USA szykują się do ataku? „Są gotowi na każdą decyzję Trumpa”. Siły już rozmieszczone
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Ruchy amerykańskiej armii z ostatnich dni przykuły uwagę analityków. Według ustaleń opartych o zdjęcia satelitarne i dane lotów Stany Zjednoczone przeniosły już ponad 150 samolotów do baz w Europie i na Bliskim Wschodzie. W tle są nieudane rozmowy z Iranem i pytanie, czy Waszyngton szykuje się do uderzenia.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Ponad 150 maszyn od 17 lutego. Po rozmowach z Iranem nastąpiła mobilizacja

Z analizy wynika, że przerzut rozpoczął się 17 lutego, po tym jak kolejna tura rozmów USA z Iranem nie przyniosła rezultatu. To nie jest pojedynczy transport. To szeroka operacja, w której pojawiają się różne typy maszyn – od transportowych, przez tankowce, po samoloty bojowe.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Eksperci zwracają uwagę, że skala koncentracji ma być największa w regionie od czasu wojny z Irakiem w 2003 roku. Pada też porównanie do wcześniejszego wzmocnienia sił przed atakami na irański program jądrowy – tym razem rozmieszczenie ma być większe.

Europa jako „bezpieczniejsza” baza. Maszyny poza zasięgiem większości irańskich pocisków

Kluczowy element układanki to fakt, że ponad połowa nowo rozmieszczonych samolotów trafiła do baz w Europie. To zmienia rachunek ryzyka. W tej konfiguracji część maszyn ma być poza zasięgiem większości irańskich pocisków, więc nie staje się łatwym celem dla Teheranu.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

To wygląda jak plan: mieć siłę pod ręką, ale ustawić ją tak, by przeciwnik nie mógł jej szybko „zdjąć” jednym uderzeniem.

Dwa lotniskowce i kolejne samoloty. USS Gerald R. Ford widziany u wybrzeży Krety

Ważny sygnał płynie też z morza. Na pokładzie USS Gerald R. Ford, który miał zostać zauważony u wybrzeży Krety, znajduje się kilkadziesiąt kolejnych samolotów. To drugi lotniskowiec wysłany w region.

W tym samym obrazie pojawia się USS Abraham Lincoln. Oba lotniskowce mają operować z osłoną okrętów, a w tle pada informacja o niszczycielach rakietowych i pociskach Tomahawk.

„Armia USA może zrealizować każdą decyzję Trumpa”. Ekspertka mówi wprost o gotowości

Jedna z ekspertek, Dana Stroul, oceniła, że koncentracja tak dużych sił oznacza gotowość do działania w praktycznie każdym wariancie.

„Armia USA może zrealizować każdą decyzję Trumpa”.

W tej ocenie chodzi zarówno o długotrwałe, jak i ograniczone uderzenia. Z kolei Mark Cancian zwrócił uwagę, że jeśli plan zakłada kilkutygodniową operację z powietrza, potrzebne mogą być jeszcze większe zasoby.

Nie tylko myśliwce. W danych dominują samoloty transportowe i tankujące

Warto zwrócić uwagę na jeden szczegół, który często umyka w emocjach. W danych lotniczych widać przede wszystkim samoloty transportowe i tankujące. To one robią logistykę. One „spinają” taką operację.

Maszyny bojowe są trudniejsze do śledzenia. Często lecą z wyłączonym lokalizatorem. Dlatego obraz w danych nie musi pokazywać pełnej skali sił uderzeniowych.

Jordan, Wielka Brytania, Azory. Pojawiają się konkretne lokalizacje i typy maszyn

W przekazanych informacjach padają też konkretne punkty na mapie:

  • baza Muwaffaq Salti w Jordanii – zdjęcia satelitarne miały pokazywać ponad 60 amerykańskich samolotów bojowych, w tym F-35

  • przerzut części floty E-3G Sentry – maszyny wczesnego ostrzegania i obserwacji, zdolne działać niezależnie od pogody

  • baza Lakenheath w Wielkiej Brytanii – miało pojawić się kilkanaście F-22A Raptor

  • na Azorach zauważono co najmniej jeden F-16

To nie wygląda jak demonstracja na jeden dzień. To wygląda jak ustawianie pionków.

Czy to zapowiedź uderzenia w Iran?

W tej chwili nie ma jednej odpowiedzi, bo samo rozmieszczenie sił nie przesądza o decyzji politycznej. Ale skala i tempo robią wrażenie. Gregory Brew ocenił, że jeśli USA chcą coś zrobić, to chcą to zrobić na dużą skalę i szybko, by ograniczyć konsekwencje.

W praktyce oznacza to jedno: Waszyngton buduje możliwość wyboru. A to najczęściej dzieje się wtedy, gdy w grze jest coś więcej niż sama presja dyplomatyczna.