Noworoczna noc miała być lekka, głośna, pełna śmiechu. W jednym z alpejskich kurortów wszystko zmieniło się w kilka minut. Najpierw było zaskoczenie, potem panika, a na końcu cisza, która zostaje na długo. Teraz wracają kolejne nazwiska ofiar. Wśród nich jest historia, obok której trudno przejść obojętnie.
- Czytaj też: Jackowski przekazał porażającą wizję na 2026. Sam się jej przeraził – zacznie się już wkrótce
Pożar w klubie w Crans-Montana. Ogień i toksyczny dym rozszedł się błyskawicznie
Do tragedii doszło w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia w kurorcie Crans-Montana w Szwajcarii. Pożar wybuchł w podziemnym klubie La Constellation, w czasie gdy setki osób świętowały nadejście Nowego Roku.
Ogień rozprzestrzeniał się bardzo szybko. Wnętrza lokalu w krótkim czasie wypełnił gęsty, toksyczny dym. Ewakuację utrudniały wąskie przejścia, schody prowadzące na powierzchnię oraz chaos wywołany paniką.
Bilans tragedii jest wstrząsający. Zginęło co najmniej 40 osób. Rannych zostało 121, część z nich to osoby ciężko poparzone lub podtrute dymem. Wskazywano też, że identyfikacja niektórych ciał wymaga specjalistycznych badań.
Nie uciekł pierwszy. Zamiast tego ratował drugą osobę
W kolejnych dniach pojawiały się informacje o następnych ofiarach. Ujawniono, że wśród zmarłych jest 17-letni Benjamin Johnson, młody pięściarz związany z Club Lausannois de Boxe.
Według relacji przywoływanych w opisie wydarzeń, nastolatek miał pomóc swojej bliskiej przyjaciółce wydostać się z płonącego lokalu. Skupił się na tym, by była bezpieczna i by mogła uciec. Sam nie zdołał już opuścić budynku.
W środowisku sportowym jego postawa została opisana jako heroiczna. W oficjalnych komunikatach podkreślano, że oddał życie, ratując drugiego człowieka. Wspominano też, że był znany nie tylko z talentu, ale i z empatii oraz dojrzałości, która wykraczała poza jego wiek.
Śledztwo po tragedii. Służby sprawdzają zabezpieczenia i warunki ewakuacji
Pożar w Crans-Montana jest opisywany jako jedna z najtragiczniejszych katastrof ostatnich lat w Europie. Lokalne i federalne służby prowadzą śledztwo. Mają ustalić przyczyny wybuchu ognia i sprawdzić, czy klub spełniał normy bezpieczeństwa.
Analizowane są m.in. systemy przeciwpożarowe, drogi ewakuacyjne oraz liczba osób przebywających w lokalu w czasie tragedii.
Żałoba i pamięć o ofiarach. Ta historia zostaje w ludziach na długo
Rodziny ofiar i osoby, które przeżyły, mają otrzymywać wsparcie psychologiczne. W wielu miejscach odbywały się symboliczne uroczystości i chwile ciszy.
4, 2026Die Tragödie rund um das verheerende Feuer in Crans-Montana erschüttert die Menschen tief. Unter den Todesopfern ist auch Benjamin Johnson. https://t.co/hev0ZDFOyh
— heute.at (@Heute_at)
Loading tweet...
— Heute_at (@Heute_at) January 5, 2026
Wśród wspomnień szczególne miejsce zajmuje historia 17-letniego sportowca. Dla wielu stała się symbolem bezinteresownej odwagi, tej, która pojawia się w najgorszym możliwym momencie.
