Nie będzie już wspólnej organizacji dopingu na meczach kadry. Polski Związek Piłki Nożnej zakończył współpracę z kibicowskim stowarzyszeniem To My Polacy i nie zostawił wątpliwości, co przesądziło o tej decyzji. W tle wracają wydarzenia z 14 listopada 2025 roku, kiedy na PGE Narodowym doszło do scen, które odbiły się szerokim echem – także dlatego, że na trybunach był wtedy prezydent Karol Nawrocki.
PZPN: współpraca zakończona definitywnie, decyzję usłyszeli na spotkaniu
Według komunikatu federacji przedstawiciele stowarzyszenia usłyszeli decyzję podczas wtorkowego spotkania w siedzibie związku. PZPN podkreślił, że nie chodzi o „zmianę formuły”, tylko o zamknięcie tematu.
W swoim stanowisku związek odwołał się do bezpieczeństwa i odpowiedzialności organizatora. To właśnie ten argument ma wracać w kolejnych tygodniach, bo przed reprezentacją są mecze o dużym ciężarze sportowym i organizacyjnym.
Mecz Polska – Holandia i racy na murawie. „Skandaliczne i niebezpieczne wydarzenia”
PZPN wrócił do meczu eliminacji mundialu Polska – Holandia (1:1). To wtedy – w trakcie spotkania – z sektora najbardziej zagorzałych kibiców na boisko poleciały race. Sędzia Maurizio Mariani przerwał grę, a incydent zrobił się tematem numer jeden.
W komunikacie federacji padły słowa o realnym zagrożeniu dla uczestników wydarzenia. Związek przypomniał też, że tego typu sytuacje mogą kończyć się nie tylko karami finansowymi, ale też sankcjami, które uderzają w kibiców i drużynę.
Kaźmierczak o granicy, której PZPN nie zamierza przesuwać
Wiceprezes PZPN ds. organizacyjno-finansowych Adam Kaźmierczak wskazał wprost, że takie zachowania są niedopuszczalne i niosą konsekwencje, których federacja nie chce powtórzyć.
„Każdy mecz reprezentacji narodowej powinien być prawdziwym świętem piłki nożnej – miejscem bezpiecznym i przyjaznym dla wszystkich uczestników. (…) Reprezentacja Polski zasługuje na doping, który jednoczy, a nie dzieli”.
To zdanie brzmi jak jasny sygnał: PZPN zamyka etap współpracy z grupą, którą do tej pory kojarzono z „prowadzeniem młyna” i zorganizowanym dopingiem.
Skąd wziął się konflikt. Zablokowana oprawa i wątek Pałacu Prezydenckiego
W tle całej historii wraca też wątek patriotycznej oprawy, którą stowarzyszenie chciało wnieść na stadion, a której – według relacji – nie dopuszczono do prezentacji. To właśnie ten moment miał podbić emocje na trybunach.
W tamtym czasie sprawa trafiła też do debaty publicznej, bo – z inicjatywy Karola Nawrockiego – oprawa została później wyświetlona na fasadzie Pałacu Prezydenckiego. Prezydent tłumaczył później, że nie widział w niej nic kontrowersyjnego, a kibiców traktuje jako część społeczeństwa, która ma prawo do symbolicznego manifestowania przywiązania do Polski.
Nowy rozdział przed kadrą, a Nawrocki szykuje się do wyjazdu na igrzyska
Decyzja PZPN zbiegła się w czasie z informacjami o sportowych planach prezydenta. Karol Nawrocki zapowiada wyjazd do Włoch, gdzie ma kibicować Polakom podczas zimowych igrzysk Mediolan-Cortina 2026. Wcześniej spotkał się z olimpijczykami w Centrum Olimpijskim Polskiego Komitetu Olimpijskiego i mówił o wsparciu dla sportowców w trakcie rywalizacji.
To pokazuje, że sport – także ten stadionowy – pozostaje ważnym elementem jego aktywności publicznej. Tyle że tym razem to PZPN stawia wyraźną granicę: doping ma być głośny, ale nie może być ryzykiem.
