Od połowy 2026 r. Narodowy Fundusz Zdrowia powiąże pieniądze z raportowaniem wizyt do Centralnej e-Rejestracji (CeR). Jeśli przychodnia nie wprowadzi danych do systemu, Fundusz może wstrzymać finansowanie. W praktyce oznacza to, że każda wizyta musi pojawić się w centralnej bazie, ponieważ inaczej nie zostanie rozliczona.
- Przeczytaj również: Wielka tajemnica Hanki Bielickiej wyszła dopiero po jej śmierci. Jej uśmiech skrywał ogromną tragedię. Nikt nie miał pojęcia…
NFZ zmienia zasady gry
Placówki medyczne muszą do 31 maja 2026 r. przekazać do CeR pełne harmonogramy wizyt. Chodzi zarówno o wolne, jak i zajęte terminy. Jeśli tego nie zrobią, NFZ od 1 czerwca zyska prawo do wstrzymania środków.
- Sprawdź także: Krzysztof Jackowski wskazał dokładnie kto zastąpi Nawrockiego. Ten rysopis mówi wszystko
Co więcej, od 1 lipca Fundusz zapłaci wyłącznie za te świadczenia, które system poprawnie zarejestruje. Oznacza to, że brak wpisu w CeR bezpośrednio przełoży się na brak pieniędzy. W ten sposób cyfryzacja przestaje być dodatkiem, a staje się warunkiem finansowania.
Dlaczego pieniądze zależą od systemu
Resort zdrowia chce ograniczyć podwójne zapisy. Dotąd pacjent mógł rejestrować się w kilku miejscach jednocześnie, dlatego kolejki nie odzwierciedlały realnej liczby oczekujących. Teraz system ma pokazywać rzeczywiste dane, a państwo chce je egzekwować finansowo.
Jednocześnie centralna baza zastąpi rozproszone listy prowadzone przez każdą przychodnię osobno. Dzięki temu każdy termin pojawi się w jednym miejscu. Natomiast dane w systemach gabinetowych muszą pozostać zgodne z informacjami w CeR.
Co to oznacza dla przychodni
Placówki muszą zintegrować swoje oprogramowanie z systemem centralnym. Personel musi na bieżąco raportować każdą wizytę, ponieważ nawet opóźnienie może wywołać problemy rozliczeniowe. Jeśli dane się nie zgadzają, NFZ może skorygować płatność.
Dla większych podmiotów oznacza to przede wszystkim kwestie organizacyjne. Jednak mniejsze przychodnie obawiają się utraty płynności finansowej w przypadku błędów technicznych.
Pacjenci też odczują zmianę
Nowe przepisy formalnie regulują relację NFZ–placówka. Mimo to pacjenci również zauważą różnice. Nie zapiszą się już „na zapas” w kilku miejscach, ponieważ system pokaże jedną, wspólną dostępność terminów.
Jeśli w ciągu 40 dni nie pojawi się wolna wizyta, pacjent – po wyrażeniu zgody – trafi do cyfrowej kolejki. Teoretycznie zwiększy to przejrzystość. Jednak czas oczekiwania nadal zależy od liczby lekarzy, dlatego sama centralizacja nie skróci kolejek automatycznie.
Cyfryzacja jako narzędzie kontroli
Od 2026 r. NFZ przestanie traktować e-Rejestrację jako projekt organizacyjny. Zamiast tego wykorzysta ją jako mechanizm finansowy. Państwo chce w ten sposób wymusić jednolite raportowanie danych i ograniczyć nieefektywność systemu.
Lato 2026 r. pokaże, czy nowe zasady uporządkują kolejki, czy raczej zwiększą presję na placówki medyczne.
