Katarzyna W., skazana na 25 lat więzienia za zabójstwo półrocznej córki, ma również zobowiązania finansowe związane z postępowaniem. Według danych Sądu Okręgowego w Katowicach, przytoczonych przez „Fakt” w styczniu 2026 roku, jej zadłużenie wynosiło niemal 140 tys. zł. Wcześniejsze publikacje wskazywały wyższą kwotę. Choć część należności udało się wyegzekwować, zdecydowana większość pozostawała niespłacona.
Dług Katarzyny W. zmalał, ale nadal pozostawał wysoki
Sprawa Madzi z Sosnowca wracała w kolejnych latach również za sprawą informacji o kosztach śledztwa i procesu. Sąd zobowiązał Katarzynę W. do pokrycia należności związanych z postępowaniem. Obejmowało ono między innymi liczne ekspertyzy oraz sprawdzanie przedstawianych przez nią wersji wydarzeń.
„Fakt” opisywał, że w 2024 roku zadłużenie przekraczało 145 tys. zł. Natomiast w publikacji z 26 stycznia 2026 roku przytoczył kwotę 139 647,82 zł. Gazeta powołała się przy tym na informacje Sądu Okręgowego w Katowicach.
Z przedstawionego zestawienia wynikało, że należność zmniejszyła się o ponad 5,7 tys. zł. Wcześniej media podawały także kwotę przekraczającą 141,5 tys. zł. Poszczególne sumy dotyczą więc różnych momentów, a nie jednego rozliczenia.
Publikacje poruszały również temat pracy skazanej. Część ocen jej zachowania pochodziła jednak od anonimowych rozmówców. Nie stanowiły one oficjalnego stanowiska administracji więziennej w sprawie jej motywacji czy stosunku do popełnionej zbrodni.
Dane ze stycznia 2026 roku nie przesądzają o obecnym saldzie zadłużenia. Pokazują natomiast, jak wyglądała spłata w okresie opisanym przez gazetę.
Poszukiwania Madzi rozpoczęły się od nieprawdziwej historii
24 stycznia 2012 roku Katarzyna W. zgłosiła, że ktoś napadł na nią w Sosnowcu i porwał jej półroczną córkę. Informacja szybko trafiła do ogólnopolskich mediów. Policjanci rozpoczęli poszukiwania, a mieszkańcy i wolontariusze włączyli się w rozpowszechnianie apeli o pomoc.
Przez kolejne dni wiele osób szukało dziecka, wierząc, że dziewczynka żyje. Tymczasem opowieść o porwaniu była nieprawdziwa. Katarzyna W. ukryła ciało córki, a następnie przedstawiła historię mającą skierować uwagę śledczych na nieistniejącego sprawcę.
Na początku lutego, podczas rozmowy z Krzysztofem Rutkowskim, przyznała, że Madzia nie została uprowadzona. Twierdziła jednak, że doszło do nieszczęśliwego wypadku: dziecko miało wyślizgnąć się jej z rąk. Później policjanci odnaleźli ciało dziewczynki.
Śledztwo nie zakończyło się na tej wersji. Kolejne opinie biegłych wskazały, że przyczyną śmierci Madzi było uduszenie. W lipcu 2012 roku prokuratura zmieniła zarzut z nieumyślnego spowodowania śmierci na zabójstwo. Następnie sprawa trafiła do sądu.
Sąd skazał Katarzynę W. na 25 lat więzienia
3 września 2013 roku Sąd Okręgowy w Katowicach uznał Katarzynę W. za winną zabójstwa córki. Wymierzył jej karę 25 lat pozbawienia wolności. Odrzucił przy tym wyjaśnienia, według których dziewczynka zmarła wskutek przypadkowego upadku.
17 października 2014 roku Sąd Apelacyjny w Katowicach utrzymał karę za zabójstwo. Zaostrzył jednak warunek dotyczący możliwości ubiegania się o przedterminowe zwolnienie. Zamiast po 15 latach skazana może wystąpić o nie najwcześniej po odbyciu 20 lat kary.
Nie oznacza to automatycznego opuszczenia więzienia po upływie tego okresu. Możliwość złożenia wniosku i zgoda sądu na wcześniejsze zwolnienie to odrębne kwestie.
W lipcu 2015 roku Sąd Najwyższy oddalił kasacje wniesione w sprawie. Wyrok za zabójstwo Madzi pozostał w mocy. Osobnym następstwem postępowania są należności finansowe, których egzekucję opisywały później media.
