
Dramatyczne wydarzenia wstrząsnęły całą Polską. Podczas treningu do Air Show Radom na ziemię runął samolot F-16. W katastrofie zginął major Maciej „Slab” Krakowian, doświadczony pilot i lider Tiger Demo Team. Teraz na jaw wychodzą pierwsze ustalenia śledczych i głosy ekspertów, które rzucają nowe światło na tę tragedię.
Wypadek F-16 wstrząsnął Polską
Była godzina 19:45, 28 sierpnia, kiedy nad radomskim lotniskiem rozegrał się dramat. Podczas próby przed pokazami lotniczymi F-16 nagle stracił wysokość i uderzył w ziemię. Pilot nie zdążył się katapultować.
Śmierć majora Krakowiana poruszyła całe środowisko wojskowe. Był nie tylko znakomitym lotnikiem, lecz także mężem i ojcem czteroletnich bliźniaków – Aleksandra i Mikołaja. Jego żona, Magdalena Boryc-Krakowian, również służy w wojsku jako lekarz radiolog.
- Zobacz także: Dramat żony i dzieci pilota. Niewiarygodne co zrobili Polacy. Nigdy im tego nie zapomną
Na miejscu tragedii pojawił się minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz. Organizatorzy Air Show Radom wraz z fundacją Siepomaga uruchomili specjalną zbiórkę, by wesprzeć rodzinę poległego pilota.
Śledztwo w sprawie katastrofy
Sprawę bada Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Zabezpieczono dokumentację samolotu i personalną pilota, przesłuchano świadków, w tym obsługę naziemną i głównego technika odpowiedzialnego za maszynę.
Odnaleziono również czarną skrzynkę, która ma pomóc w odtworzeniu ostatnich minut tragicznego lotu.
– „Tracimy pilotów w podobny sposób. To niebezpieczny schemat. Czy nie wyciągnięto wniosków po wcześniejszych wypadkach?” – pyta ekspert w rozmowie z mediami.
Eksperci alarmują: brakuje pilotów i sprzętu
Według Macieja Szopy z Defence24 polskie lotnictwo stoi dziś przed ogromnym wyzwaniem.
– „Polska ma 48 samolotów bojowych, a sprawnych na co dzień około 30. Rosja dysponuje ponad tysiącem. To pokazuje różnicę skali” – podkreśla.
Ekspert ostrzega, że pilotów wyszkolonych do latania na F-16 jest coraz mniej. Wielu z nich odchodzi do linii pasażerskich, a system szkolenia jest dziś podporządkowany także nowym maszynom – F-35 i FA-50.
Czy wojskowe samoloty powinny brać udział w pokazach?
Zdaniem części specjalistów wystawianie bojowych maszyn do akrobacji lotniczych nisko nad ziemią niesie ogromne ryzyko.
– „Tracimy doświadczonych pilotów i sprawne samoloty. Nie możemy sobie na to pozwolić” – ocenia Szopa.
Według niego promocja lotnictwa wojskowego mogłaby odbywać się w inny sposób – np. poprzez spotkania z pilotami i prezentacje samolotów na ziemi.
Eksperci przypominają też o tragedii z ubiegłego roku, gdy w Gdyni zginął mjr Robert „Killer” Jeł, pilot Bielika.
Piloci przeciążeni misjami
Polskie F-16 są intensywnie wykorzystywane w związku z wojną w Ukrainie. To właśnie te samoloty najczęściej podrywane są alarmowo.
– „Piloci są przeciążeni i przepracowani. Lecąc wysoko w powietrzu, nie ryzykują tyle co przy akrobacjach blisko ziemi” – zaznacza ekspert.
Tragedia w Radomiu otwiera debatę, czy dowództwo Wojska Polskiego nie powinno zmienić zasad udziału wojskowych maszyn w pokazach lotniczych.