To miała być rozmowa, która wygląda wiarygodnie i uderza w najczulsze miejsca – w dyplomację, w emocje i w relacje z Kijowem. Według opisywanych doniesień, rosyjscy prowokatorzy znów zagrali va banque, a sprawa stała się przedmiotem zainteresowania polskich służb.
- Czytaj też: Wstrząsające doniesienia ws. Czarzastego okazały się prawdą. Nie do wiary czego miał się dopuścić
Mechanizm prowokacji Vovana i Lexusa
W centrum tej historii są Władimir Kuzniecow i Aleksiej Stolarow, znani jako Vovan i Lexus. W tekście opisano ich jako prokremlowskich blogerów, którzy mają działać w sposób typowy dla operacji wpływu i propagandy.
- Zobacz także: Dopiero co wszyscy opłakiwali Bożenę Dykiel, a teraz to. Nie żyje legendarny aktor. Tragiczne wieści obiegły media
Tym razem celem miał być urzędujący prezydent Karol Nawrocki, pod którego – według przekazu – podszyto się podczas rozmowy z Ołeksandrem Usykiem. Kluczowy miał być też detal: wykorzystanie bokserskiej pasji prezydenta, dzięki której prowokatorzy mieli zbudować wiarygodną narrację i doprowadzić do kontaktu.
„To klasyczna operacja wpływu mająca na celu ośmieszenie struktur państwowych” – komentują eksperci do spraw cyberbezpieczeństwa.
W tekście pada też porównanie do wcześniejszych incydentów z udziałem innych przywódców, co ma budować obraz schematu działania, który wraca i uderza w kolejne państwa.
Kulisy rozmowy i kontrowersyjne wątki
Opis rozmowy sugeruje, że prowokatorzy mieli jeden cel: wydobyć wypowiedzi, które mogą zostać wykorzystane propagandowo i rozgrywane w mediach społecznościowych. Wskazano wprost, że próbowali doprowadzić do deklaracji, które uderzają w jedność ukraińskiego społeczeństwa.
W tej układance pojawia się cytat dotyczący sytuacji energetycznej.
„Mamy wielki problem, przez dwa dni nie ma prądu i od razu jest totalny chaos” – miał powiedzieć sportowiec.
Najmocniej wybrzmiał jednak wątek historyczny. W tekście podkreślono, że Usyk miał jednoznacznie odciąć się od Stepana Bandery, a sformułowanie zostało pokazane jako szczególnie czułe w kontekście sporów, które od lat wracają w polsko-ukraińskich relacjach.
„Dla mnie to nie jest żaden bohater, ponieważ bohaterami są moi rodzice”.
Te zdania, podane w takim kontekście, są gotowym materiałem do dalszego cięcia, wyrywania z szerszej rozmowy i budowania kolejnych narracji.
Polityczne ambicje Usyka i destabilizacja
W nagraniu, według opisu, miał pojawić się też element, który natychmiast działa na wyobraźnię – wątek politycznych ambicji sportowca. Prowokatorzy, podszywając się pod głowę państwa, mieli zapytać o potencjalną przyszłość Usyka w polityce.
Odpowiedź została przytoczona wprost.
„Może kiedyś bym chciał, ale to jest bardzo trudne. Jeśli Bóg da mi szansę, to może”.
W tekście oceniono, że taki fragment to paliwo dla propagandy, bo pozwala budować obraz napięć i rozgrywek wewnątrz Ukrainy. Cała konstrukcja miała działać na dwa fronty: ośmieszyć polską dyplomację i jednocześnie dorzucić kolejny klin w przestrzeń informacyjną.
Skutki dyplomatyczne i bezpieczeństwo państwa
Najbardziej bolesne w podobnych historiach jest to, że skutki nie kończą się na jednym nagraniu. W opisie podkreślono, że prowokacja obnaża luki w systemach weryfikacji połączeń, a wizerunkowe straty już krążą w sieci i żyją własnym życiem.
„Wizerunkowe straty są już faktem, zwłaszcza w mediach społecznościowych, gdzie zmanipulowane nagrania żyją własnym życiem” – zauważają analitycy wojny hybrydowej.
W tle ma się toczyć wyjaśnianie sprawy po stronie Kancelarii Prezydenta, a całość – jak wskazano – może uderzać w zaufanie na linii Warszawa-Kijów. W praktyce oznacza to jedno: jeśli te doniesienia się potwierdzą, presja na zaostrzenie procedur komunikacji na szczeblu państwowym będzie nie do ominięcia.
