Czwarte zatrzymanie po serii fałszywych alarmów. Donald Tusk zabrał głos
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Śledztwo dotyczące serii fałszywych alarmów w mieszkaniach i domach osób związanych z prawicą nabiera tempa. Premier Donald Tusk poinformował, że służby zatrzymały już czwartą osobę podejrzewaną o udział w procederze.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Sprawa od kilku dni wywołuje ogromne emocje w całej Polsce. Chodzi o zgłoszenia dotyczące rzekomych pożarów i zagrożenia życia między innymi w domu rodziny Karola Nawrockiego, przy posesji Jarosława Kaczyńskiego oraz w okolicy mieszkania Tomasza Sakiewicza.

Donald Tusk potwierdził kolejne zatrzymanie

Premier przekazał nowe informacje podczas rozmowy z TVN24. Jak poinformował, śledczy stale rozwijają postępowanie i niewykluczone są następne zatrzymania.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

– Trwają przesłuchania. Cztery osoby zatrzymane. Będą prawdopodobnie kolejne zatrzymania – powiedział Donald Tusk.

Szef rządu zaznaczył jednocześnie, że na obecnym etapie nie można jeszcze jednoznacznie określić motywów działania sprawców.

– Na pewno jest dzisiaj za wcześnie, żeby definiować precyzyjnie kto za tym stał, czy ktoś komuś płacił, czy to była tylko idiotyczna zabawa komputerowych maniaków – mówił premier.

Śledczy badają serię alarmów w całej Polsce

Fałszywe zgłoszenia dotyczyły między innymi:

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
  • posesji Jarosława Kaczyńskiego,
  • mieszkania Tomasza Sakiewicza,
  • domu należącego do matki Karola Nawrockiego,
  • okolic związanych ze Sławomirem Cenckiewiczem.

Najgłośniejsza interwencja miała miejsce w Gdańsku. Straż pożarna, policja i ratownicy medyczni weszli siłowo do mieszkania po zgłoszeniu dotyczącym zagrożenia życia dzieci i pożaru. Ostatecznie alarm okazał się fałszywy.

Zatrzymani to młode osoby

Wcześniej służby informowały o trzech zatrzymanych. Dwóch podejrzanych zostało tymczasowo aresztowanych.

Minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński przekazał, że zatrzymani to bardzo młode osoby.

– To są dwudziestolatkowie – poinformował szef MSWiA.

Według ustaleń mediów jednym z zatrzymanych może być tzw. „bomber”, który miał w ubiegłym roku odpowiadać za setki fałszywych alarmów w całym kraju.

Jak podawała „Rzeczpospolita”, chodzi o 20-latka podejrzewanego o wywołanie około 380 alarmów dotyczących ponad 1,5 tysiąca obiektów. W wyniku tamtych zgłoszeń ewakuowano ponad 12 tysięcy osób.

Służby nie chcą bagatelizować zgłoszeń

Donald Tusk podkreślił, że mimo prowokacji służby ratunkowe muszą reagować na każde zgłoszenie dotyczące zagrożenia życia.

Premier zwrócił się także do strażaków i policjantów, by nie obawiali się podejmowania interwencji.

– Nie dajcie sobie wmówić, że macie teraz zaniechać interwencji – podkreślał szef rządu.

Śledztwo prowadzone jest nadal, a służby zapowiadają kolejne działania w najbliższych dniach.