Doniesienia o Ewie Swobodzie okazały się jednak prawdziwe. Teraz błaga o pomoc
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Ewa Swoboda po raz pierwszy tak otwarcie opowiedziała o tym, z czym zmagała się po igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Polska sprinterka przyznała, że niepowodzenie na najważniejszej imprezie czterolecia doprowadziło ją do poważnego kryzysu psychicznego. Jak wyznała, momentami nie miała nawet siły wyjść na trening. Dopiero pomoc psychologa pozwoliła jej odzyskać motywację i radość z uprawiania sportu.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Olimpijskie rozczarowanie mocno ją dotknęło

Podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu Ewa Swoboda była o krok od awansu do finału biegu na 100 metrów. Ostatecznie zabrakło zaledwie 0,01 sekundy, co okazało się ogromnym ciosem dla polskiej lekkoatletki.

W rozmowie z WP SportoweFakty zawodniczka przyznała, że przez długi czas nie potrafiła poradzić sobie z rozczarowaniem.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Bardzo się cieszę, że chęci do treningu do mnie wróciły, bo w roku poolimpijskim było z tym strasznie trudno. Nawet żeby się zebrać w sobie i zrobić głupi trening. Jak w głowie jest źle, to tego nie przeskoczysz – powiedziała.

Zdecydowała się na pomoc psychologa

Swoboda ujawniła, że choć wcześniej sceptycznie podchodziła do współpracy z psychologiem sportowym, ostatecznie zdecydowała się skorzystać z profesjonalnego wsparcia. Dziś nie ma wątpliwości, że była to właściwa decyzja.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Po prostu spotkałam specjalistkę, która do mnie trafia i bardzo mi pomaga. Wyciągnęła mnie z bardzo dużych problemów psychicznych – wyznała.

Jak podkreśliła, praca nie dotyczyła wyłącznie przygotowania mentalnego do startów. Ważnym elementem terapii było również radzenie sobie z presją, która wiąże się z rozpoznawalnością i popularnością.

Każdy chce być sławny, ale nikt nie uczy nas, jak sobie z tą sławą radzić. Jak się zachowywać, jak wytrzymać presję otoczenia – przyznała.

„Sport to jest to, co najbardziej kocham”

Polska sprinterka podkreśla, że dzięki pracy nad sobą odzyskała motywację i przypomniała sobie, dlaczego od lat poświęca się lekkoatletyce.

Jak mówi, zrozumiała, że sport jest tym, co najbardziej kocha robić, a powrót chęci do treningów był dla niej jednym z najważniejszych momentów ostatnich miesięcy.

Swoboda przyznała również, że mimo ogromnego wsparcia kibiców, popularność bywa trudna. Zdarzają się chwile, kiedy chciałaby uciec od zainteresowania i presji, jednak wie, że jako zawodniczka musi nauczyć się z tym funkcjonować.

Dwie twarze Ewy Swobody

Lekkoatletka zdradziła także, że jej wizerunek na stadionie znacząco różni się od tego, jaka jest na co dzień.

Jak przyznała, prywatnie jest introwertyczką, ceni ciszę i spokój, a tłumy nie należą do jej ulubionego otoczenia. Paradoksalnie właśnie podczas zawodów obecność tysięcy kibiców dodaje jej energii i sprawia, że staje się zupełnie inną osobą.

Czeka na Memoriał Kamili Skolimowskiej

Obecny sezon układa się dla Ewy Swobody bardzo dobrze. Polka rozpoczęła go najlepiej w swojej karierze, zwyciężając zawody w Ostrawie z czasem 11,09 s oraz stając na podium w Zagrzebiu, gdzie przebiegła 100 metrów w 10,98 s.

Teraz przed nią jeden z najważniejszych startów w Polsce – Memoriał Kamili Skolimowskiej, który odbędzie się 23 sierpnia na Stadionie Śląskim w Chorzowie.

Sprinterka zaapelowała do kibiców o obecność na trybunach.

Bądźcie z nami, potrzebujemy waszego wsparcia. Marzy mi się, aby pewnego dnia Stadion Śląski zapełnił się do ostatniego miejsca. Mam nadzieję, że doczekam się tego przed końcem kariery – powiedziała.