Szokujące zdarzenie w Stanach Zjednoczonych. 18-miesięczny Vincent Lorenzo Fiordilino został znaleziony twarzą w dół w przydomowym basenie. Lekarz stwierdził zgon chłopca, a kilka godzin później w szpitalnej kostnicy odkryto, że dziecko oddycha.
18-miesięczny chłopiec został znaleziony w basenie
Do dramatycznych wydarzeń doszło w Gilbert w stanie Arizona. 18-miesięczny Vincent Lorenzo Fiordilino został znaleziony w przydomowym basenie. Chłopiec unosił się na wodzie twarzą skierowaną w dół.
Według ustaleń amerykańskich mediów rodzice dziecka oglądali w tym czasie Super Bowl. Mieli również palić marihuanę. Dopiero po kilkunastu minutach zorientowali się, że chłopiec zniknął.
Matka wyciągnęła dziecko z wody. Vincent miał wymiotować pianą. Rodzina natychmiast wezwała pomoc, a do czasu przyjazdu służb bliscy próbowali reanimować chłopca.
Dziecko zostało przewiezione do Mercy Gilbert Medical Center. Tam, około godzinę po wyciągnięciu go z basenu, lekarz stwierdził zgon. Rodzina była przekonana, że doszło do tragedii, a chłopiec został przewieziony do szpitalnej kostnicy.
Chłopiec oddychał w kostnicy
Do wstrząsającego odkrycia doszło po kilku godzinach. Jak wynika z policyjnych dokumentów, około 5,5 godziny po stwierdzeniu zgonu pracownik transportu medyka sądowego pojawił się w szpitalu, aby odebrać ciało dziecka.
Wtedy zauważono, że Vincent oddycha. Natychmiast wszczęto alarm i rozpoczęto kolejną akcję ratunkową. Chłopiec został przetransportowany śmigłowcem do Phoenix Children’s Hospital.
Amerykańskie media podają, że dziecko przeżyło, ale wymaga dalszego leczenia i specjalistycznej opieki. Po podtopieniu pojawiły się poważne obawy dotyczące jego stanu neurologicznego. Rodzina przekazuje, że przed chłopcem długa rehabilitacja oraz kosztowne leczenie.
Sprawa wywołała ogromne poruszenie, ponieważ z policyjnych dokumentów wynika, że jeszcze przed przewiezieniem dziecka do kostnicy miały pojawiać się sygnały sugerujące, że chłopiec może żyć.
Policjanci mieli widzieć oznaki życia
- Zobacz także: Pilne wieści gruchnęły z rana. Nawrocki postawił ultimatum Tuskowi. Szef rządu takiego ciosu się nie spodziewał
Według raportu policji jedna z pielęgniarek miała powiedzieć, że wyczuwa u dziecka tętno. Funkcjonariusze obecni w szpitalu mieli również zauważyć ruchy klatki piersiowej i dźwięki przypominające łapanie powietrza.
Jeden z policjantów miał próbować przekazać swoje wątpliwości lekarzowi. Ten jednak uznał, że obserwowane objawy nie świadczą o tym, że dziecko żyje. W dokumentach opisano, że chłopiec mimo tych sygnałów został uznany za zmarłego.
Szpital Mercy Gilbert Medical Center wydał oświadczenie, w którym podkreślono, że sprawa jest bolesna. Placówka poinformowała, że przeprowadzono wewnętrzny przegląd udzielonej pomocy i wdrożono działania mające poprawić procedury. Szpital nie ujawnił jednak szczegółów, powołując się na prywatność pacjenta.
Lekarz, który stwierdził zgon chłopca, nie usłyszał zarzutów karnych. Osobne postępowanie dotyczy rodziców Vincenta. Policja w Gilbert miała rekomendować zarzut dotyczący narażenia dziecka, a decyzję w tej sprawie analizuje prokuratura hrabstwa Maricopa.
Dramat w Arizonie wstrząsnął opinią publiczną. Najpierw 18-miesięczne dziecko niemal utonęło w przydomowym basenie, a później zostało uznane za zmarłe, mimo że — jak wynika z dokumentów — pojawiały się sygnały świadczące o czynnościach życiowych. Teraz śledczy wyjaśniają, jak mogło dojść do tak fatalnej pomyłki.
