W Krakowie ponownie padły strzały. Kilkanaście godzin po tragedii na Rynku Głównym funkcjonariusze zostali wezwani do niebezpiecznej sytuacji w innej części miasta. Zgłoszenie dotyczyło młodego mężczyzny, który przemieszczał się ulicą z bronią. Policjanci próbowali nakłonić go do odłożenia niebezpiecznego przedmiotu, jednak sytuacja wymagała użycia mocniejszych srodków. Padły strzały ostrzegawcze, a następnie kolejny strzał w kierunku napastnika. Małopolska policja ujawniła, jak zakończyła się interwencja i czy zdarzenie miało związek z sobotnim atakiem w centrum miasta.
- Zobacz też: W Krakowie w nocy znów padły strzały. Podano szczegóły zdarzenia. Akcja policji w południowej części miasta
- Przeczytaj także: „Ludzie się przewracali”. Świadkowie strzelaniny w Krakowie opowiedzieli tragedię. Wszyscy są głęboko poruszeni
Niepokojące zgłoszenia w środku nocy. Policjanci ruszyli na Kapelankę
Początek 8 listopada, była dla krakowskich służb wyjątkowo trudna. Funkcjonariusze nadal prowadzili czynności związane z tragiczną strzelaniną na Rynku Głównym, gdy otrzymali kolejne zgłoszenia wymagające pilnej interwencji.
Krótko po godzinie 3 mieszkańcy zaczęli alarmować policję o młodym mężczyźnie poruszającym się po ulicy z niebezpiecznym przedmiotem.
Według przekazanych informacji osoba ta trzymała w ręku nóż z ostrzem o długości około 20 centymetrów.
Zgłoszenie potraktowano bardzo poważnie. Na miejsce skierowano patrol, który odnalazł wskazanego mężczyznę.
Policjanci przystąpili do interwencji, próbując doprowadzić do bezpiecznego zakończenia sytuacji.
Nie skończyło się jednak na słownych poleceniach.
Funkcjonariusze zdecydowali się użyć broni palnej.
Szczegóły zdarzenia przekazała podinspektor Katarzyna Cisło, rzeczniczka małopolskiej policji.
Z jej relacji wynika, że najpierw oddano strzały ostrzegawcze. Nie doprowadziły one jednak do natychmiastowego zakończenia interwencji.
Mężczyzna nadal nie odłożył noża.
Wówczas jeden z policjantów oddał kolejny strzał.
Padł strzał w kierunku mężczyzny. Policja ujawniła, co wydarzyło się później
Sytuacja na Kapelance mogła zakończyć się poważnymi obrażeniami. Funkcjonariusze mieli przed sobą człowieka trzymającego nóż, który nie reagował na wcześniejsze ostrzeżenia.
Jeden z policjantów oddał strzał w kierunku 23-latka, ale pocisk go nie trafił.
Dopiero po tym zdarzeniu mężczyzna odrzucił nóż.
Policjanci mogli wówczas przystąpić do jego zatrzymania.
Jak przekazała rzeczniczka małopolskiej policji, funkcjonariusze obezwładnili 23-latka i przejęli niebezpieczny przedmiot.
Podczas całej interwencji nikt nie odniósł obrażeń.
Zatrzymany został następnie przewieziony do szpitala.
Policja poinformowała, że wstępne ustalenia wskazują na możliwość występowania u mężczyzny problemów ze zdrowiem psychicznym. Nie przedstawiono jednak diagnozy ani szczegółowych informacji o jego stanie zdrowia.
Nie wiadomo także, dlaczego 23-latek przemieszczał się nocą z nożem i czy jego zachowanie było skierowane przeciwko konkretnej osobie.
Na razie nie poinformowano o ewentualnych zarzutach.
Wyjaśnienia wymaga również sam przebieg interwencji, w tym okoliczności podjęcia decyzji o oddaniu strzałów.
Najważniejsze jest jednak to, że mimo użycia broni palnej nikt nie został postrzelony, a policjanci zatrzymali mężczyznę.
Kolejna interwencja po tragedii na Rynku Głównym. Policja wydała jednoznaczny komunikat
Informacje o nocnych strzałach szybko wzbudziły zainteresowanie ze względu na wydarzenia, które kilka godzin wcześniej rozegrały się w centrum Krakowa.
W sobotę, 7 listopada, około godziny 15 uzbrojony mężczyzna wjechał samochodem na Rynek Główny i zaczął strzelać do przypadkowych przechodniów.
W wyniku ataku życie straciło sześć osób. Kilkanaście kolejnych zostało rannych, w tym dwóch policjantów uczestniczących w zatrzymaniu sprawcy.
Stan jednego z funkcjonariuszy określono jako bardzo ciężki.
Napastnik został postrzelony przez policję i przewieziony do szpitala. Śledczy badają jego motyw oraz okoliczności przygotowania ataku.
Sobotnia tragedia doprowadziła również do zwiększenia środków bezpieczeństwa w innych miastach.
W Warszawie zapowiedziano ustawienie dodatkowych zapór drogowych, a we Wrocławiu zaostrzono kontrolę dostępu do Rynku.
Gdy w niedzielę nad ranem pojawiły się informacje o kolejnych strzałach w Krakowie, natychmiast zaczęły padać pytania o ewentualny związek obu zdarzeń.
Małopolska policja rozwiała te wątpliwości.
Podinspektor Katarzyna Cisło poinformowała, że nocna interwencja przy ulicy Kapelanka nie miała związku ze strzelaniną na Rynku Głównym.
Oznacza to, że funkcjonariusze prowadzili działania dotyczące dwóch odrębnych sytuacji.
Nie ma informacji wskazujących, aby zatrzymany 23-latek uczestniczył w sobotnim ataku lub współpracował z jego sprawcą.
Niedzielna interwencja zakończyła się zatrzymaniem mężczyzny z nożem. Nikt nie ucierpiał, choć policjanci musieli użyć broni.
Służby nadal ustalają przyczyny zachowania zatrzymanego i szczegółowy przebieg zdarzenia.
