
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Nowa płyta sprawiła, że Maryla Rodowicz wróciła do intensywnego obiegu. Promocja oznacza wywiady, a wywiady oznaczają pytania, także te niewygodne. W rozmowie u Katarzyny Nosowskiej i Mikołaja Krajewskiego padło jedno, które otworzyło drzwi do spraw, o których w branży zwykle mówi się półgłosem.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Pytanie o „kosy” i atmosfera, która nagle się zmieniła

Kasia Nosowska nie budowała napięcia na siłę. Zapytała wprost o konflikty, o sytuacje, w których ludzie na festiwalach mijają się bez słowa, a napięcie wisi w powietrzu. To było pytanie o realne doświadczenie, nie o plotkę.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Maryla nie zrobiła długiego wstępu. Odpowiedziała krótko, ale tak, że w studio zrobiło się ciszej.

Maryla Rodowicz wskazała Krystynę Prońko i nie chciała ciągnąć wątku

Zamiast typowanych nazwisk, Rodowicz wypowiedziała jedno, konkretne. I od razu było jasne, że to nie jest temat do lekkiej rozmowy.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

„Było tak i jest tak z Krysią Prońko”.

Po tym zdaniu nie poszła dalej. Nie tłumaczyła, nie dopowiadała szczegółów, nie otwierała chronologii. Ucięła temat, jakby chciała postawić granicę. Dała do zrozumienia, że ta sprawa nadal jest dla niej trudna.

To zadziałało mocniej niż długi monolog. Bo kiedy ktoś mówi wprost i zaraz potem milknie, słuchacz wie, że tam jest ciężar.

Bardziej niż gwiazdorskie konflikty bolały „szlabany” w branży

W dalszej części rozmowy Maryla skierowała uwagę gdzie indziej. Powiedziała o „kosach”, które w jej ocenie potrafią być dotkliwsze niż spory personalne. Nie w garderobie, nie na korytarzu, tylko w mechanizmach branży.

Mówiła o rozgłośniach radiowych, o wytwórniach, o blokadach. O sytuacjach, w których piosenki nie są grane, a płyty – mimo pracy i przekonania, że są dobre – nie dostają nominacji. Ten fragment brzmiał jak opowieść o zawodowej ścianie, na którą można wpaść nawet wtedy, gdy jest się legendą.

Wspomniała też o Fryderykach. W jej słowach wróciło poczucie, że przez lata była pomijana w kategoriach, które dla artysty znaczą więcej niż kurtuazyjne wyróżnienia. I że kiedy pojawiła się propozycja Złotego Fryderyka, odmówiła, wywołując wtedy poruszenie.

Jedno zdanie, które zostaje w głowie dłużej niż cała rozmowa

W tej historii najmocniej wybrzmiewa kontrast. Z jednej strony krótkie, twarde wskazanie Prońko i szybkie zamknięcie tematu. Z drugiej emocjonalna opowieść o branżowych blokadach, które nie mają twarzy, ale potrafią zostawić ślad na lata.

To właśnie dlatego ta rozmowa tak się niesie. Nie przez sensację. Przez ton, w którym padają słowa, i przez ciszę, która pojawia się zaraz po nich.