Rosja użyła śmiercionośnej broni? Eksperci badają sprawę
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Ukraińskie śledztwo ma wskazywać na bojowe użycie rakiety 9M729 przez Rosję. Zdjęcia fragmentów pocisku trafiły do międzynarodowych analityków, którzy ocenili ich autentyczność. Jeśli ustalenia się potwierdzą, sprawa będzie miała znaczenie nie tylko militarne, ale i polityczne – dotyczy bowiem broni, która wcześniej stała się osią globalnego sporu o kontrolę zbrojeń.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Moskwa potwierdza, że dysponuje takim uzbrojeniem, lecz stanowczo zaprzecza, by wykorzystała je w Ukrainie.

Szczątki z kilku regionów Ukrainy

Fragmenty pocisku odnaleziono w różnych obwodach, m.in. żytomierskim, lwowskim, chmielnickim i winnickim. Materiał fotograficzny trafił do analizy ekspertów zajmujących się bezpieczeństwem międzynarodowym.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Specjaliści wskazali, że elementy konstrukcyjne widoczne na zdjęciach odpowiadają parametrom rosyjskiego pocisku manewrującego 9M729, który może przenosić zarówno ładunki konwencjonalne, jak i jądrowe. Według analityków to pierwszy tak szeroko opisany wizualny materiał dowodowy dotyczący tej broni w kontekście wojny w Ukrainie.

Rakieta, która podzieliła Waszyngton i Moskwę

9M729 od lat budziła kontrowersje. To właśnie wokół niej narastał spór między Rosją a Stanami Zjednoczonymi dotyczący przestrzegania zapisów Traktat INF.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Waszyngton uznał, że zasięg pocisku przekracza dopuszczalne 500 km. W efekcie w 2019 roku USA wycofały się z porozumienia zawartego jeszcze w 1987 roku przez Ronalda Reagana i Michaiła Gorbaczowa. Rosja nie zgodziła się z zarzutami i utrzymywała, że jej system nie naruszał traktatu.

Dziś, gdy wygasł także układ New START, eksperci mówią o postępującym demontażu systemu ograniczeń nuklearnych wypracowanego po zimnej wojnie.

Doniesienia o wielokrotnym użyciu

Według informacji przekazywanych przez stronę ukraińską, pociski tego typu miały być używane już wcześniej, jednak dopiero teraz przedstawiono zdjęcia szczątków, które mają to potwierdzać.

W 2025 roku informowano o serii uderzeń, a jedna z rakiet miała pokonać dystans przekraczający 1200 km. W lutym 2026 roku odnotowano kolejne wystrzelenia. Łącznie – jak podają ukraińskie źródła – liczba takich ataków liczona jest w dziesiątkach.

Niezależni analitycy z firmy Janes ocenili, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż widoczne na zdjęciach fragmenty należą właśnie do modelu 9M729.

System Iskander i zasięg do 1500 km

Rakieta 9M729 może być odpalana z mobilnych wyrzutni systemu Iskander-K. Ten kompleks pozwala na wykorzystanie pocisków o różnym zasięgu, a wersja 9M729 według zachodnich ocen może osiągać nawet około 1500 km.

Mobilność wyrzutni sprawia, że system trudniej wykryć i zneutralizować. To właśnie ten element był jednym z głównych argumentów przeciwników rozmieszczania tego typu uzbrojenia.

Rosja zaprzecza użyciu 9M729

Rosyjskie władze przyznały wcześniej, że opracowały rakietę 9M729, jednak nie potwierdziły jej użycia w Ukrainie. Moskwa konsekwentnie odrzuca zarzuty o naruszanie dawnych porozumień rozbrojeniowych.

Jednocześnie w ostatnich latach Rosja sięgnęła po inne systemy rakietowe, w tym pociski średniego zasięgu zdolne do przenoszenia głowic konwencjonalnych i jądrowych.

Jeżeli ustalenia ukraińskich śledczych okażą się trafne, użycie 9M729 będzie symbolicznym potwierdzeniem, że epoka restrykcyjnych traktatów nuklearnych należy do przeszłości. Spór o tę rakietę przestanie być teoretyczny – stanie się elementem realnej wojny.