Noc z niedzieli na poniedziałek przyniosła kolejną gwałtowną eskalację na Bliskim Wschodzie. Iran przeprowadził atak dronowy na wyspę Sitra w Bahrajnie, a niemal równolegle izraelska armia informowała o nowych uderzeniach na cele w Iranie i infrastrukturę Hezbollahu w Bejrucie. W regionie narasta chaos, a doniesienia z kolejnych państw pokazują, że konflikt coraz mocniej rozlewa się poza dotychczasowe fronty.
Iran zaatakował w Bahrajnie. Ranni cywile, w tym dzieci
Według informacji podawanych przez AP i inne media, w irańskim ataku dronowym na Sitrę w Bahrajnie rannych zostały 32 osoby cywilne. Cztery z nich są w stanie ciężkim. Wśród najciężej poszkodowanych są dzieci. Bahrajn informował, że uderzenie nastąpiło w pobliżu infrastruktury energetycznej i uszkodziło zabudowę mieszkalną.
- Zobacz także: Nie do wiary, co ujawnili ws. majątku Czarnka. Kandydat PiS na premiera już się tłumaczy
To jeden z najmocniejszych sygnałów, że irański odwet nie ogranicza się już tylko do celów wojskowych czy symbolicznych. Atak na obszar mieszkalny w państwie Zatoki Perskiej natychmiast podniósł temperaturę całego regionu. Doniesienia o kolejnych zagrożeniach napływały też z Kataru, Arabii Saudyjskiej i ZEA.
Izrael uderza w Iran i Hezbollah
Równolegle izraelskie wojsko komunikowało, że prowadzi nową falę ataków na infrastrukturę irańskiego reżimu oraz cele związane z Hezbollahem w Bejrucie. Agencje i media pokazywały słupy dymu unoszące się nad południowymi przedmieściami stolicy Libanu, gdzie od kilku dni trwa intensywna wymiana ognia.
- Polecamy również: Od śmierci Magdaleny Majtyki minęły godziny, a tu cos takiego. Mieszkańcy przerwali milczenie i mówią coś innego niż policja
W Libanie sytuacja wygląda szczególnie groźnie, bo konflikt nie ogranicza się już do ostrzału z dystansu. Z doniesień wynika, że na wschodzie kraju, w pobliżu granicy z Syrią, doszło do bezpośrednich starć sił izraelskich z bojownikami Hezbollahu. Hezbollah twierdził, że zaobserwował izraelskie śmigłowce nadlatujące od strony Syrii, a później potwierdził walki na ziemi. Te informacje pochodzą z bieżących relacji agencyjnych i w warunkach wojennych część szczegółów może jeszcze ulec doprecyzowaniu.
Region reaguje nerwowo. USA ewakuują część personelu
Skala napięcia jest już tak duża, że Departament Stanu USA nakazał opuszczenie Arabii Saudyjskiej przez większość pracowników amerykańskich placówek dyplomatycznych. Podobne ograniczenia lub środki ostrożności dotyczyły wcześniej także innych państw regionu. To pokazuje, że Waszyngton zakłada ryzyko dalszego rozszerzania się konfliktu.
W praktyce oznacza to, że obecny kryzys dawno przestał być tylko lokalnym starciem Izraela z Iranem i wspieranymi przez Teheran organizacjami. Coraz mocniej widać, że wojna zaczyna wpływać na bezpieczeństwo państw Zatoki, szlaki energetyczne i globalne rynki. Już teraz media odnotowują wzrost cen ropy powyżej 100 dolarów za baryłkę.
Liban płaci coraz wyższą cenę
Napływające relacje z Libanu pokazują też rosnącą liczbę ofiar. Część źródeł podaje, że tylko w niedzielnych izraelskich atakach na terytorium Libanu zginęło co najmniej 100 osób, a kolejnych 100 zostało rannych. To bilans, który może jeszcze rosnąć wraz z napływem danych z kolejnych miejsc uderzeń.
To właśnie Liban staje się dziś jednym z najbardziej zapalnych punktów całego kryzysu. Jeśli bezpośrednie starcia izraelskich wojsk z Hezbollahem będą się nasilać, region może wejść w jeszcze groźniejszą fazę wojny. Fazę z trudnymi do przewidzenia skutkami dla całego Bliskiego Wschodu. Ta ocena jest wnioskiem z obecnej dynamiki wydarzeń i skali zaangażowania kolejnych państw.
Bliski Wschód wchodzi w nowy etap eskalacji
Dzisiejszy obraz sytuacji jest jasny tylko w jednym sensie – konflikt przestał mieścić się w dawnych granicach. Iran uderza w państwa Zatoki, Izrael rozszerza operacje na Liban i Iran, a Stany Zjednoczone przygotowują się na dalszą destabilizację. To już nie jest pojedyncza seria odwetów. To pełnowymiarowy kryzys regionalny. Może on szybko odbić się także na Europie – choćby przez ceny energii, bezpieczeństwo transportu i napięcia dyplomatyczne.
