Nie żyje wybitny dziennikarz. Dramatyczne okoliczności śmierci w samym centrum Warszawy
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

To miało być zwykłe spotkanie w sercu stolicy. Ludzie przyszli do galerii, rozmawiali, oglądali zdjęcia. Nagle ktoś zasłabł. W kilka chwil atmosfera zmieniła się nie do poznania. Zmarł Adam Chełstowski, znany fotograf i fotoreporter, związany z agencją Forum. Miał 50 lat.

Adam Chełstowski nie żyje. Do tragedii doszło podczas spotkania w galerii ZPAF

Do śmierci Adama Chełstowskiego doszło w trakcie poniedziałkowego spotkania organizowanego w galerii Związku Polskich Artystów Fotografików w Warszawie. Informacje o dramatycznych okolicznościach szybko obiegły środowisko fotoreporterów.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Chełstowski od lat pracował jako fotograf dla agencji Forum. Relacjonował wiele głośnych wydarzeń, a w ostatnim czasie uwieczniał m.in. expose Radosława Sikorskiego w Sejmie.

„Złote 4 minuty” i brak AED. Świadkowie mówią o dramatycznej walce o życie

O próbie ratowania życia fotografa napisał w mediach społecznościowych fotograf Jan Wojciech Łaski, który był na miejscu. Z jego relacji wynika, że świadkowie natychmiast podjęli reanimację i wezwali karetkę, ale jednocześnie bezskutecznie szukano w okolicy defibrylatora AED.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

„Natychmiast rozpoczęliśmy reanimację i wezwaliśmy karetkę, a przeszkoleni koledzy podzielili się rolami, walcząc o jego życie, podczas gdy inni bezskutecznie szukali automatycznego defibrylatora AED w okolicy. W centrum europejskiej stolicy, w miejscu odwiedzanym codziennie przez tysiące ludzi, nie było dostępnego urządzenia, które mogłoby zwiększyć jego szanse na przeżycie” – napisał.

Łaski początkowo sugerował, że pogotowie przyjechało z półgodzinnym opóźnieniem. Później sprostował jednak, że przedłużający się czas był jego subiektywnym odczuciem w sytuacji ogromnego stresu i emocji. Podkreślił też, że jego wpis nie był atakiem na ratowników.

„(…) jasno podkreślam, że nie obwiniałem i nie obwiniam ratowników medycznych, których pracę ogromnie szanuję, bo mój wpis dotyczył czegoś innego – braku wyraźnie widocznego, ogólnodostępnego defibrylatora AED w tak ruchliwym miejscu jak Plac Zamkowy, gdzie w przypadku nagłego zatrzymania krążenia kluczowe są pierwsze minuty, tzw. 'złote 4 minuty’, kiedy natychmiastowa resuscytacja i szybki dostęp do AED realnie zwiększają szanse przeżycia” – czytamy we wpisie na Facebooku.

„Za wcześnie odszedłeś Adasiu”. Środowisko fotoreporterów żegna kolegę

Po śmierci Adama Chełstowskiego w sieci zaczęły pojawiać się pożegnania. Łaski napisał wprost, że mimo wysiłków serce fotografa zatrzymało się na zawsze.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

„Mimo naszych wysiłków serce Adama zatrzymało się na zawsze. Jako fotoreporterom często wydaje nam się, że to my relacjonujemy cudze dramaty, tymczasem tragedia może dotknąć każdego z nas” – napisał.

Do tragedii odniósł się również fotoreporter Jakub Szymczuk, który podkreślił dorobek zmarłego i to, jak bardzo jego praca była obecna w codziennym życiu odbiorców.

„Dziś zmarł nagle Adam Chełstowski, skromny i wybitny fotoreporter i jak to z fotoreporterami często bywa – wydaje się wam, że go nie znacie. Wydaje się jedynie. Stworzył setki legendarnych politycznych zdjęć, które codziennie oglądaliście. Tak to już bywa w tym fachu, niewielu czyta podpisy pod zdjęciami. Jego spojrzenie zostanie spojrzeniem na współczesną historię Polski” – napisał w serwisie X.

Wyrazy współczucia dla żony i synów zmarłego przekazała także Polska Agencja Fotografów Forum. W oświadczeniu padły słowa, które mocno wybrzmiały wśród osób znających Chełstowskiego z pracy.

„Nie usłyszymy już jego perlistego śmiechu, stukotu kowbojskich butów. I nie zobaczymy nowych, jak zawsze trafionych w punkt zdjęć. Za wcześnie odszedłeś Adasiu” – napisano.

Kim był Adam Chełstowski. „Potrafił dostrzec to, czego inni nie widzieli”

Głos zabrał także Jacek Słomion z Fundacji Kaszuby, który zwrócił uwagę na wyjątkową wrażliwość zmarłego fotografa.

„Adam miał ten niezwykły dar – często dostrzegał to, czego inni nie widzieli, i potrafił uchwycić to na zdjęciach” – pisał.

Dla wielu osób z branży ta śmierć ma jeszcze jeden wymiar. To przypomnienie, jak kruche potrafi być życie, nawet w miejscu, które wydaje się bezpieczne, publiczne i stale pełne ludzi.