Sportowy samochód, który jeszcze niedawno należał do prywatnego kierowcy, dziś służy policji. Ford Mustang GT z silnikiem V8 po konfiskacie przeszedł całkowitą przemianę i wrócił na drogi jako pojazd policyjny. Historia auta pokazuje, jak surowe mogą być konsekwencje poważnych wykroczeń na drodze.
- Zobacz również: „To płaczliwa fujara”. Ostre słowa posła KO w skierowane w stronę Ziobry
- Przeczytaj też: Ostrzelał szkołę w Warszawie. Miał broń w mieszkaniu. Złapali go na Mokotowie
Od sportowego auta do policyjnego radiowozu
Samochód nie trafił do funkcjonariuszy w standardowy sposób. Policja przejęła go po tym, jak jego właściciel złamał przepisy w wyjątkowo poważny sposób. W efekcie sąd zdecydował o konfiskacie pojazdu.
Zamiast sprzedać auto lub pozostawić je w policyjnym depozycie, zdecydowano się na inne rozwiązanie. Mustang przeszedł przebudowę i dziś pełni funkcję nietypowego radiowozu.
Metamorfoza Mustanga GT
Po przejęciu samochodu specjaliści przygotowali go do nowej roli. Auto otrzymało policyjne oznaczenia, sygnały świetlne oraz dodatkowe wyposażenie, które pozwala wykorzystywać je podczas działań funkcjonariuszy.

Dzięki temu sportowy samochód z potężnym silnikiem V8 stał się pojazdem, który może wspierać policję zarówno podczas patroli, jak i różnych wydarzeń związanych z bezpieczeństwem na drogach.

Dlaczego samochód trafił w ręce policji
Historia Mustanga zaczęła się od zatrzymania jego właściciela przez policję. Kierowca prowadził auto pod wpływem alkoholu, co doprowadziło do interwencji funkcjonariuszy. Sprawa trafiła do sądu, który zdecydował o odebraniu samochodu.
Takie decyzje wynikają z przepisów pozwalających konfiskować pojazdy w sytuacjach szczególnie niebezpiecznych naruszeń prawa drogowego.
Teraz Mustang ma zupełnie inną rolę
Dziś sportowy Ford przyciąga uwagę kierowców, ale już z zupełnie innego powodu. Samochód zamiast należeć do nieodpowiedzialnego kierowcy, pomaga policji dbać o bezpieczeństwo na drogach.
Nietypowy radiowóz ma również wymiar symboliczny. Pokazuje bowiem, że łamanie przepisów może skończyć się nie tylko wysoką karą, ale nawet utratą samochodu.
