Niebywałe jak Rosjanie potraktowali Nawrockiego. Tak potężnego ciosu się nie spodziewał
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

To miała być rozmowa, która wygląda wiarygodnie i uderza w najczulsze miejsca – w dyplomację, w emocje i w relacje z Kijowem. Według opisywanych doniesień, rosyjscy prowokatorzy znów zagrali va banque, a sprawa stała się przedmiotem zainteresowania polskich służb.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Mechanizm prowokacji Vovana i Lexusa

W centrum tej historii są Władimir Kuzniecow i Aleksiej Stolarow, znani jako Vovan i Lexus. W tekście opisano ich jako prokremlowskich blogerów, którzy mają działać w sposób typowy dla operacji wpływu i propagandy.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Tym razem celem miał być urzędujący prezydent Karol Nawrocki, pod którego – według przekazu – podszyto się podczas rozmowy z Ołeksandrem Usykiem. Kluczowy miał być też detal: wykorzystanie bokserskiej pasji prezydenta, dzięki której prowokatorzy mieli zbudować wiarygodną narrację i doprowadzić do kontaktu.

„To klasyczna operacja wpływu mająca na celu ośmieszenie struktur państwowych” – komentują eksperci do spraw cyberbezpieczeństwa.

W tekście pada też porównanie do wcześniejszych incydentów z udziałem innych przywódców, co ma budować obraz schematu działania, który wraca i uderza w kolejne państwa.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Kulisy rozmowy i kontrowersyjne wątki

Opis rozmowy sugeruje, że prowokatorzy mieli jeden cel: wydobyć wypowiedzi, które mogą zostać wykorzystane propagandowo i rozgrywane w mediach społecznościowych. Wskazano wprost, że próbowali doprowadzić do deklaracji, które uderzają w jedność ukraińskiego społeczeństwa.

W tej układance pojawia się cytat dotyczący sytuacji energetycznej.

„Mamy wielki problem, przez dwa dni nie ma prądu i od razu jest totalny chaos” – miał powiedzieć sportowiec.

Najmocniej wybrzmiał jednak wątek historyczny. W tekście podkreślono, że Usyk miał jednoznacznie odciąć się od Stepana Bandery, a sformułowanie zostało pokazane jako szczególnie czułe w kontekście sporów, które od lat wracają w polsko-ukraińskich relacjach.

„Dla mnie to nie jest żaden bohater, ponieważ bohaterami są moi rodzice”.

Te zdania, podane w takim kontekście, są gotowym materiałem do dalszego cięcia, wyrywania z szerszej rozmowy i budowania kolejnych narracji.

Polityczne ambicje Usyka i destabilizacja

W nagraniu, według opisu, miał pojawić się też element, który natychmiast działa na wyobraźnię – wątek politycznych ambicji sportowca. Prowokatorzy, podszywając się pod głowę państwa, mieli zapytać o potencjalną przyszłość Usyka w polityce.

Odpowiedź została przytoczona wprost.

„Może kiedyś bym chciał, ale to jest bardzo trudne. Jeśli Bóg da mi szansę, to może”.

W tekście oceniono, że taki fragment to paliwo dla propagandy, bo pozwala budować obraz napięć i rozgrywek wewnątrz Ukrainy. Cała konstrukcja miała działać na dwa fronty: ośmieszyć polską dyplomację i jednocześnie dorzucić kolejny klin w przestrzeń informacyjną.

Skutki dyplomatyczne i bezpieczeństwo państwa

Najbardziej bolesne w podobnych historiach jest to, że skutki nie kończą się na jednym nagraniu. W opisie podkreślono, że prowokacja obnaża luki w systemach weryfikacji połączeń, a wizerunkowe straty już krążą w sieci i żyją własnym życiem.

„Wizerunkowe straty są już faktem, zwłaszcza w mediach społecznościowych, gdzie zmanipulowane nagrania żyją własnym życiem” – zauważają analitycy wojny hybrydowej.

W tle ma się toczyć wyjaśnianie sprawy po stronie Kancelarii Prezydenta, a całość – jak wskazano – może uderzać w zaufanie na linii Warszawa-Kijów. W praktyce oznacza to jedno: jeśli te doniesienia się potwierdzą, presja na zaostrzenie procedur komunikacji na szczeblu państwowym będzie nie do ominięcia.